Jak donosi „Kino” nr 9 z 1936 roku, bal młodej braci aktorskiej Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej, zgromadził wiele znamienitych osobowości ówczesnej kinematografii. Dyrektora P.I.S.T.-u Aleksandra Zelwerowicza, otaczał „Bal Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej (1936)”
Autor: admin
Tadeusz Wesołowski: Jestem amantem salonowym (1932)
– Hallo, Teatr Narodowy? Proszę pana Wesołowskiego… Tadziu?… Serwus… Przyjdź proszę, do mnie wieczorkiem. Mam nowe płyty gramofonowe… Wiem, że jesteś muzykalny, przyjdź, będziemy „rumbać”…
„Tylko we Lwowie” (1939)
To jeden z nielicznych przykładów, kiedy utwór kojarzony jest pod inną nazwą, niż pod właściwym tytułem.
Oni z(a)ginęli podczas Powstania Warszawskiego
Kiedy już Warszawa miała dość okupacji, terroru, łapanek, wojny… kiedy codzienność mijała w lęku i niepewności… kiedy wszyscy już wiedzieli, że przedwojenny świat bezpowrotnie przestaje istnieć…
Zbigniew Rakowiecki. Gwiazda wodewilu o promiennym uśmiechu
Rakowiecki urodził się 13 czerwca 1913 roku w Łasku. Jak przystało na niepokornego artystę, Zbyszek rozpoczynał nauki w szkołach wyższych, których nigdy nie ukończył.
Jerzy Pichelski: Jestem zupełnie inny, niż na ekranie (1938)
Polska pod obstrzałem „hollywoodzkich scout’ów’! Taka wiadomość rozniosła się w naszym światku filmowym z szybkością błyskawicy.
Aleksander Żabczyński: Nad piosenką trzeba popracować, głos ulega zmianom (1939)
Żabczyński już dość dawno nie odwiedzał naszej redakcji – skarży się redaktor „Kina” w 1939 roku. Widywaliśmy go tylko na odległość widowni, za rampą sceny albo na ekranach. Zdziwiliśmy się więc niemało, gdy spostrzegliśmy, że przez ten stosunkowo niedługi okres czasu zdążyły mu się wysrebrzyć włosy na skroniach.
Ciotki słynnych artystów (1939)
Włodzimierz Łukasik, pisząc w 1939 roku, artykuł dla „Kina”, być może nie miał najlepszego dnia. Jednak informacje jakich dostarczył, mogą stanowić kanwę poszukiwań genealogicznych, sięgających również naszego „Ciotki słynnych artystów (1939)”
Wanda Bartówna: A jednak jestem aktorką
„To nieomal «cudowne dziecko» – jeśli weźmiemy pod uwagę jej malutką ilość lat. Ileż lat poświecić musi aktor, ażeby stanąć mocno na «chyboczących się» deskach scenicznych, ileż zawodów, ile pracy towarzyszy zazwyczaj jego karierze. Bartówna bardzo szybko ominęła niebezpieczne, trudne do przebicia «wiry» i zajęła miejsce niepośrednie, grając z artystami takimi, jak Adwentowicz” – donosi „Kino” w 1939 roku.
„Pan Tadeusz”
Aby przetrwać zarówno wersję ekranową jak i literacką Pana Tadeusza, należy posiadać ogromną siłę skupienia, a do tego dobrze czuć się w interpretacji
Stanisław Sielański: Mam pełne ręce roboty (1939)
Sielański jest urodzonym komikiem. To jest artysta, który sam doskonale bawi się na scenie – byle miał z czego pośmiać się sam i zabawić innych. A jeśli zdarzy się, że artysta nie potrafi nas rozśmieszyć tak, jak tego oczekiwaliśmy, to na pewno nie jest to wina jego, tylko mało dowcipnego tekstu.
Grossówna, Żabczyński, Bogda, Dymsza i Sielański: Najmilsza chwila w życiu (1936)
– Pańska najmilsza chwila w życiu? – spytał reporter „Kina” Aleksandra Żabczyńskiego.
