Tajemnica Jagny Janeckiej. Jak niedoszła gwiazda kina stała się wyrocznią mody

Marek Teler
30 czerwca 2026 roku

„Express Lubelski i Wołyński”, dodatek „Ilustracja Świąteczna”, niedziela, 2 lipca 1939 roku.

Pod koniec lat 30. Jagna Janecka była obiecującą aktorką, której po roli w sztuce teatru Ateneum Szczęśliwe dni przepowiadano wielką artystyczną karierę. Wybuch wojny przekreślił jej marzenia, a związek z Niemcem sprawił, że po zakończeniu działań zbrojnych nie wróciła już do Polski. Zniknęła bez śladu i dopiero po wielu latach wyszło na jaw, że zaczęła nowe życie w Stanach Zjednoczonych.

„Niebieskooka blondynka, przypominająca Zsę Zsę Gabor, jest menedżerką salonu mody w Jacobson’s w East Lansing i żoną emerytowanego oficera armii, pułkownika Charlesa F. Kella, pracującego jako pomoc administracyjna na Uniwersytecie Stanowym Michigan” – opisywała swoją rozmówczynię Jagę Kell dziennikarka „Lansing State Journal” Virginia Redfern w lipcu 1971 roku. Pani Kell uchodziła w East Lansing za guru świata mody, doskonale orientującą się w bieżących trendach i najnowszych kolekcjach. W rozmowie z dziennikarką niczym wykładowczyni na uczelni wyłożyła, jak należy się ubierać, aby podążać za stylem: „Bardzo kobiecy styl powraca, a słynna mała czarna, tak popularna w latach 30. i 40., jest znowu w modzie. To miejskie i prowincjonalne codzienne stylizacje, z akcentem na tweedy, lniane swetry, marynarki i kardigany. Spódnice dzienne to klasyka, powinny sięgać centymetr za kolano. Suknie zaś nigdy nie były tak luksusowe. Jedwabie, satyny, aksamity, brokaty, zaprojektowane w romantycznych, malowniczych stylach, nawiązujących do minionych epok. Spódnice wieczorowe mają długość do kostek lub do ziemi”.

Jagna Janecka, fot. portretowa wykonana ok. 1938 roku. / źródło NAC

Jaga Kell mówiła płynnie i z pełnym przekonaniem, chociaż z wyraźnym obcym akcentem. Nie ukrywała, że pochodzi z Polski, chociaż niektórzy klienci Jacobson’s odnosili błędne wrażenie, że mają do czynienia z Niemką. Jak mówiła na łamach „Lansing State Journal”, była córką dyplomaty, pracującego w Polskiej Ambasadzie we Francji, dzięki czemu spędziła dzieciństwo w Paryżu i tam zdobyła wykształcenie. W czasie wojny miała jednak przebywać w Warszawie, gdzie przeżyła dramatyczne chwile – wielu jej bliskich, w tym mąż, zginęło w obozach koncentracyjnych[1]. Nikt nigdy nie kwestionował słów pani Kell, jej naturalna elegancja utwierdzała zresztą wszystkich w przekonaniu, że mają do czynienia z kimś wyjątkowym. Okazuje się, że Jaga Kell była przed wojną aktorką i tancerką, występującą jako Jagna Janecka, o której pisano w polskich encyklopediach, że zaginęła bez śladu w 1943 roku. Jej prawdziwa historia jest zaś o wiele bardziej skomplikowana niż to opisywała w rozmowie z amerykańską dziennikarką…

 

Od dzieciństwa na scenie

Janina Janecka w filmie Jadzia (1936). / źródło: FOTOTEKA

Agnieszka Teresa Dobrzyńska, bo tak naprawdę nazywała się Jagna Janecka, przyszła na świat 28 kwietnia 1921 r. w Warszawie jako córka rejenta przy Sądzie Okręgowym w Pułtusku Stanisława Franciszka Dobrzyńskiego i aktorki Janiny Anny z Braunów, występującej na scenie i na ekranie pod pseudonimem Janina Janecka[2]. Rodzice Jagny wzięli ślub 3 lutego 1916 roku w kościele Świętego Krzyża w Warszawie[3]. Stanisław Franciszek Dobrzyński był już wówczas wdowcem po Eugenii z Nieżychowskich, z którą miał syna Michała Wacława Dobrzyńskiego, pracownika Banku Gospodarstwa Krajowego i porucznika rezerwy piechoty, zamordowanego przez Sowietów w Charkowie w 1940 roku[4]. Ojciec przyszłej aktorki prowadził dość burzliwe życie. „Palił dziennie sześćdziesiąt papierosów z munsztukiem, był notariuszem i był bardzo romansowy – mówiono, że co drugie dziecko w mieście jest jego” – opowiada jego wnuk Grzegorz Wasowski. Oprócz Jagny Stanisław i Janina Dobrzyńscy doczekali się jeszcze trojga dzieci – urodzonego 6 listopada 1916 r. w Pułtusku Macieja Leonarda Jana, późniejszego perkusistę jazzowego i impresaria (m.in. Asocjacji Hagaw, Andrzeja Rosiewicza i Wojciecha Skowrońskiego), Wojciecha zmarłego w wieku półtora roku na krup, oraz urodzoną 24 lutego 1928 roku w Koronowie Marię, która podobnie jak matka i siostra została aktorką, a jej mężem był kompozytor Jerzy Wasowski, współautor Kabaretu Starszych Panów[5].

Maria Janecka / źródło: Muzeum Powstania Warszawskiego

Jagna Janecka od najmłodszych lat obserwowała swoją matkę na scenie, kiedy występowała ona na deskach warszawskich teatrów: Ateneum, Teatru Polskiego i Teatru Narodowego. Już wówczas marzyła o tym, aby kiedyś pójść w jej ślady. Rodzina Dobrzyńskich mieszkała przy ul. Senatorskiej, więc bardzo często bywała z rodzicami i rodzeństwem w słynnej cukierni Lourse’a, która znajdowała się już wówczas w pobliskim Hotelu Europejskim, oraz spacerowała po Ogrodzie Saskim, gdzie mieścił się teatr Letni. „Mama mówiła, że Jagna była niezwykle utalentowana tanecznie, a ponieważ wujek Maciek, jej brat, również świetnie tańczył, startowali w różnych konkursach tanecznych i zdobywali nagrody” – wspomina siostrzeniec Jagny Grzegorz Wasowski[6].

Już 20 sierpnia 1932 roku, jeszcze jako Jaga Dobrzyńska, zaliczyła swój debiut aktorski w męskiej roli „rozigranego lordowicza” Boba w wystawionej w Teatrze Narodowym sztuce Tajemnica zamku Leftsbury z Marią Gorczyńską w głównej roli. Na łamach magazynu „Świat” ukazało się wówczas jej zdjęcie z podpisem: „Nowa młodziutka aktorka, córka jednej z doskonałych artystek, p. Janeckiej”[7]. Recenzent „Polski Zbrojnej” Karol Husarski, chociaż surowo oceniający sam spektakl, wspomniał, że wszyscy artyści „czuli się w tej „dętej” sztuce dość nieswojo” z wyjątkiem Wiesława Gawlikowskiego i Jagi Dobrzyńskiej[8]. Rodzinny spokój Dobrzyńskich wkrótce zburzyła jednak śmierć ojca rodziny Stanisława Franciszka Dobrzyńskiego, który zmarł po długiej chorobie 2 marca 1933 roku w Warszawie w wieku 62 lat i został pochowany w grobie rodzinnym na cmentarzu Powązkowskim[9].

 

Debiut w cieniu rodzinnego dramatu

Fotos z filmu Strachy (1938). Pierwsza z lewej Jagna Janecka. / źródło: FOTOTEKA

Niecałe pięć lat po pierwszym sukcesie teatralnym przyszła pora na debiut filmowy. 5 marca 1938 roku na ekranach kin pojawił się bowiem film Kobiety nad przepaścią w reżyserii Michała WaszyńskiegoEmila Chaberskiego, w którym można było zobaczyć Jagnę w epizodycznej roli tancerki. Młodziutka artystka podjęła już wówczas decyzję o przyjęciu pseudonimu Jagna Janecka, składając w ten sposób hołd matce, która nie dożyła debiutu filmowego córki. Zmarła bowiem 21 lutego 1938 roku w Warszawie w wieku 45 lat, po tym jak po wizycie u kosmetyczki do rany w stopie wdała się gangrena[10]. „Przez całe lata była po prostu najtroskliwszą, najczulszą matką swych trojga dzieci. W jej gościnnym i patriotycznym domu często znajdowała oparcie i serdeczne przyjęcie brać legionowa” – pisał o niej dziennikarz „Expressu Porannego”[11]. Grzegorz Wasowski dodaje: „Babcia przez całe życie grała w jakiegoś przedwojennego totolotka i w dniu śmierci zgarnęła główną wygraną. Przepis był taki, że nieboszczykom się nie wypłaca, ale ze względu na to, że była znaną osobą, wypłacono tę sumę i dzięki temu ciotka mogła utrzymywać jej córki”[12]. Po śmierci obojga rodziców Jagną i jej młodszą siostrą Marią zajęła się siostra Janiny Janeckiej, Zofia Mysłakowska, która także była aktorką, związaną przede wszystkim z zespołem Reduty, a następnie teatrem Ateneum.

Girlsy w garderobie. Scena poza planem filmu Strachy. W środku Jagna Janecka. / „Kino”, 25 września 1938 roku, nr 39.

W 1938 roku Jagna Janecka pojawiła się jeszcze w trzech innych produkcjach – w Drugiej młodość zagrała pokojówkę mecenasa Massalskiego, we Florianie wcieliła się w postać Ewy, a w Strachach można ją było zobaczyć w roli tancerki Pasi. Chociaż były to jedynie role drugoplanowe i epizodyczne, wystarczyły, aby o młodej artystce zaczęto pisać na łamach prasy. Szczególnie film Florian, w którym duża część fabuły skupiała się na młodzieży, przyniósł Janeckiej sporą rozpoznawalność. „Na specjalną pochwałę zasługuje młodzież aktorska: Jagna Janecka, [Tadeusz] Fijewski, [Klemens] Mielczarek, [Józef] Kudła[Wiesław] Meus. Cała piątka jest materiałem, z którego reżyser może zrobić bardzo cennych aktorów filmowych” – komentował grę najmłodszych gwiazd Floriana recenzent „Kina”[13]. Zapewne dzięki ciotce Zofii Mysłakowskiej 28 maja 1939 roku Jagna wzięła udział w zorganizowanym w Reducie poranku literackim z cyklu Nasze Poetki, poświęconym twórczości Felicji Kruszewskiej, w ramach którego po słowie wstępnym Zofii Niesiołowskiej-Rothertowej recytowała wspólnie z Łucją Kabakówną i Hanną Wójcikiewiczówną fragmenty z jej utworów[14].

 

Ostatnie szczęśliwe dni

Jagna Janecka z nierozpoznaną przyjaciółką nad morzem, ok. 1939 roku. / ze zbiorów Grzegorza Wasowskiego

Prawdziwym przełomem w karierze Jagny Janeckiej okazała się jednak główna rola Pernette w sztuce Claude’a André Pugeta Szczęśliwe dni w reżyserii Stanisławy Perzanowskiej. „Jagna Janecka, córka niezapomnianej artystki Janiny Janeckiej, wyszła zwycięsko z trudnej i wielkiej roli histerycznej szesnastolatki: ta mała dziewuszka o krótkim nosku, puszystych włosach i skośnych oczach ma jeden wielki dar, który wskazuje, że będzie świetną aktorką – umie wzruszać” – oceniał jej występ recenzent „Expressu Porannego”[15]. Dziennikarz Stanisław Ficner-Jarski pisał o niej z kolei na łamach „Naszego Życia”: „Należy tu przyznać w całej rozciągłości teorię dziedziczności, że córka odziedziczyła ogromny talent po matce”[16]. „Każda informacja reżyserska – widzi się to – wchodzi jej w krew, jak zastrzyk dożylny; każde słowo, każdy ruch pełen naturalności; sentyment nabrzmiały słodyczą, a nie ckliwy humor, temperament. Nie dać się temu wszystkiemu zrutynizować, a będzie to w przyszłości duża siła sceniczna” – dodawał Adam Grzymała-Siedlecki w „Kurierze Warszawskim”[17]. Nawet surowa zazwyczaj dziennikarka „Bluszczu” Stefania Podhorska-Okołów stwierdziła, że „brak obycia ze sceną okupiła debiutantka bezpośredniością i prostotą reakcji uczuciowych”.

Szczęśliwych dniach Jagna Janecka miała okazję grać na scenie z popularnymi aktorami młodego pokolenia – Leszkiem Pośpiełowskim, Marią Nobisówną, Zbigniewem Rakowieckim, Janiną Anusiakówną i Tadeuszem Fijewskim. W ramach promocji spektaklu na łamach prasy regularnie pojawiały się reklamy spektaklu ze zdjęciami artystów, niejednokrotnie opatrzone cytatami ze sztuki. W jednym z numerów „Dobrego Wieczoru” pojawiło się zdjęcie Janeckiej i Tadeusza Fijewskiego, wcielającego się w Bernarda, opatrzone ich dialogiem:

 

– Wyjdziesz za mnie, gdy dorośniemy?
– A już… Nigdy!
– A przecież wczoraj powiedziałaś, że kochasz mnie. Ostatecznie nie ma się prawa tak ni stąd, ni zowąd zmieniać zdania od wieczora do rana…
– Cóż chcesz, mój drogi, my – kobiety…[18].

 

Jagna Janecka, fot. wykonana ok. 1938 roku. / źródło NAC

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że Jagnie Janeckiej pisana jest wielka artystyczna kariera. Pod koniec lipca 1939 roku na łamach „Kroniki Polski i Świata” zapowiadano, że w sezonie teatralnym 1939/1940 będzie można zobaczyć młodziutką aktorkę w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. „Dyrektor [Karol] Frycz zamierza wystawić w teatrze krakowskim Szczęśliwe dni i sztukę [René] Fauchois Ostrożnie, świeżo malowane, graną do niedawna w Warszawie w Teatrze Małym. Janecka powtórzy w Szczęśliwych dniach swą rolę Pernette, a w Ostrożnie, świeżo malowane zagra Amelkę (w Warszawie widzieliśmy w tej roli Jadwigę Kurylukównę)” – pisano w artykule[19]. Otrzymała również stypendium na studia artystyczne, które miała odbywać pod kierunkiem Haliny Buczyńskiej i Stanisławy Perzanowskiej. Wspierały one zresztą Zofię Mysłakowską w wychowaniu sióstr Dobrzyńskich po śmierci ich matki. „Nastały dla mnie teraz „szczęśliwe dni” po usilnych staraniach o stałą pracę. Przedtem były tylko… „strachy”, czy zdołam coś zdziałać na scenie” – mówiła z humorem w rozmowie z dziennikarzem „Na Szerokim Świecie” Henrykiem Lińskim, nawiązując do swoich dotychczasowych ról.

Fotos z filmu Czarne diamenty. Jagna Janecka stoi druga z lewej (1938). / źródło: FOTOTEKA

Jagna Janecka zdradziła również Lińskiemu, że latem 1939 roku będzie pracowała na planie filmu Nad Niemnem w reżyserii Wandy Jakubowskiej, który miał się pojawić na ekranach kin 5 września 1939 roku [20]. W tym samym czasie w warszawskim kinie Colloseum przy ul. Nowy Świat 19 zaplanowano premierę kolejnego obrazu z udziałem aktorki – Czarnych diamentów w reżyserii Jerzego Gabryelskiego, w których wcieliła się w postać Zosi, przyjaciółki granej przez Inę Benitę Ireny La Rochelle. Miał on być zresztą prezentowany na pierwszym festiwalu filmowym w Cannes, co z pewnością napawało Janecką nadzieją na międzynarodową karierę. Ostatecznie jednak festiwal został odwołany z powodu wybuchu wojny, podobnie zresztą jak premiera samego filmu, który pojawił się w kinach dopiero w 1946 roku.

„Wiadomości Filmowe”, 1 sierpnia 1939 roku, nr 15.

Latem 1939 roku zdążyła jeszcze pojawić się na planie nowej produkcji Michała Waszyńskiego Byłam brzydką dziewczyną ze scenariuszem na podstawie popularnej powieści austriackiej pisarki Anne Marie Selinko. Główną rolę nieśmiałej i niezbyt atrakcyjnej dziewczyny, która prosi znanego aktora, by uczynił z niej ślicznotkę, Misza zdecydował się powierzyć właśnie Jagnie, dostrzegając w niej materiał na nową gwiazdę na miarę Iny Benity czy Heleny Grossówny. „Dopiero kreacja, jaką stworzy Janecka w tym filmie, stanie się właściwym początkiem jej kariery. Dopiero teraz będzie miała ona możność pokazać pełnię swych aktorskich możliwości, rozwinąć całe bogactwo swojego talentu, zaspokoić najśmielsze nawet aspiracje artystyczne” – twierdził dziennikarz „Wiadomości Filmowych”[21]. Podczas gdy utalentowana osiemnastolatka z nadzieją patrzyła w przyszłość, sytuacja w Europie stawała się coraz bardziej napięta, a zagrożenie ze strony III Rzeszy i jej nieobliczalnego przywódcy Adolfa Hitlera coraz bardziej realne.

 

Niebezpieczne związki

Jagna Janecka, ok. 1941 roku. / ze zbiorów Grzegorza Wasowskiego

Po wybuchu II wojny światowej, a następnie wejściu Niemców do Warszawy stolica Polski stała się jednym z miast Generalnego Gubernatorstwa. Po tym jak w listopadzie 1939 roku szef Wydziału Propagandy Dystryktu Warszawskiego Wilhelm Ohlenbusch odmówił dyrektorom przedwojennych teatrów koncesji na prowadzenie polskich teatrów, jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać w Warszawie kawiarnie artystyczne, w których artyści pracowali jako kelnerzy. Jagna Janecka, podobnie jak jej koledzy z teatru Ateneum, zatrudniła się wówczas jako kelnerka w lokalu Café Jaracz przy ul. Nowy Świat 15/17, który sygnował swoim nazwiskiem przedwojenny dyrektor teatru Stefan Jaracz[22]. To właśnie tam Janecka poznała niemieckiego oficera Alfreda Bartelta, a zakazana miłość ściągnęła na nią zgubę…

Alfred Willi Friedrich Bartelt przyszedł na świat 14 grudnia 1905 roku w Gnieźnie, znajdującym się wówczas – jako Gnesen – w granicach zaboru niemieckiego. Był synem Williego Bartelta i Idy z domu Wiedenhoeft[23]. W szeregi partii nazistowskiej NSDAP wstąpił 1 sierpnia 1932 r., a więc jeszcze przed objęciem przez Adolfa Hitlera władzy w III Rzeszy, i posiadał legitymację partyjną o numerze 1 267 312[24]. „Jagna pracowała w kawiarni i zakochał się w niej Niemiec. Zaszantażował ją, że jeśli się z nim nie zwiąże, to on doniesie, że działa ona w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego” – wyjaśnia Grzegorz Wasowski w oparciu o relację swojej matki Marii Janeckiej[25]. Chociaż nie zachowały się żadne dokumenty potwierdzające przynależność Jagny Janeckiej do struktur Związku Walki Zbrojnej, należy pamiętać, że wielu polskich artystów wspierało działania wywiadowcze żołnierzy w charakterze informatorów, m.in. pomagając w rozpracowaniu kolaborującego z Niemcami aktora Igo Syma. Jako pracownica kawiarni Jagna Janecka miała możliwość podsłuchiwać rozmowy przychodzących do lokalu klientów, a następnie raportować je osobom bezpośrednio zaangażowanym w działalność konspiracyjną.

 

„Stracona dla Polski”

Jaga Bartelt (Jagna Janecka) z synem Janim Detlefem na tle choinki, ok. 1943 roku. /  ze zbiorów Grzegorza Wasowskiego

Zofia Mysłakowska z niepokojem obserwowała rozwój relacji swojej siostrzenicy z szesnaście lat starszym hitlerowcem, prawdziwym ciosem była zaś dla niej wiadomość o ciąży Jagny. „Myślę też często, co się stanie z Jagną, co ona narobiła sobie – sytuacja bez wyjścia. Może przed końcem przyjedzie do Warszawy, ale co z nią zrobić i czy dadzą jej przyjechać? Są sprawy bardzo zagmatwane – i trudne” – ubolewała w liście do aktora Juliusza Osterwy[26]. Zapewne z obawy przed ludzkimi językami Janecka i Bartelt przenieśli się bowiem do Łodzi, gdzie 20 kwietnia 1941 roku przyszedł na świat owoc ich zakazanego związku – syn Jani Detlef Ingo[27]. Jeszcze przed narodzinami chłopca Zofia Mysłakowska z bólem napisała do Osterwy: „Jagna zdaje się stracona dla Polski”, jednoznacznie dając wyraz swojego potępienia dla jej postępowania[28].

Wiadomość o romansie młodziutkiej aktorki z niemieckim oficerem szybko rozniosła się w kręgach artystycznych Warszawy. W liście do Osterwy z 12 września 1941 roku aktorka i reżyserka Halina Gallowa oburzała się postępowaniem Jagny: „Czy stworzyliśmy typ polskiej kobiety, o której mówi Wyspiański. Kiedy Jagny Dobrzyńskie są wśród nas. Ale nie zdjęła jeszcze żałoby po matce, a rada opiekuńcza sprawiła suknię balową, bo ona musi zrobić karierę. Nie dziś trzeba ją winić, ale trzeba szukać błędów pięć lat temu”[29]. Rodzinnego dramatu dopełniła wiadomość o aresztowaniu brata Jagny Macieja Dobrzyńskiego, który 10 stycznia 1941 roku trafił do obozu koncentracyjnego w Auschwitz i otrzymał numer 9300[30]. Rodzina miała nadzieję, że Janecka zdoła odkupić swoje winy, pomagając w jego uwolnieniu, lecz Bartelt nie był w stanie lub nie chciał pomóc bratu partnerki. „Maciej biedak siedzi. Jagna nic dla niego nie zrobiła, gdzieś wyjechała, nie wiem, dokąd” – informowała Mysłakowska Osterwę 18 sierpnia 1941 roku [31].

Jaga Bartelt (w tle) z synem Janim Detlefem, ok. 1943 roku. / ze zbiorów Grzegorza Wasowskiego

Po kilkumiesięcznym milczeniu Janecka wznowiła jednak kontakt z rodziną, a każdy z listów do ciotki i siostry kończyła słowami: „Całuję Was i do serca przyciskam”[32]. W szczególności zależało jej na zachowaniu kontaktu z siostrą Marią, która bardzo za nią tęskniła i zapewne nie do końca rozumiała, dlaczego nie mogą się ze sobą widywać. W końcu w październiku 1942 roku Jagna zdecydowała się na przyjazd do Warszawy, aby spotkać się z rodziną po prawie dwóch latach rozłąki. „Jagna przyjechała. Rada nierada musiałam poznać męża. Na szczęście byli tylko trzy dni. Coś okropnego! Oprócz męża widziałam fotografię wnuczka – rok i trzy miesiące. Życie jest zbyt urozmaicone!” – relacjonowała spotkanie Mysłakowska w liście do Osterwy i jego żony Matyldy z Sapiehów Osterwiny[33]. W kolejnym, skierowanym już tylko do aktora, dodawała z kolei: „Jagna już wyjechała. Nie wydaje się szczęśliwa. Żal mi jej”[34]. Ostatnie spotkanie Janeckiej z rodziną odbyło się w czerwcu 1943 roku w Warszawie. „Jagna przyjechała na parę dni, też «szczęśliwa». Ciągle się boi, nocowała u mnie jedną noc. Myślimy, jak jej pomóc, na razie wraca tam. Mąż ją szalenie kocha” – informowała Matyldę Osterwinę w liście Zofia Mysłakowska[35].

 

Ostatnie listy do siostry

Jaga Bartelt, ok. 1943 roku. / ze zbiorów Grzegorza Wasowskiego

Chociaż z korespondencji ciotki Jagny Janeckiej z Osterwami wynikało, że już w 1941 roku sformalizowała ona swój związek z Alfredem Barteltem, w rzeczywistości wzięli oni ślub dopiero 27 marca 1943 roku w Gdańsku, czyli ówczesnym Danzig[36]. W akcie ślubu występowała jako Agnes Dobschinski, ponieważ w celu zawarcia związku małżeńskiego zadeklarowała się jako volksdeutschka[37]. Po ślubie małżonkowie zamieszkali przy Danzigerstrasse 8 w Köslin (Koszalinie), gdzie mieszkała rodzina męża aktorki. Cały czas utrzymywała ona kontakt ze swoją młodszą siostrą Marią – wiedziała, że przeżyła powstanie warszawskie, w którym brała udział jako sanitariuszka, i jeszcze przed kapitulacją stolicy znalazła się w Rawie Mazowieckiej. 15 października 1944 roku napisała do siostry list, a z jej słów wynikało, że była bardzo zatroskana o jej los: „Kochana i droga moja Siostrzyczko! Znowu jestem niespokojna, te już parę tygodni nie mam od Ciebie listu. Wiem, że poczta od Ciebie idzie nieregularnie, ale mimo to powinno już coś być od Ciebie. Kochanie moje, czyś Ty dostała wszystkie moje listy? To jest czwarty, który do Ciebie do Rawy piszę. Jak Ty się czujesz Marysieńko? Czy pracujesz już w Szpitalu? Mam nadzieję, że jesteś zdrowa i dobrych myśli, mimo że wiem doskonale, jak Ci musi być smutno i ciężko samej między obcymi, z daleka ode mnie żyć i przetrwać te ciężkie czasy. Sytuacja jest bardzo poważna i kto wie, jak to się wszystko skończy. Może pozwoli nam Bóg Wszechmogący te ciężkie chwile szczęśliwie przeżyć i doczekać nowych, lepszych czasów”.

W dalszej części listu wspominała, że jest w kontakcie z ich wspólnymi znajomymi z Warszawy i informowała siostrę o ich sytuacji. „Mieszkanie Riedlów jest zupełnie zniszczone, a dom spalony. W tym domu były ciężkie walki. Szkoda tego ładnego mieszkania. Ale nie ma chyba człowieka w Warszawie, który by nie wszystko stracił. Z ludzi zrobili się nędzarze, którzy umierają z głodu. […] Nikt by nie przypuszczał, co za zawierucha przejdzie przez Warszawę” – komentowała dramatyczne wydarzenia okresu powstania warszawskiego. Dopytywała również siostrę o ciotkę Zofię Mysłakowską i brata Macieja: „Czy masz już jakąś wiadomość o Ciotce i znajomych? Kto wie, kiedy będziemy miały jakąś wiadomość od Maciusia. Może Bóg da, że go jeszcze w życiu zobaczymy”.

Jani Detlef Bartelt, syn Jagi i Alfreda Barteltów, ok. 1943 roku. / ze zbiorów Grzegorza Wasowskiego

O swoim własnym losie pisała następująco: „Ja pracuję w dalszym ciągu, co mi wcale dobrze nie robi na mój gruczoł tarczykowy i cały system nerwowy. Ale co robić, ja mam mimo wszystko nadzieję, że się od tej pracy uwolnię. Detlefcio jest bardzo nieznośny i nie ma rzeczy, której by nie miał ochoty popsuć. Ale to zawsze tak w tym wieku. Pomyśl sobie – już ma trzy i pół roku i rośnie jak na drożdżach”. Z listu wynikało, że Alfred Bartelt miał za sobą dramatyczne wojenne przeżycia – najprawdopodobniej niedługo po ślubie z Jagną trafił na front wschodni. „Od Alfreda miałam po czterech tygodniach wiadomość. Pisze straszne rzeczy. Nie wyobrażam sobie, co on przeżył. Cudem tylko wydostał się stamtąd, ale teraz jest znowu w ogniu i niebezpieczeństwie. Nic nie można na to poradzić. Myślę, że i on się zmienił” – opisywała. Wiadomość kończyła słowami: „Pisz mi zaraz Kochanie. Bóg z Tobą. Całuję Cię i ściskam z całego serca Twoje Kochanie. Twa siostra Jaga i Detlef”[38].

Równo miesiąc później przysłała jeszcze Marii kartkę w języku niemieckim: „Moja najdroższa Mariechen [Marysiu – przyp. aut.]!  Ja również bardzo długo czekałam na wiadomość od Ciebie i ogromnie się ucieszyłam, kiedy przyszła pocztówka. Dzięki temu wiem przynajmniej, że u Ciebie wszystko w porządku oraz że jesteś zdrowa. W międzyczasie napisałam do Ciebie dwa listy, ale możliwe, że zaginęły. Przez parę dni byłam w podróży, ale już wróciłam i muszę dalej pracować. Moje drogie dzieciątko, jak się masz i co robisz? Ach, mam Ci tak wiele do opowiedzenia, kiedy w końcu będziemy razem. Dobry Pan Bóg nas wszystkich uchroni i sprawi, by wojna szybko się skończyła i wszyscy wrócili ze wschodu”. Ta kartka, opatrzona znaczkiem z wizerunkiem Adolfa Hitlera i nadrukowanym hasłem: „Führer zna tylko walkę, pracę i troskę. Chcemy ulżyć mu w tej części, w której możemy mu ulżyć”, była ostatnią, jaką otrzymała od starszej siostry Maria Janecka. Po tej wiadomości kontakt między siostrami całkowicie się urwał[39].

 

Początek nowego życia

Jani Detlef Bartelt, syn Jagi i Alfreda Barteltów, ok. 1943 roku. / ze zbiorów Grzegorza Wasowskiego.

Tymczasem we wrześniu 1946 roku Jaga Bartelt znalazła się w Sonthofen w Bawarii, gdzie zamieszkała w Hotelu Deutsch przy Sedanstrasse 4 i zatrudniła się jako telefonistka. Miasto znajdowało się wówczas w amerykańskiej strefie okupacyjnej i swoją siedzibę miała w nim amerykańska żandarmeria (United States Constabulary)[40]. Nie wiadomo do końca, co działo się z nią od maja 1945 roku, kiedy opuściła Köslin, ponieważ historia, którą w 1971 roku opowiadała dziennikarzowi „Lansing State Journal”, pełna jest nieprawdziwych informacji: „Jej rodzice zmarli z przyczyn naturalnych, ale wielu członków jej rodziny, w tym także jej mąż, zginęło w obozach koncentracyjnych. Udało jej się uciec z pomocą Amerykanów, ale musiała pozostawić czteroletniego syna w Warszawie, chorego na szkarlatynę, pod amerykańskim nadzorem. Przez cztery miesiące służyła amerykańskiemu wojsku jako tłumaczka, przez cały ten czas nie mając żadnych informacji o swoim synu. W końcu oficer amerykańskiej armii nieoczekiwanie przyszedł z pomocą oszalałej z rozpaczy matce. Wyruszył w niebezpieczną podróż do znajdującej się pod rosyjską okupacją Warszawy, aby odnaleźć swoją młodą żonę, która została aresztowana. Obiecał, że przywiezie także syna Jagi. Tak też zrobił – przywiózł chłopca rowerem na swoich plecach, podróżując nim przez ogień wroga”[41].

Nie wydaje się możliwe, aby Jagna pod koniec 1944 roku lub w 1945 roku przybyła do stolicy Polski, ani tym bardziej, by zostawiała tu dziecko pod nadzorem amerykańskich żołnierzy, choć – jak twierdziła w wywiadzie – jej syn pamiętał ze szczegółami swoją wielką ucieczkę z Warszawy. Mąż Jagny z całą pewnością nie zginął zaś w obozie koncentracyjnym. Według oficjalnej wersji zaginął gdzieś na froncie wschodnim, choć według ustaleń niemieckiego prawnika Helmuta Rödera przeżył wojnę i mieszkał w Greifswaldzie w Meklemburgii-Pomorzu Przednim pod fałszywym nazwiskiem Eugen von Gross[42]. Trudno dziś zweryfikować prawdziwość tej informacji, ale biorąc pod uwagę, ilu niemieckich żołnierzy prowadziło po wojnie nowe życie ze zmienionymi personaliami, wydaje się to całkiem prawdopodobne.

Wiadomo natomiast, że w czasie pobytu w Sonthofen Jaga poznała pułkownika Charlesa Frederica „Chucka” Kella, który zakochał się z niej i zaproponował jej małżeństwo. Jeśli wierzyć doniesieniom amerykańskiej prasy, poznała go, kiedy pracowała jako tłumaczka[43]. 30 czerwca 1947 roku na lotnisku we Frankfurcie nad Menem Jaga Theresa Bartelt wraz z synkiem Janem (niemieckie imię Detlef usunęła mu z dokumentów) wsiadła na pokład samolotu Pan American Airways, którym poleciała do Nowego Jorku. Następnego dnia była już w Ameryce, gdzie czekał na nią stęskniony narzeczony, z którym wkrótce wzięła ślub[44]. Małżonkowie zamieszkali w rodzinnym domu Kella przy 232 N 6th Street w Monmouth w stanie Illinois wraz z jego matką Sophie Kell[45]. 13 listopada 1950 roku decyzją Sądu Okręgowego w Galesburgu w stanie Illinois Jaga Theresa Kell – bo tak nazywała się po drugim ślubie – otrzymała amerykańskie obywatelstwo[46].

 

Wejście do świata mody

Pokaz mody „Jedziemy na FIS” w Teatrze Polskim w Warszawie w 1938 roku. Jagna Janecka, Maria d’ Alphonse i Irena Tomczykówna prezentują stroje. / źródło: NAC

Latem 1950 roku Jaga Kell nawiązała współpracę z Verną Enfield, z którą 1 października 1950 roku otworzyła w Monmouth Fashion Shop[47]. Sprowadzane przez nie z magazynów z Chicago ubrania cieszyły się dużą popularnością, nic więc dziwnego, że bardzo szybko ich sklep stał się jednym z cenionych miejsc na modowej mapie miasta. W marcu 1954 roku Jaga znalazła się nawet w komitecie organizacyjnym wielkiego pokazu mody organizowanego przez lokalną Izbę Handlową[48]. Zaangażowanie w pracę pomagało Jadze zapomnieć o problemach dnia codziennego – jej mąż Chuck został bowiem wysłany do Korei, gdzie w latach 1950–1953 toczył się konflikt militarny[49]. Kiedy wiosną 1954 roku wrócił do Stanów Zjednoczonych i został przydzielony do jednostki w Fort Sill w Oklahomie, Jaga postanowiła jak najszybciej do niego dołączyć[50]. 5 czerwca 1954 roku na łamach „Daily Review Atlas” pojawiło się jej oświadczenie: „Począwszy od 1 czerwca moja była partnerka biznesowa Verna Enfield jest wyłączną właścicielką Fashion Shopu, ponieważ zamierzam dołączyć do mojego męża w Fort Sill w Oklahomie. Pragnę szczerze podziękować wszystkim, którzy wspierali nasz sklep przez ostatnie lata pełnego sukcesów biznesu, i mam nadzieję, że wszyscy nasi klienci nadal będą darzyć panią Enfield taką samą przyjaźnią. To była przyjemność służyć mieszkańcom Monmouth i sąsiednich miejscowości. Byliście dla mnie wszyscy wspaniali”[51].

Jagna Janecka. Fotografia portretowa wykonana ok. 1938 roku. źródło: NAC

Przez kolejne lata Jaga Kell poświęcała się przede wszystkim życiu rodzinnemu. 9 października 1958 roku w stanie Ohio urodziła córkę Marię Kristinę (zmarłą 26 stycznia 2007 roku w Port St. John na Florydzie), którą nazwała najprawdopodobniej na cześć swojej młodszej siostry[52]. Swoim najbliższym zawsze mówiła, że jej rodzeństwo zginęło w czasie wojny, choć dobrze wiedziała, że nie było to prawdą. Zapewne obawiała się, że jeśli nawiąże jakikolwiek kontakt z pozostałą w Polsce rodziną, komunistyczne władze zbadają jej przeszłość i będą chciały ukarać ją za związek z Niemcem w czasie okupacji. Tymczasem, jak wynika z poświęconego jej artykułu „Lansing State Journal”, w latach 1959–1962 przebywała w Niemczech, gdzie szkoliła wolontariuszki Czerwonego Krzyża zwane gray ladies („szare damy”) od ich charakterystycznych mundurów. Nawet wówczas nie skorzystała jednak z okazji, by dać bliskim jakikolwiek znak życia, chociaż Maria Janecka przez wiele lat poszukiwała siostry przez Czerwony Krzyż… Po powrocie do Stanów Zjednoczonych w 1962 roku Jaga Kell zamieszkała wraz z mężem i ich pieskiem Polkie w East Lansing w stanie Michigan, które okazało się dla pary idealnym miejscem do życia. W 1966 roku zaczęła pracować w domu towarowym Winkelman’s, a w 1969 roku znalazła zatrudnienie jako menedżerka salonu mody (Designer Salon) w domu towarowym Jacobson’s, z którym była związana aż do śmierci[53].

Jaga Kell regularnie brała udział w lokalnych pokazach mody, najczęściej w charakterze komentatorki prezentowanych kolekcji, a niekiedy także jako scenarzystka modowych widowisk. Chętnie wypowiadała się też na temat bieżących trendów – opisując idealny ubiór na wiosnę 1973 roku, wskazywała na modne wówczas, a dziś zapomniane tkaniny, takie jak pongee, qian, arnel czy tussah, podkreślając, że zapewniają one „schludną, dyskretną elegancję, prostotę i kobiecość”. Szczególnie ekscytował ją wówczas len wiskozowy, zwłaszcza w odcieniach cytrynowej żółci, świeżej brzoskwini i butelkowej zieleni. „Mnóstwo kobiecych falbanek, fasony wydłużające tułów, spódnice z falbankami. Paski i groszki są ekscytujące. Szorstka, kwiecista bawełna jest bardzo dobra. Za nimi idą czerwień, biel i błękit” – wyliczała za swoją rozmówczynią Virginia Redfern. Pani Kell – niczym redaktorka „Vogue’a” z wieloletnim stażem – zapowiadała też powrót kapeluszy i innych nakryć głowy, w szczególności turbanów oraz tych z szerokim rondem[54].

 

Uosobienie wdzięku i mody

Wycinek z artykułem „Lansing State Journal” dotyczącym Jagi Kell, 23 lipca 1971 roku

Mieszkańcy East Lansing zapamiętali Kellów jako elegancką parę, która lubiła angażować się w życie towarzyskie lokalnej społeczności. W szczególności zaś zapisała im się w pamięci wytworna Jaga Kell. „Pracowałam z nią. Nazywała swojego męża „pułkownikiem”. Przywoził ją do pracy i po nią przyjeżdżał. Nosiła ubrania St. John’s, Yves Saint Laurent, Chanel itp.” – wspomina ją koleżanka z pracy Linda Huber[55]. Jak twierdzą inni pracownicy sklepu, była pełna energii i miała znakomite wyczucie stylu – zawsze dobrze wiedziała, co na kim leży najlepiej. Marilyn Fine tak opisuje jej pracę: „Pracowała za kulisami, sprzedając markowe ubrania kobietom, które się nie lubiły, w bardzo małym miasteczku – wyczyn sam w sobie! Ukrywała piękne sukienki, dopóki Jacobson’s nie obniżył ich ceny. Jej śmiech był szalony, kiedy puszczały jej hamulce!”[56]. Dave Ames wspomina z kolei, że za każdym razem, kiedy do salonu mody wchodził jakiś elegancki mężczyzna, akcent Jagi stawał się mocniejszy. „Zawsze bardzo nas to bawiło” – dodaje[57].

Roxy Gee, która zaczynała swoją drogę zawodową od sklepu Jagi, także pozostawiła o niej jak najlepszą pamięć: „Zaczynałam w sklepie z garniturami i płaszczami, którym zarządzała Jaga. Wybierała naprawdę eleganckie kreacje i kazała mi je prezentować. Potem przenieśliśmy się do nowego sklepu, gdzie miała salon mody, a potem jeszcze salon sukien ślubnych jako dodatek do garniturów i płaszczy. Tom Francis był zastępcą kierownika i on i Jaga byli blisko zaprzyjaźnieni. Tamtejsze ubrania były tak wysokiej jakości, jakiej nigdy więcej nie widziałam w Lansing. Nie pamiętam już nazwy, ale Jaga miała swój charakterystyczny zapach, który był cudowny”. Wszyscy zgodnie twierdzą, że była uosobieniem wdzięku, mody i skuteczności”[58].

 

Czas pożegnań

Wielkim ciosem była dla Jagi śmierć jej syna Johna D. Bartelta (tak nazywał się w USA), który zmarł 17 sierpnia 1976 roku w szpitalu w East Lansing w wieku zaledwie 35 lat i został pochowany na Saint Joseph Catholic Cemetery w Lansing. Był absolwentem Uniwersytetu Marylandu oraz członkiem organizacji golfowych PGA Tour i Golf Course Superintendents Association of America. Od 1965 roku był bowiem profesjonalnym golfistą, aktywnie działającym w Bridgeport Country Clubie[59]. W najtrudniejszych chwilach życia ratunkiem była dla niej praca, której poświęcała się bez reszty. Mimo upływu lat cały czas nie traciła wigoru i nadal pełniła w East Lansing rolę lokalnej modowej wyroczni. „Ludzie myślą, że jeśli pojadą do Nowego Jorku lub Chicago czy innego dużego miasta, to zaznają więcej mody haute couture i większego wyboru projektantów, a to nieprawda” – twierdziła stanowczo na łamach „Lansing State Journal” w lutym 1984 roku[60]. Wiedziała, co mówi, bo sama sprowadziła do East Lansing modę z górnej półki i dała dostęp do niej wielu klientkom sklepu Jacobson’s.

Nekrolog Jagi Theresy Kell z „Lansing State Journal”, 26 czerwca 2002 roku

Ogromnym wsparciem dla Jagi był jej ukochany mąż Chuck, z którym przeżyła w harmonii i szczęściu ponad pięćdziesiąt lat. Charles Frederic „Chuck” Kell zmarł 6 stycznia 2001 roku w wieku 88 lat i został pochowany na cmentarzu Peoples Church Memorial Garden w East Lansing[61]. Była polska aktorka, która stała się w East Lansing ikoną mody, przeżyła go zaledwie o półtora roku. Zmarła 24 czerwca 2002 roku w Lansing w wieku 81 lat i została pochowana na cmentarzu Saint Joseph Catholic Cemetery[62]. Aukcja pozostałego po niej majątku, która odbyła się dwa miesiące po jej śmierci, do dziś wspominana jest przez mieszkańców East Lansing jako „raj dla miłośników haute couture”. „Lansing State Journal” wyliczał ze szczegółami: „Wspaniała kolekcja markowych ubrań, futer, butów i biżuterii. Niezapomniana wyprzedaż obejmująca orientalne biurko i krzesło Bakera, orientalny parawan, orientalne biurko i krzesła Drexela, sofę i meble jadalniane Hendredona, orzechowe stoliki, orzechowe krzesła tapicerowane (para). Wiktoriańskie krzesła boczne, bujany fotel M.S.U., sypialnia Stanley, zestaw mebli, gablota osobliwości, mała czarna lakierowana szafka, fortepian Wurlitzera, lustra dekoracyjne, szkło i porcelana, w tym figurki Lladro, kieliszki i lampy Waterford, Lenox, Hummels, figurki porcelanowe, szkło cięte fenickie, talerze kolekcjonerskie B&G, Lalique, eleganckie szkło, butelki na perfumy, biżuteria kostiumowa, pościel, kapelusze i pudełka na kapelusze, sztućce Steiff ze srebra, inne przedmioty ze srebra i platerowane srebrem, obrazy, grafiki, ramy, akcesoria, wypoczynek, trawnik i ogród, meble ogrodowe, żelazne ławki, ozdoby ogrodowe, zwykłe wyposażenie kuchni, telewizory, magnetowidy, płyty CD, książki, zwykłe wyposażenie garażu, wiele, wiele więcej”[63]. Chociaż Jaga Kell była osobą powszechnie znaną i lubianą – swego rodzaju lokalną celebrytką – tajemnicę swojego burzliwego życia zabrała ze sobą do grobu.

 

Za cenne informacje i materiały pomocne w pracy nad artykułem dziękuję Panu Grzegorzowi Wasowskiemu i jego żonie Pani Monice Wasowskiej oraz członkom grupy HSGL – Historical Society of Greater Lansing na Facebooku: Paniom Lindzie Huber, Marilyn Fine i Roxy Gee oraz Panu Dave’owi Amesowi. Za przetłumaczenie listu Jagi Bartelt do siostry Marii Dobrzyńskiej (Janeckiej) dziękuję Pawłowi Gawlikowskiemu.

 

 

[1] V. Redfern, Fashion Expert’s Life Reads Like a Novel, „Lansing State Journal” z 23 lipca 1971 r.
[2] Such- und Bescheinigungsvorgang Nr. 1.639.963 für Bartelt, Agnes geboren 28.04.1921, ITS Arolsen Archives, sygn. 06030302.1.639.963.
[3] Metryka ślubu Stanisława Franciszka Dobrzyńskiego i Janiny Anny Braun, Księga ślubów parafii Świętego Krzyża w Warszawie, nr 18/1916.
[4] P. Jasnowski (oprac.), Charków. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, Warszawa 2003, s. 93.
[5] Informacja p. Grzegorza Wasowskiego z 14 kwietnia 2026 r.
[6] Informacja p. Grzegorza Wasowskiego z 14 kwietnia 2026 r.
[7] Interesujące widowisko w Teatrze Narodowym, „Świat” 1932, nr 35; Al. B-e, Teatr Narodowy. „Tajemnica zamku Leftsbury”, „Świat” 1932, nr 35.
[8] K. Husarski, Z życia teatru. Tajemnica zamku Leftsbury, „Polska Zbrojna” 1932, nr 233.
[9] Stanisław Dobrzyński, „Kurier Warszawski” 1933, nr 62.
[10] Zgon J. Janeckiej na zakażenie krwi, „Express Poranny” 1938, nr 53.
[11] jb., Ś.p. Janina Janecka, „Express Poranny” 1938, nr 53.
[12] Informacja p. Grzegorza Wasowskiego z 14 kwietnia 2026 r.
[13] Na ekranach polskich. „Florian”, „Kino” 1938, nr 46.
[14] Poranek literacki w Reducie, „Kurier Polski” 1939, nr 147.
[15] K. B., Młodość nie radość… „Szczęśliwe dni” w teatrze Ateneum, „Express Poranny” 1939, nr 159.
[16] S. Ficner-Jarski, Teatry warszawskie, „Nasze Życie” 1939, nr 32.
[17] A. Grzymała-Siedlecki, Z Teatru. Teatr Ateneum: „Szczęśliwe dni”, „Kurier Warszawski” 1939, nr 158.
[18] Szczenięce lata…, „Dobry Wieczór” 1939, nr 196.
[19] Jagna Janecka jedzie do Krakowa, „Kronika Polski i Świata” 1939, nr 31.
[20] H. Liński, Małe kobietki – duże artystki, „Na Szerokim Świecie” 1939, nr 32.
[21] Jagna Janecka wschodząca gwiazda sceny i ekranu, „Wiadomości Filmowe” 1939, nr 15.
[22] J. Lubicz-Lisowski, „SiM” i Pan Mariusz, „Stolica” 1976, nr 43.
[23] Deutschland, Preußen, Posen, Katholische und Lutherisch Kirchenbücher, 1430-1998, Family Search, <https://www.familysearch.org/ark:/61903/1:1:6FZ4-JJ34> [data dostępu: 21 czerwca 2026 r.].
[24] A3340-MFKL: Number A0097, Records Relating to Membership in the Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei (NSDAP), National Archives, <https://catalog.archives.gov/id/581534613?objectPage=2272> [data dostępu: 21 czerwca 2026 r.].
[25] Informacja p. Grzegorza Wasowskiego z 14 kwietnia 2026 r.
[26] E. Krasiński (oprac.), Listy z teatru wojny. Gallowa i Mysłakowska do Juliusza i Matyldy Osterwów, Warszawa 2015, s. 197.
[27] Such- und Bescheinigungsvorgang Nr. 1.639.964 für Bartelt, Detlef geboren 20.04.1941, ITS Arolsen Archives, sygn. 06030302.1.639.964.
[28] E. Krasiński (oprac.), Listy z teatru wojny. Gallowa i Mysłakowska do Juliusza i Matyldy Osterwów, Warszawa 2015, s. 224.
[29] E. Krasiński (oprac.), Listy z teatru wojny. Gallowa i Mysłakowska do Juliusza i Matyldy Osterwów, Warszawa 2015, s. 114.
[30] Dobrzyński Maciej (Mateusz), Miejsce Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau, <https://ofiary.auschwitz.org/victims/58498> [data dostępu: 21 czerwca 2026 r.].
[31] E. Krasiński (oprac.), Listy z teatru wojny. Gallowa i Mysłakowska do Juliusza i Matyldy Osterwów, Warszawa 2015, s. 260.
[32] E. Krasiński (oprac.), Listy z teatru wojny. Gallowa i Mysłakowska do Juliusza i Matyldy Osterwów, Warszawa 2015, s. 291.
[33] E. Krasiński (oprac.), Listy z teatru wojny. Gallowa i Mysłakowska do Juliusza i Matyldy Osterwów, Warszawa 2015, s. 309.
[34] E. Krasiński (oprac.), Listy z teatru wojny. Gallowa i Mysłakowska do Juliusza i Matyldy Osterwów, Warszawa 2015, s. 311.
[35] E. Krasiński (oprac.), Listy z teatru wojny. Gallowa i Mysłakowska do Juliusza i Matyldy Osterwów, Warszawa 2015, s. 329.
[36] E. Krasiński (oprac.), Listy z teatru wojny. Gallowa i Mysłakowska do Juliusza i Matyldy Osterwów, Warszawa 2015, s. 247, 251; Such- und Bescheinigungsvorgang Nr. 1.639.963 für Bartelt, Agnes geboren 28.04.1921, ITS Arolsen Archives, sygn. 06030302.1.639.963.
[37] Such- und Bescheinigungsvorgang Nr. 1.639.963 für Bartelt, Agnes geboren 28.04.1921, ITS Arolsen Archives, sygn. 06030302.1.639.963.
[38] List Jagny Bartelt do Marii Dobrzyńskiej (Janeckiej) z 15 października 1944 r., ze zbiorów Grzegorza Wasowskiego. 
[39] List Jagny Bartelt do Marii Dobrzyńskiej (Janeckiej) z 15 listopada 1944 r., ze zbiorów Grzegorza Wasowskiego. 
[40] Kriegszeitkartei A-Z, ITS Arolsen Archives, sygn. 02020201 oS.
[41] V. Redfern, Fashion Expert’s Life Reads Like a Novel, „Lansing State Journal” z 23 lipca 1971 r.
[42] Such- und Bescheinigungsvorgang Nr. 1.639.964 für Bartelt, Detlef geboren 20.04.1941, ITS Arolsen Archives, sygn. 06030302.1.639.964.
[43] Kell, Jaga Theresa, „Lansing State Journal” z 26 czerwca 2002 r.
[44] New York, New York Passenger and Crew Lists, 1909, 1925-1958, Family Search, <https://www.familysearch.org/ark:/61903/1:1:24PP-WBQ> [data dostępu: 24 czerwca 2026 r.]; New York, New York Passenger and Crew Lists, 1909, 1925-1958, Family Search, <https://www.familysearch.org/ark:/61903/1:1:24PP-W1T> [data dostępu: 24 czerwca 2026 r.].
[45] United States, Census, 1950, Family Search, <https://www.familysearch.org/ark:/61903/1:1:6X1C-TPHS> [data dostępu: 24 czerwca 2026 r.].
[46] Illinois, County Naturalization Records, 1800-1998, Family Search, <https://www.familysearch.org/ark:/61903/1:1:7VCN-SPW2> [data dostępu: 24 czerwca 2026 r.].
[47] Taking Look At The Past, „The Monmouth Review Atlas” 1965, nr 195.
[48] Select March 26 Date for Chamber of Commerce Style Show, „The Daily Register-Mail” 1954, nr 42.
[49] Kell, Col. Charles F., „Lansing State Journal” z 8 stycznia 2001 r.
[50] Fashion Shop, „The Monmouth Review Atlas” z 5 czerwca 1954 r.
[51] J. Kell, The Fashion Shop, „The Monmouth Review Atlas” z 5 czerwca 1954 r.
[52] Maria Kristina Kell Novak, „Lansing State Journal” z 8 lutego 2007 r.
[53] V. Redfern, Fashion Expert’s Life Reads Like a Novel, „Lansing State Journal” z 23 lipca 1971 r.; Kell, Jaga Theresa, „Lansing State Journal” z 26 czerwca 2002 r.
[54] V. Redfern, Fashion for 1973 – Where’s It Going?, „Lansing State Journal” z 4 lutego 1973 r.
[55] Informacja p. Lindy Huber z 18 kwietnia 2026 r.
[56] Informacja p. Marilyn Fine z 16 kwietnia 2026 r.
[57] Informacja p. Dave’a Amesa z 16 kwietnia 2026 r.
[58] Informacja p. Roxy Gee z 20 kwietnia 2026 r.
[59] Bartelt, John D., „Lansing State Journal” z 18 sierpnia 1976 r.; John D. Bartelt, Find A Grave, <https://www.findagrave.com/memorial/177605106/john-d-bartelt> [data dostępu: 24 czerwca 2026 r.].
[60] H. A. El Nasser, Lansing up to high fashion, „Lansing State Journal” z 5 lutego 1984 r.
[61] Kell, Col. Charles F., „Lansing State Journal” z 8 stycznia 2001 r.; Charles Frederic „Chuck” Kell, Find A Grave, <https://www.findagrave.com/memorial/203614938/charles-frederic-kell> [data dostępu: 24 czerwca 2026 r.].
[62] Kell, Jaga Theresa, „Lansing State Journal” z 26 czerwca 2002 r.; Jaga Theresa Kell, Find A Grave, <https://www.findagrave.com/memorial/203629973/jaga-theresa-kell> [data dostępu: 24 czerwca 2026 r.].
[63] Estate Sale, „Lansing State Journal” z 25 sierpnia 2002 r.

 


Zdjęcie wprowadzające:  Jagna Janecka. Fotografia portretowa wykonana w atelier (lata 1930–1939). Źródło: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji / Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC).

 

5 2 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów