Mieczysław Cybulski: Nie gram w teatrze, bo mnie na to nie stać (1931)

Mówiono o nim, że jest jak jasnowłosy paź i święty cherubin. Był zapalonym automobilistą i swojego czasu lubianym amantem polskiego filmu.

Prasa tak opisywała Mieczysława Cybulskiego w 1931 roku: „Nieskazitelnie rzeźbiony profil, jasna, naturalnie falująca bujna czupryna i wielkie, niebieskie oczy o bajecznie długich rzęsach, jakby oczy pazia zakochanego w królowej, albo smętnego cherubina – predestynują go do ról młodocianych amantów”.

Sam aktor miał świadomość swojej młodzieńczej urody i liczył się z tym, że reżyserzy proponują mu role, właśnie ze względu na fizjonomię. Jak każdy artysta, Cybulski marzył o wielkiej roli, w której mógłby pokazać swoje umiejętności w pełni.

Marzę o rolach z jakimś wyrazem, z jakimś charakterem… – mówił aktor dla czasopisma „Kino” – bluza robotnicza, splamiona smarami, zasmolona przy pracy twarz, mundur żołnierski, zwalany ziemią w okopach, kostium szofera albo pilota bardziej mnie nęcą, aniżeli dobrze skrojony frak… Dlatego ze wszystkich moich dotychczasowych ról, najlepiej odpowiadała mi rola w Krwawym wschodzie,  bo przynajmniej tam nie jestem wygłaskanym pięknisiem. Chętnie spróbowałbym swoich sił na scenie, jak tylu innych aktorów filmowych, ale warunki materialne nie pozwalają mi na to. Muszę pracować na utrzymanie, a praca początkującego aktora teatralnego pochłania cały czas, dając minimalne zarobki… Film pozostawia mi zaś dużo wolnego czasu i mogę zarobkować w innym fachu. Jestem przecież zawodowym automobilistą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.