Karol Ford
„Kino”
10 grudnia 1933, nr 50, s. 3

Odwiedził naszą Redakcję jeden z najsympatyczniejszych najbardziej utalentowanych, a zarazem najskromniejszych artystów polskiego ekranu: Tadeusz Ordeyg.
Skorzystaliśmy z wizyty tego miłego gwiazdora, aby dowiedzieć się od niego samego kilku szczegółów jego mało znanej kariery filmowej.
– Jak pan zaczął swoją karierę? – pytam na wstępie.
– Zacząłem karierę filmową już w roku 1922. Początki nie byty szczęśliwe! Dopiero po mojej roli w filmie Zaraza (z Michałem Haliczem) wróżono mi dużą przyszłość.
– W jakich filmach grał pan potem?
– Nagrałem szereg ról charakterystycznych, przeważnie zresztą antypatycznych, w obrazach reżyserii Kazimierza Czyńskiego: Hrabianka Nuna, Kuzynka z Ameryki, Ryngraf i Martwy węzeł.
– Potem grał pan w filmie 9.25, następnie w Krwawym wschodzie i wreszcie w Puszczy, w której odniósł pan tak wielki sukces osobisty. A jaki jest pański ostatni film?
– Zamarłe echo reżyserii Krzeptowskiego.
– Czy jest pan zadowolony ze swoich dotychczasowych ról?

– Szczerze powiem panu: nie! Mam wrażenie, że nie dałem z siebie tego, co mógłbym dać. Mam zresztą zamiar zmienić rodzaj ról. Zabieram się teraz do ról komicznych. Dotychczasowe próby wypadły bardzo korzystnie. Tworzę nowy typ, coś pośredniego pomiędzy Palem a Chaplinem coś jakby swojskiego Don-Kiszota, jak słusznie zauważył redaktor Brun.
– To bardzo ciekawe. A czy będzie pan sam reżyserował te filmy?
– Nie, ale zajmowałem się już reżyserią. Nakręciłem kilka filmów krajoznawczych, które zdobyły powodzenie i uznanie. Były to obrazy z historii starych ruin, zamczysk i różnych zabytków historycznych.
– Jakie ma pan plany na najbliższą przyszłość?
– Pragnę oddać scenariusz w dobre ręce i pracować z reżyserem, jako asystent.
Na zakończenie należy zaznaczyć, że w związku z rolą Ordeyga w Zamarłym echu, niektóre pisma zniekształcają jego nazwisko. Doprawdy, że Tadeusz Ordeyg jest artystą zbyt znanym, aby nazwisko jego mogło byt lekceważone i przekręcane przez ignorantów.
Zdjęcie wprowadzające: Tadeusz Ordeyg i Ina Benita w filmie Puszcza z 1932 roku.




