„Ilustrowany Kuryer Codzienny”
25 kwietnia 1936 roku, nr 114
Z Warszawy donosi (–): Teatr Narodowy stal się przed kilku dniami widownią
artystycznego skandalu.
Od kilku tygodni grana jest w tym teatrze z dużym powodzeniem komedia Adama Grzymały-Siedleckiego pt.: Spadkobierca, w której Mieczysława Ćwiklińska świeci 30-lecie swej pracy aktorskiej, a główne role grają: Węgrzyn, Zelwerowicz, Żeliska i Hnydziński.
Otóż przed kilku dniami aktor, grający jedną z ważniejszych ról w sztuce, przyszedł do teatru
mocno „niedysponowany”
i stan jego wskazywał wyraźnie konieczność odwołania spektaklu. Tak sądzili wszyscy za kulisami, niestety stało się inaczej, bo zastępujący nieobecnego w Warszawie dyr. Szyfmana, p. Rutkowski zadecydował: „Gramy!”.
W jednej z pierwszych scen pierwszego aktu występuje postać, odtwarzana przez owego „niedysponowanego” aktora. Znajdujący się na scenie artyści na próżno oczekiwali jego wejścia… Ledwie wybrnięto z cienkiej sytuacji i dociągnięto do końca akt.
Podczas antraktu dyr. Rutkowski zapewnił aktorów, że ich „niedysponowany” kolega w drugim akcie
na pewno już wystąpi.
Jednak i w drugim akcie daremnie oczekiwano na scenie jego ukazania się. Dopiero w przerwie przed ostatnim aktem ustalono, jak pokierować dialogami w zmienionych z konieczności sytuacjach. Przedstawienie wobec zdezorientowanej nieco publiczności odegrano do końca bez udziału jednej z głównych postaci komedii.
Anegdoty z dziejów tzw. szmir prowincjonalnych wspominają wprawdzie o wypadkach odegrania:
Halki bez Halki, czy Otella bez Desdemony,
ale publiczność warszawska, krakowska, lwowska, poznańska, wileńska, łódzka, lubelska, toruńska, czy katowicka, przywykła do teatrów z prawdziwego zdarzenia, wysłuchiwała zwykle takich anegdot w kabaretowym monologu lub skeczu, raczej z niedowierzaniem. Teatr Narodowy przekonał nas, że takie anegdoty nie tylko oparte bywają o rzeczywistość, ale nawet
możliwe na „pierwszej scenie polskiej”.
Na usprawiedliwienie aktorów, którzy wzięli udział w tym artystycznym skandalu pójść może chyba tylko przypuszczenie, że gdyby powiadomiono ich z góry o
„koncepcji” skreślenia roli,
wpłynęliby na pewno na odwołanie spektaklu.
Zdjęcie wprowadzające: „Dnia 3 kwietnia br. odbyło się w Teatrze Narodowym w Warszawie przedstawienie z okazji 30-lecia pracy scenicznej znakomitej artystki Mieczysławy Ćwiklińskiej, która tego dnia wystąpiła w roli Katarzyny w Spadkobiercy Siedleckiego. Na zdjęciu Jubilatka w otoczeniu kolegów i delegatów”. Źródło: „Światowid” 1936, nr 15.




