Stanisław Sielański w anegdocie

Stanisław Sielański proponuje raz aktorowi znanemu z wyjątkowego skąpstwa, wypić razem pół czarnej. Tamten wykręca się,  jak może, aż wreszcie Sielański mówi:
– Chodź, wypijesz wodę, którą mi bezpłatnie dodadzą do kawy.

***

W restauracji ktoś pyta Sielańskiego, dlaczego sardynki podrożały.
– Nic dziennego – odpowiada Sielański – wieloryby pożerają sardynki masami. Ale nie mogę pojąć, jak wieloryby dają sobie rady z otwieraniem pudełek?

***

Grający w Janku Muzykancie rolę kelnera, Sielański, otrzymał od jednego z kolegów list, za który musiał opłacić przesyłkę pocztową.
„Kochany Stachu! Jestem chwała Bogu zdrów, powodzi mi się bardzo dobrze, interes idzie świetnie” i mnóstwo innych w tym rodzaju nic nie znaczących wiadomości.
Wściekły, że  musiał opłacić jeszcze za to podwójne porto pocztowe, wybiega z domu, porywa z ulicy duży kamień z brukowania jezdni i wysyła go pocztą pod adresem „przyjaciela”, dołączając do nieopłaconego pakunku list następujący: „Ten oto ciężki kamień spadł mi z serca, gdym się z listu twojego dowiedział, że ci się tak znakomicie powodzi”.

***

Sielański był niesamowitym śpiochem i zazwyczaj wstał dosyć późno. Któregoś dnia dostał wezwanie do sądu i musiał wstać o nieludzko, jak dla niego, wczesnej godzinie. Rankiem, gdy zobaczył na ulicach tłumy przechodniów, handlarzy i kierowców, to nie mógł wyjść ze zdziwienia, że tak dużo ludzi również zostało wezwanych do sądu.

 


Zdjęcie wprowadzające: Stanisław Sielański w filmie Dorożkarz nr 13 z 1937 roku. Prawa do zdjęcia: nieokreślone / zasoby FINA / fot. Jerzy Gaus. 

 

Like