Śpiewak, recenzent i tłum

B.W.L.
„Awangarda” 11 lutego 1934 roku, nr 18

Sala koncertowa Towarzystwa Muzycznego była w ubiegłą niedzie­lę terenem przykrego zajścia Na estradzie śpiewał Chór Dana z Warszawy. Członek tego zespołu rewelersów, znany piosenkarz Mie­czysław Fogg z estrady rzucił kilka słów nagany jednemu z recenzentów lwowskich, obecnemu wówczas na sali. Była to zemsta za niepochleb­ną recenzję. Prowokacja udała się. Recenzent, do którego zwrócona by­ła „przygana” Fogga, wstał z miej­sca, i skierował się ku wyjściu. Fog­gowi nie było dosyć zemsty. Wska­zał ręką na opuszczającego salę re­cenzenta. Sprowokowany do samo­sądu tłum, począł krzyczeć. Wśród okrzyków i aplauzu złośliwości po­woli szedł wśród rzędów krzeseł przedstawiciel niezależnej opinii prasy.

Dla sprawiedliwości trzeba wy­jaśnić, że recenzja eksklamowanego [wygwizdanego? – przyp. red.] sprawozdawcy rzeczywiście była niemocna (że się tak dobrodusznie wyrażę!). Ale sposób reakcji na re­cenzję był – skandaliczny. Gdzież więc ta niezależność prasy, gdy każ­dy „poszkodowany” przez jej opinię będzie wyrównywał porachunki swe publicznie, przy pomocy tłumu? Postępek Fogga okazał się chwytem demagogicznym — i to niewybrednym. Ulubieniec sentymentalnych uczennic i szwaczek odniósł tani i łatwy tryumf. Był to tryumf uzbro­jonego nad bezbronnym.

 


Zdjęcie wprowadzające: Chór Dana na występach w Berlinie / źródło: „Światowid” 1935, nr 12

 

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze