Vivien Leigh – przecież jutro też jest dzień

Olga Gaertner
5 listopada 2020 roku

 

Vivien Leigh w filmie Przeminęło z wiatrem jako Scarlett O’Hara (1939)
domena publiczna

Trudno jest dziś wyobrazić sobie komukolwiek Przeminęło z wiatrem (1939) – filmowy melodramat wszech czasów, bez niej. Jednak o mały włos Vivien Leigh nie otrzymałaby roli Scarlett przez swoją „zbytnią brytyjskość”. Kiedy jednak okazało się, że zdeklasowała trzy inne kandydatki, nikt już nie miał wątpliwości kto ostatecznie zagra córkę plantatora bawełny z amerykańskiego Południa.

Vivien miała jeszcze jeden ważny powód, aby zabiegać o rolę. Podczas kręcenia zdjęć, byłaby bliżej swego ukochanego – brytyjskiego aktora Laurence’a Oliviera, który pracował wówczas w Nowym Jorku. Rozłąka z nim za każdym razem wzbudzała w aktorce złość. Vivien pracowała nieraz 7 dni w tygodniu do późnych godzin nocnych. Podczas rozmów telefonicznych żaliła się narzeczonemu, że „już nigdy w żadnym filmie nie zagra!”, a sytuacji nie poprawiała antypatia do brytyjskiego aktora Leslie Howarda, czyli filmowego Ashleya – obiektu najgorętszych uczuć granej przez nią Scarlett. Nastroje i humory aktorki podczas realizacji Przeminęło z wiatrem przyczyniły się później do powstania wielu legend o Vivien. Wówczas jeszcze nikt nie wiedział, że cierpi ona na chorobę afektywną dwubiegunową.

Vivian Mary Hartley urodziła się 5 listopada 1913 roku w brytyjskiej kolonii Dardżyling w Indiach. Była jedyną córką szkockiego oficera Ernesta Richarda Hartleya oraz Gertrudy Mary Frances, mającej irlandzkie i armeńskie korzenie.

W wieku trzech lat, mała Vivian zadebiutowała na scenie z amatorską grupą teatralną, do której należała jej matka. Gertruda starała się zaszczepić w córce miłość do literatury pięknej, mitologii oraz indyjskiego folkloru. Dodatkowe zainteresowanie aktorstwem pojawiło się, kiedy Vivian mając sześć lat trafiła do katolickiej szkoły z internatem. Tam zaprzyjaźniła się z Maureen O’Sullivan – niezapomnianą Jane w serii filmów o Tarzanie w latach 30. i 40. XX wieku oraz matkę aktorki Mii Farrow.

Maureen poznała jako pierwsza ambitny plan na życie młodziutkiej przyjaciółki – Vivian chciała zostać w przyszłości wielką aktorką. Jednak zanim to nastąpiło, jako córka oficera, musiała jeszcze kilkakrotnie zmieniać swoje miejsce zamieszkania oraz szkoły przeprowadzając się wraz z rodziną. Vivian wróciła z rodzicami do Wielkiej Brytanii w 1931 roku. Wkrótce na ekrany kin wszedł film Człowiek małpa (1932), gdzie grała Maureen O’Sullivan i wówczas Vivian oznajmiła rodzicom, że ona również chciałaby zostać aktorką, tak samo jak jej przyjaciółka. Ojciec potraktował poważnie życzenie córki i zapisał ją do Royal Academy of Dramatic Art (RADA) w Londynie.

 

Od Vivian Holman do Vivien Leigh
Vivien Leigh i Lucille Watson w filmie Waterloo Bridge (1940)
domena publiczna

Kilka miesięcy wcześniej Vivian poznała starszego o trzynaście lat adwokata. Herbert Leigh Holman wprawdzie stronił od artystów, jednak piękna dziewczyna od razu zawróciła mu w głowie. Nie ma się zresztą czemu dziwić, albowiem już wówczas młoda panna Hartley była zjawiskową pięknością. Para pobrała się 20 grudnia 1932 roku i niespełna rok później na świat przyszła ich córka Suzanne. To spowodowało również konieczność przerwania studiów aktorskich, z czym Vivian nie mogła się pogodzić. Postanowiła więc działać na własną rękę i wynajęła agenta Johna Gliddona, który w pierwszej kolejności zasugerował, że „Vivian Holman” to nie jest imię i nazwisko, które byłoby odpowiednie dla aktorki. Jego własna propozycja „April Morn” nieostała zaakceptowana i ostatecznie, po drobnych modyfikacjach powstał pseudonim „Vivien Leigh”. Nie tylko zmieniono pisownię imienia zastępując samogłoskę „e” na „a”, ale przede wszystkim aktorka zapożyczyła nazwisko od drugiego imienia swojego męża.

Początkowe zabiegi promocyjne Gliddona nie przynosiły jednak skutku. Wszyscy twórcy, którym przedstawiał piękną artystkę twierdzili, że kobieta nie nadaje się do gry w filmach. Z tego tez powodu nie uczestniczyła niemal w ogóle w zdjęciach próbnych.

Gliddon nie ustawał w swoich staraniach i promował artystkę w prasie, a dzięki rolom w niewielkich sztukach teatralnych, krytycy zaczęli dostrzegać młodziutką Vivien Leigh. W jednym z artykułów w „Daily Express”, jego autor zauważył, że aktorka posiada niezwykłą umiejętność „nagłej zmiany mimiki twarzy i tym samym ekspozycji swoich emocji” – jeszcze wówczas nikt nie przypuszczał, że te właśnie nagłe zmiany nastroju to zwiastun poważnych problemów psychicznych Leigh. Dużym atutem było jednak to, iż ona sama potrafiła wykorzystać emocje, o których czytała w scenariuszu danej sztuki. Musiało ją to bardzo wyróżniać na tle innych artystów, skoro dostrzeżono to już przy okazji pierwszych występów scenicznych Vivien.

 

Vivien i Laurence
Vivien i Olivier w Broadbeach w Australii, czerwiec 1948
domena publiczna

W tym czasie, w życiu początkującej aktorki działo się bardzo wiele. W zasadzie nie miała w ogóle czasu dla córki i męża, co również prowadziło do konfliktów rodzinnych. Vivian zaczęła otrzymywać coraz poważniejsze role w sztukach londyńskich teatrów. Po jednej z nich, podszedł do niej aktor Laurence Olivier, który złożył jej swoje gratulacje. Oboje zaprzyjaźnili się, co zaowocowało współpracą przy produkcji filmowej pt. Wyspa w płomieniach (1937). Grali tam parę kochanków, wkrótce też zostali nimi także poza planem.

Sytuacja stała się dosyć niezręczna. Vivien była mężatką i matką czteroletniej Suzanne, natomiast Laurence miał żonę – również aktorkę Jill Esmond oraz niespełna półtorarocznego synka. Jednak para postanowiła nie ukrywać swoich uczuć z nadzieją, że wkrótce wszystko samo się poukłada. Zresztą nie było wtedy czasu na skomplikowane rozmowy i procesy sądowe.

Kiedy w księgarniach ukazała się powieść Margaret Mitchell, cała Ameryka wręcz oszalała na jej punkcie . Książka znikała natychmiast z półek księgarń, a do autorki napływały listy z gratulacjami od czytelników, dziennikarzy i wytwórni filmowych. Koncepcja przeniesienia Przeminęło z wiatrem na srebrny ekran była tylko kwestią czasu.

 

Przeminęło z wiatrem

Kiedy Mitchell wyraziła zgodę na ekranizację swojej książki za bagatela 50 tysięcy dolarów honorarium, wówczas reżyser David O. Selznick na początku 1939 roku zabrał się do dzieła. Co ciekawe, rozpoczął on kręcenie filmu „od środka”, czyli od sceny wycofywania się z Atlanty wojsk Konfederacji. Żołnierze podpalili swoje magazyny z amunicją i należało to pokazać ze wszystkimi szczegółami. Scena oceniana jest jako jedna z najbardziej spektakularnych w historii światowej kinematografii. Niewielu z nas jednak wie, że gdy powstawała, rola Scarlett nie była jeszcze obsadzona, a przecież wytwórnia MGM ogłosiła premierę już na jesień 1939 roku!

Clark Gable i Vivien Leigh w filmie Przeminęło z wiatrem (1939)
domena publiczna

Vivien była zafascynowana powieścią. Stwierdziła, że jeśli „Laurence zagra Rhetta Butlera, wówczas ona zagra Scarlett O’Harę”. Olivier – wielka gwiazda w Wielkiej Brytanii był jednak nieznany w Stanach Zjednoczonych, zatem szanse na jego angaż były znikome. W zasadzie z Vivien było podobnie, jednak jej dodatkowy atut stanowiła współpraca z amerykańskim agentem, który był jednocześnie londyńskim przedstawicielem agencji Myrona Selznicka – brata reżysera Przeminęło z wiatrem. Gdy ten zaprezentował jej kandydaturę, została ona wprawdzie z miejsca odrzucona. Selznick początkowo stwierdził, że Leigh jest „zbyt brytyjska” na rolę Scarlett. Wówczas aktorka wzięła sprawy w swoje ręce i zjawiła się z Olivierem na planie wspomnianej sceny płonącej Atlanty. W tej scenerii Selznick przekonał się do aktorki i zaprosił ją na zdjęcia próbne. Materiały filmowe z tych przygotowań zachowały się i dziś możemy sami dostrzec, że reżyser miał absolutną rację, ponieważ na zdjęciach próbnych Vivien zdeklasowała konkurencję. Po nich reżyser napisał notatkę do swojej żony: „Ona [Leigh] jest czarnym koniem w tym wyścigu. Wygląda cholernie dobrze. Tylko dla twoich oczu: zostały jedynie Paulette Goddard, Jean Arthur, Joan Bennett i Vivien Leigh”.

Ostatecznie to Vivien została Scarlett. Podczas pracy na planie zaprzyjaźniła się z Olivią de Havilland, czyli filmową Melanią i z Clarkiem Gable, czyli Rhettem Butlerem. Natomiast całkowicie nie potrafiła znaleźć porozumienia z Leslie Howardem czyli Ashleyem Wilkesem.

Pracowała po siedem dni w tygodniu bez wytchnienia, co zdecydowanie przyczyniło się do pogorszenia jej stanu psychicznego, głównie przez wzgląd na tęsknotę za Laurencem, który wówczas pracował w Nowym Jorku. W rozmowie telefonicznej z nim wyznała: „Kochany mój! Jak ja nie znoszę grania w filmach! Nie cierpię, nie cierpię i nigdy więcej już nie zagram w żadnym filmie!”.

Przeminęło z wiatrem (1939) okazało się ogromnym sukcesem, a Vivien zdobyła dzięki niemu nagłą międzynarodową sławę oraz Oscara w kategorii Najlepsza Aktorka Pierwszoplanowa.

 

Uciążliwe zmiany nastrojów
Vivien z Olivierem w Lady Hamilton (1941)
(ulubiony film Winstona Churchilla)
domena publiczna

Przyszedł zatem czas na uregulowanie swoich spraw osobistych. Jill Esmond zgodziła się na rozwód z Laurencem, natomiast Leigh Holman udzielił pozwolenia na rozwiązanie małżeństwa z Vivien pod warunkiem, iż zatrzyma przy sobie ich córkę. Aktorka przystała na ten warunek i 31 sierpnia 1940 roku mogła już poślubić swoją wielką miłość w Santa Barbara. Później zdarzenia zaczęły przybierać nieco niepokojącą formę. Vivien uzależniała swoje kontrakty od angażu Laurence’a, co przyczyniało się do utracenia wielu ciekawych ról. Ze względu na tworzoną zależność, aktorce przepadła rola w Dumie i uprzedzeniu (1940), gdzie Olivier ostatecznie zagrał nie stawiając takich warunków. Co ciekawe, kandydaturę Vivien odrzucali głównie Selznick i Cukor, którzy wcześniej z ogromnym entuzjazmem zaangażowali ją do Przeminęło z wiatrem. Nieoficjalnie mówiło się o uciążliwych zmianach nastrojów Leigh na planie, co zdecydowanie przyczyniało się do opóźnienia zdjęć.

Pomimo tych przeciwności państwo Olivier jednak pracowali ze sobą, głównie na broadwayowskich scenach m.in. przy sztuce Romeo i Julia. Opinia publiczna, podczas recenzowania przedstawienia nie powstrzymała się od wskazania cudzołożnych początków związku Vivien i Laurence’a. Nie pomagał im również brak zaangażowania we wspieraniu działań aliantów w II wojnie światowej. Środowisko było ogólnie nieprzychylne małżonkom w odniesieniu do ich życia zawodowego i prywatnego.

Vivien Leigh była za to ulubienicą samego Winstona Churchilla, którzy uważał ją za ponadprzeciętną piękność. Dzięki tejże fascynacji państwo Olivier często gościli na rautach organizowanych przez brytyjskiego premiera. Poniekąd pod wpływem tej znajomości aktorzy zaczęli w 1943 roku wspierać występami żołnierzy brytyjskich walczących w Afryce Północnej. To właśnie wtedy Vivien zaczęła często zapadać na uporczywy kaszel i gorączkę. Rok później lekarze stwierdzili u niej gruźlicę w lewym płucu. Ta informacja nie załamała jej. Leigh zaczęła pracować więcej i bardziej intensywnie.

 

Tramwaj zwany pożądaniem
Vivien Leigh i Marlon Brando pomiędzy scenami do filmu Tramwaj zwany pożądaniem (1951)
domena publiczna

Kiedy realizowała film Cezar i Kleopatra (1945) okazało się, że jest w ciąży. Wyniszczający tryb życia oraz choroba przyczyniły się do utraty dziecka i to już przyspieszyło pogłębiająca się depresję. Ten stan nawracał również później. Laurence podejrzewał, że nie jest to chwilowa niedyspozycja psychiczna – czuł, że z jego żoną dzieje się coś złego.

Vivien zatraciła się w pracy. Cezar i Kleopatra oraz późniejsza Anna Karenina (1948) z jej udziałem, okazały się kasowymi porażkami, choć dziś uznawane są za klasykę kina. Wówczas zaczął się również kryzys w małżeństwie Olivierów. Podczas tournee po Australii i Nowej Zelandii doszło nawet do rękoczynów pomiędzy nimi. Po latach Olivier uznał, że właśnie wtedy „utracił Vivien”.

Aktorka brawurowo wcieliła się w rolę Blanche DuBois w wystawianej na londyńskim West Endzie inscenizacji dramatu Tennessee Williamsa pt. Tramwaj zwany pożądaniem w reżyserii Laurence’a Oliviera. Po dużym sukcesie kasowym sztuki, producenci Warner Bros zdecydowali, że sztuka zostanie zekranizowana. Reżyserii podjął się sam Elia Kazaan a Vivien przeniosła swoją Blanche na ekran kinowy. Partnerował jej Marlon Brando, z którym aktorka bardzo się zaprzyjaźniła. Film przyniósł jej drugiego Oscara.

Później jednak dobra passa znowu się skończyła. Przy następnych projektach krytyka nie szczędziła złośliwości. To zdecydowanie odbiło się na zdrowiu psychicznym Vivien do tego stopnia, że zaczęto zastępować ją innymi aktorkami. Leigh wpadała często w maniakalne stany histerii. Raz była wesoła, a raz zalewała się łzami – nikt nigdy nie wiedział co nastąpi za chwilę. Traciła przez to wiele ról.

 

Romanse Vivien i koniec małżeństwa Olivierów
Vivien Leigh w Londynie (1958)
domena publiczna

Na planie Ścieżki słoni (1954), gdzie ostatecznie zastąpiła ją Elizabeth Taylor, Leigh wznowiła romans z partnerującym jej aktorem Peterem Finchem. Jak się później okazało trwał on z przerwami od 1948 roku. Vivien ostatecznie wyznała prawdę Laurence’owi przy czym przyznała wreszcie, że ma poważne problemy natury psychicznej. Mąż okazał się wyrozumiały i przyjął do wiadomości tę informację nie czyniąc z niej użytku.

Kiedy w 1956 roku Leigh ponownie odkryła, że jest w ciąży przerwała pracę. Niestety, tak jak poprzednio aktorka straciła dziecko i znowu wpadła w depresję. Olivier nie mógł sobie już poradzić z żoną. Wezwał na pomoc Leigh Holmana, który został przez kilka dni w ich mieszkaniu, aby zająć się Vivien.

W 1958 roku aktorka poznała i związała się z Jackiem Merivalem. Wtedy też stwierdziła, że jej małżeństwo z Olivierem ostatecznie się zakończyło. W 1960 roku para rozwiodła się. Później jeszcze Vivien grywała w filmach, jednak jej zdiagnozowana choroba afektywna dwubiegunowa nie pozwalała na całkowite skupienie się na swojej pracy. Choć Merival zaopiekował się swoją partnerką i starał się ulżyć jej w napadach depresji, ona ponoć nie potrafiła pogodzić się z rozstaniem z Olivierem. Mówiła, że „wolałaby żyć krótko z Larrym niż długo bez niego”.

Niespodziewanie, na początku 1967 roku gruźlica dała o sobie znać ponownie. W nocy 7 na 8 lipca, jak relacjonował Merivale: „Leigh obudziła  się w środku nocy z bólem w piersiach i przeszła do łazienki. Płyn w płucach musiał już skutecznie tamować przepływ powietrza. Vivien upadła i najprawdopodobniej udusiła się”. Merivale od razu wezwał Oliviera, który pomógł przenieść byłą żonę na łóżko.

Obaj zajęli się przygotowaniami do pogrzebu. Tak jak sobie tego życzyła, prochy aktorki rozsypano nad jeziorem Tickerage Mill koło Blackboys w hrabstwie East Sussex.

Vivien Leigh to dla nas dziś głównie Scarlett O’Hara, nie wyobrażamy sobie nikogo innego w tej roli. Jej życie było ciągłą walką z przeciwnościami, walką o marzenia, walką o miłość i wreszcie walką o zdrowie. Kiedy utraciła Laurence’a, zupełnie się poddała. To była silna i skomplikowana miłość… Miłość, która przeminęła z wiatrem…

 


Zdjęcie wprowadzające: Vivien Leigh i Sir Laurence Olivier na premierze filmu Anna Karenina w Leicester Square Garden w Londynie 22 stycznia 1948 r. (Fot. Keystone-France / Gamma-Keystone via Getty Images)

Like
1