Igo Sym w Warszawie (1931)

Igo Sym był w latach dwudziestych i trzydziestych wielkim amantem. Jego austriackie pochodzenie nie miało wówczas znaczenia dla jego polskich wielbicielek. Wszak ojcem Igo był Polakiem, choć artysta przyszedł na świat w kraju ojczystym swojej matki – Austriaczki. Pod koniec lat 20. aktor grał już z największymi ówczesnymi gwiazdami niemieckiego kina. Do Polski przybył jako sława i z miejsca otrzymał angaż w warszawskich teatrach rewiowych Banda i Hollywood. Aktorem filmowym był wyśmienitym, jednak ze względu na niemożność pokonania germańskiego akcentu, grał z reguły role drugoplanowe, ale jego każdy występ sceniczny był dużym wydarzeniem. Polska bohema artystyczna przyjęła go równie serdecznie jak publiczność.

Kiedy „Kino” zapowiadało, że Igo Sym wystąpi w Bandzie razem z Mirą Zimińską, aktor zgodził się nieco opowiedzieć o tym projekcie.

– Nareszcie widzimy pana w Warszawie!…

– I ja cieszę się, że nareszcie będę mógł spędzić święta w kraju razem z braćmi – mówi Igo Sym – przez szereg lat praca przerzucając mnie z Berlina do Paryża, z Wiednia do Londynu uniemożliwia mi przyjazd do Polski… Ale teraz…

Sym urywa, bo w tej chwili do hallu hotelowego, gdzie rozmawiamy wbiega reżyser Trystan…

Padają sobie z Symem w objęcia:

– Symek!… jak się masz!

– Kochany Trystan!… Kochanka Szamoty!…

Po uspokojeniu się tego wybuchu serdeczności, rozmowa toczy się dalej:

– Jak zawędrował pan z ekranu na scenę?

– Już niejednokrotnie w Berlinie proponowano mi, abym wystąpił w teatrze, ale zawsze rokowania te rozbiły się o brak czasu z mej strony… Aż wreszcie podpisałem kontrakt z wiedeńskim reinhardtowskim teatrem Komedia na występ w roli napoleońskiego adiutanta w operetce Waltera Pollo Jego cesarska mość prosi.

– Trema była wielka?…

– Skłamałbym, gdybym powiedział, że jej nie było, ale przywykłem szybko do bezpośredniego  kontaktu z publicznością… Krytyka i publiczność wiedeńska przyjęły mój występ sceniczny bardzo życzliwie…

– O tym wiemy, czytaliśmy przecież recenzje!… Były doskonałe!…

– Na jednym z przedstawień był obecny Marian Hemar i wtedy właśnie powstał projekt, abym wystąpił w Bandzie…

– Jak długo zabawi pan w Warszawie?

– Cztery tygodnie, a potem wracam do Berlina, gdzie już czeka na mnie praca…

– Film czy scena?

– Jedno i drugie. Mam w projekcie tournée teatralne z jedna z wybitnych artystek ekranu i sceny, a oprócz tego film…

– Jaki film nakręcał pan ostatnio?

– Tytuł tego filmu Auto und kein Geld (Auto i bez grosza). Poprzednio kręciłem Pieśń narodów i w Paramouncie niemiecką wersje obrazu Żenię się z moją żoną

– Ile pan zrobił ogółem filmów?

– Razem z warszawskimi 38, w tym 9 filmów dźwiękowych…

Miałabym jeszcze mnóstwo pytań do Syma, ale zegar wskazuje godzinę drugą po południu…

– Musze spieszyć na próbę do Bandy. Mam skecz z Zimińską i śpiewane numery. Do widzenia!

 

Like
1