Mama sobie przypomniała o p. Lenie Żelichowskiej

Mama sobie przypomniała o p. Lenie Żelichowskiej

Znalezione w Internecie

W sadzie grodzkim rozpatrywany jest dziś proces wytoczony przeciw Lenie Żelichowskiej-Grzędzicowej przez jej matkę, o alimenty.
Powódka dowodzi, że jest w nędzy, a córka nie chce jej znać.
Ze swej strony w odpowiedzi na pozew, rzecznik artystki stwierdza, iż matka zbyt późno przypomniała sobie o istnieniu córki, którą oddała obcym ludziom na wychowanie, gdy pani Lena miała 2 lata.
Matka twierdzi, że uczynił to jej maż, gdy była ciężko chora.
Rodzice artystki byli ludźmi zamożnymi, ale ojciec utracjusz wszystko roztrwonił, oddając nawet ludziom córkę.
Proces, wobec niezwykłych okoliczności w grę wchodzących, budzi duże zainteresowanie.

 

 

Sensacyjny proces Leny Żelichowskiej, znanej gwiazdy rewiowej i filmowej. Niezwykłe dzieje „dziecka z ogłoszenia”. Czy sąd przyzna alimenty matce, która nie wychowała córki?

„Ilustrowana Republika” 1937, nr 357

Warszawa, 29 grudnia.

W sądzie grodzkim odbywa się dziś sensacyjny proces o alimenty przeciwko znanej artystce scenicznej i filmowej, Lenie Żelichowskiej.
Z powództwem wystąpiła matka artystki, Helena Żelichowska, domagając się 80 zł miesięcznie tytułem alimentów.
Lena Żelichowska jest córką Jerzego i Henryki Żelichowskich. W okresie wczesnego dzieciństwa rodzice p. Leny stracili majątek i znaleźli się w ciężkiej sytuacji materialnej. Kiedy dziewczynka miała 2 lata, matka jej popadła w ciężką chorobę i była już prawie na łożu śmierci.
Wówczas to Żelichowski zamieścił ogłoszenie w gazecie, że

„JEST DO ODDANIA INTELIGENTNYCH MAŁŻONKÓW DZIECKO”.

Istotnie, znaleźli się opiekunowie. Dwuletnia dziewczynka została wzięta przez obcych ludzi. Od tej chwili matka, choć wyzdrowiała, straciła z córką wszelki kontakt.
Wybuchła wojna europejska. Przybrani opiekunowie 4-letniej Helenki wyjechali w głąb Rosji, zabierając ze sobą dziewczynkę.
W tym samym czasie małżonkowie Żelichowscy rozeszli się. Losami córki nie interesowali się, nie utrzymując z nią kontaktu od dwudziestu przeszło lat.
Obcy ludzie otoczyli małą dziewczynkę staranną opieką. „Dziecko z ogłoszenia” stało się 

ZNANĄ GWIAZDĄ REWIOWĄ I FILMOWĄ.

Obecnie p. Żelichowska żali się, że choć córka ma świetne dochody, odmawia matce alimentów. Sparaliżowany ojciec żyje w nędzy w Kaliszu.
Lena Żelichowska usprawiedliwia swoją odmowę popierania matki tym, że matka osobiście jej nie wychowała, nic żywi więc do niej żadnego uczucia ani też nie poczuwa się do obowiązków łożenia na jej utrzymanie.
Rozprawa budzi duże zainteresowanie w sferach teatralnych i filmowych oraz wśród wielbicieli talentu popularnej aktorki.

 

 

Proces Leny Żelichowskiej, znanej artystki kabaretowej

„Głos Poranny” 1937, nr 357

Warsz. kor. „Głosu Porannego” telefonuje:
Wczoraj na wokandzie sądu grodzkiego w Warszawie znalazła się sprawa znanej artystki p. Leny Żelichowskiej, pozwanej przez jej matkę, p. Henrykę Żelichowską o alimenty.
Do rozprawy jednak nic doszło, gdyż w dniu onegdajszym Żelichowska – matka złożyła do sądu podanie, iż pozew cofa i zrzeka się pretensji raz na zawsze.
Sprawa została umorzona.

 

 

Proces p. L. Żelichowskiej o alimenty dla matki nie doszedł do skutku

„Ilustrowana Republika” 1937, nr 358

Z Warszawy donoszą:
Proces p. Leny Żelichowskiej, pozwanej przez matkę o alimenty, o czym szczegółowo donosiliśmy wczoraj – nie doszedł do skutku.
Wprawdzie sprawa znalazła się na wokandzie oddziału V sądu grodzkiego, ale nie odbyła się, gdyż wpłynęło pismo od powódki, stwierdzające, że nie rości ona do córki żadnej pretensji i prosi o umorzenie sprawy raz na zawsze. Tak też sąd zrobił.

 

 

Proces p. Leny Żelichowskiej

„Kurier Warszawski”, wydanie wieczorne 1937, nr 356

Dziś na wokandzie Sądu Grodzkiego w Warszawie znalazła się sprawa znanej artystki p. Leny Żelichowskiej, pozwanej przez jej matkę. p. Henr. Żelichowską o alimenty. Do rozprawy jednak nie doszło, gdyż w dniu dzisiejszym p. Henryka Żelichowska złożyła do sądu podanie, iż cofa i zrzeka się pretensji raz na zawsze.
Oprawa została umorzona.

 

 

Lena Żelichowska pogodziła się z matką. Sprawa o alimenty została umorzona

„Nowy Głos” 1937, nr 10

(a. n.). Proces znanej aktorki, Leny Żelichowskiej, pozwanej przez matkę, Henrykę, o alimenty w kwocie 80 zł miesięcznie, został wczoraj zlikwidowany w Sądzie Grodzkim bez sensacji i rozgłosu. Przykra sprawa, wkraczająca w sferę prywatnego życia aktorki została polubownie załatwiona pomiędzy zainteresowanymi stronami.
Na wczorajszej rozprawie Sędzia odczytał tylko list p. Henryki Żelichowskiej, w którym powódka zrzekła się wszelkich pretensji wobec córki i wycofuje skargę.
Na tej podstawie Sąd ogłosił decyzję o umorzeniu sprawy.

 


Zdjęcie wprowadzające: Lena Żelichowska w jednej ze scen filmu Granica z 1938 roku. Prawa do zdjęcia: domena publiczna / zasoby FINA.

 

Like
2