TYLKO U NAS: „Moja babcia, Ina Benita” – rozmowa z Alexandrią Scudder, wnuczką Iny Benity

Marek Teler
9 września 2020 roku

 

Alexandria Scudder poznała prawdę o wielkiej aktorskiej karierze swojej babci Iny Benity dopiero pod koniec 2017 roku. Od najmłodszych lat wiedziała jednak, że piękna kobieta, którą znała jedynie z fotografii, musiała być niezwykłą osobą z fascynującym życiorysem.

Alexandria Scudder z autorem wywiadu
archiwum rodziny Scudderów

Przez wiele lat sądzono, że gwiazda przedwojennego polskiego kina Ina Benita, znana m.in. z ról Maryjki w Przybłędzie, Flory w Dwóch Joasiach i Joasi Kopytkiewiczówny w Ja tu rządzę, zginęła w czasie Powstania Warszawskiego ze swoim kilkumiesięcznym synkiem Tadeuszem Michałem, próbując przedostać się kanałami ze Starego Miasta do Śródmieścia. Dopiero w ostatnich latach wyszła na jaw prawda na temat jej nieznanych wcześniej powojennych losów. Okazało się, że po wojnie Ina przebywała kolejno w Austrii, Niemczech, Francji, Algierii i Maroku, a następnie zamieszkała na stałe w Stanach Zjednoczonych. Zmarła 9 września 1984 roku w Mechanicburgu w Pensylwanii w wieku 72 lat. Nigdy nie powiedziała swoim dzieciom i wnukom, że w latach 30. była popularną aktorką Iną Benitą. Najbliżsi znali ją jako Inę Scudder, tak bowiem brzmiało nazwisko jej czwartego męża. Choć rodzina artystki wiedziała, że skrywa ona jakąś tajemnicę, prawdę o jej przedwojennym życiu poznała dopiero w grudniu 2017 roku.

Wnuczka Iny Benity Alexandria Scudder, która urodziła się siedem lat po śmierci babci, od najmłodszych lat była zafascynowana jej niezwykłym życiorysem i to właśnie ona jako pierwsza znalazła w internecie artykuły na jej temat. W listopadzie 2019 roku przyleciała wraz z bratem Gregiem Scudderem do Polski i Niemiec, aby odwiedzić miejsca związane z przedwojennymi i wojennymi losami swojej babci. W wyjątkowym wywiadzie Alexandria opowiada o niezwykłej historii Iny Benity, swojej wizycie w Polsce i Niemczech oraz fascynacji Polską, która stała się dla niej drugim domem.

Alexandria i Greg Scudderowie z pisarzem Marcinem Szczygielskim i krytykiem filmowym Tomaszem Raczkiem
archiwum rodziny Scudderów

Nie miałaś okazji poznać swojej babci Iny Scudder-Iny Benity osobiście, ale od dziecka słyszałaś różne opowieści na jej temat. Jakiego rodzaju to były historie?

Pamiętam, że mój tata chętnie dzielił się ze mną wspomnieniami z dzieciństwa, starając się pokazać mi jak najlepszy obraz swojej matki. Moja ulubiona historia dotyczy czasów, kiedy mieszkali w Maroku. Kiedy tata rano wstawał, Ina smarowała go i jego młodszego brata Johna oliwą z oliwek, a następnie wysyłała ich na plażę, aby tam bawili się przez cały dzień. Często chodził też z mamą na targ, gdzie Ina kupowała świeży chleb i różne produkty spożywcze. Zawsze wyobrażałam ją sobie jako fantastyczną kobietę.

Mój tata wiedział, że Ina pracowała w rozrywce, ale nikt z nas nie miał pojęcia, że jej kariera była tak wielka. Jeśli chodzi o jej przeszłość, była bardzo skromna i wiele rzeczy skrywała w sobie. Poświęciła się całkowicie macierzyństwu, a następnie wychowaniu wnuków. Dopóki nie dowiedzieliśmy się o jej przedwojennej karierze, nie miałam pełnego obrazu jej osoby.

Czułaś, że wspomnienie o Inie jest obecne w Twoim rodzinnym domu? Często rozmawialiście na jej temat?

Nie rozmawialiśmy o niej codziennie, ale tata chętnie odpowiadał na moje pytania i za każdym razem prezentował ją w wyjątkowy sposób. Ina bardzo dbała o wygląd – nawet kiedy chodziła na targ, musiała mieć perfekcyjnie zrobione włosy i paznokcie. Jednocześnie umiała sobie poradzić w każdej trudnej sytuacji. Na pewno była matriarchinią rodziny. Nawet kiedy już nie żyła, cały czas była „królową pszczół” w naszym rodzinnym ulu.

Ina Scudder (Ina Benita) z synami Thaddeusem i Johnem w Casablance, ok. 1959 roku
archiwum rodziny Scudderów

Twoi starsi bracia Greg i Brian mieli okazję poznać Inę, kiedy była już starszą kobietą. Wypytywałaś ich o jakieś szczegóły na jej temat?

Brian nie pamięta zbyt wiele, ale Greg wspominał, że w okresie wakacji często chodzili z babcią na plażę. Przechadzała się po promenadzie, jakby to był wybieg dla modelek. Miała wysoko uniesiony podbródek, paliła papierosy z długą fifką, była pewna siebie i swojego uroku osobistego.

Z tego co wiem, mieliście w domu tylko jedno zdjęcie Iny.

Tak. Miałam tylko jedną fotografię, na której stała między moim tatą i moim wujkiem przed wejściem do jakiegoś sklepu. Wyglądała na niej bardzo ponętnie. Nikt by nie pomyślał, że miała już wówczas dwoje dzieci! Była już dobrze po czterdziestce, a dałabym jej jakieś 26 lat.

Nie do się ukryć, że jesteś bardzo podobna z wyglądu do swojej babci. Czy dostrzegasz w sobie także jakieś jej cechy charakteru?

Bardzo wiele! Im bardziej ją poznaję, tym bardziej czuję, jakbym znała ją dużo wcześniej, tak bardzo ją przypominam. Kiedy słyszę o tym, jak silną była kobietą, jak nie pozwalała, by cokolwiek ją powstrzymało i jak zwracała na siebie uwagę swoim sposobem bycia, myślę sobie, że właśnie w ten sposób chciałabym być postrzegana przez innych ludzi.

Alexandria Scudder ze zdjęciem Iny Benity w Instytucie Teatralnym w Warszawie
archiwum rodziny Scudderów

Opublikowałaś w swoich mediach społecznościowych kilka zdjęć swojej babci. Czy ludzie piszą do Ciebie, że bardzo ją przypominasz?

O mój Boże, cały czas! (śmiech) Szczególnie po tym, jak byłam w Polsce, ludzie przesyłają mi wiadomości na Facebooku, życzą wszystkiego dobrego i piszą, że wyglądam jak Ina lub że muszę być jej reinkarnacją (śmiech).

Obecnie masz już całkiem sporą kolekcję różnych pamiątek związanych z Iną, nie tylko jedno zdjęcie, o którym wspomniałaś. Czy mogłabyś coś więcej o nich opowiedzieć?

Kiedy rozmawiamy, patrzę na numery magazynu „Kino” z Iną Benitą na okładce, które są oprawione w ramkę i wiszą na głównej ścianie w moim mieszkaniu. Są pierwszą widoczną rzeczą, gdy wchodzisz do mojego domu. Mam też menu z baru Woda Ognista, gdzie serwowany był specjalny koktajl „Ina Benita” i znaczki z twarzą Iny, których jeszcze nie oprawiłam. Z tego co wiem, wielki pierścionek, z którym pozowała na okładce jednego z przedwojennych magazynów, jest przechowywany przez mojego brata Briana, ale jeszcze go nie widziałam.

Podobno jesteś też w posiadaniu kilku dokumentów dotyczących Iny.

Alexandria Scudder z filmografem Grzegorzem Rogowskim
archiwum rodziny Scudderów

Mój tata przechował te dokumenty i przekazał mojej mamie. Kiedy się przeprowadzała, przeglądaliśmy wszystkie pudła, nie wiedząc, co w nich jest. Okazało się, że znajduje się tam dokument adopcyjny mojego taty [w 1959 roku Thaddeus Michael Pasch został adoptowany przez czwartego męża Iny, Lloyda Frasera Scuddera – przyp. aut.], a także dokument naturalizacyjny Iny i jej akt zgonu.

Pod koniec 2017 roku dowiedziałaś się, że Twoja babcia była nie tylko piękną kobietą ze starej fotografii, ale przede wszystkim bardzo znaną przedwojenną aktorką. Jak wyglądał moment, kiedy poznałaś prawdę o jej przeszłości?

Pamiętam to, jakby to było wczoraj. Byłam w pracy, miałam spokojniejszy dzień, więc zadzwoniłam do taty i poprosiłam, żeby powiedział mi więcej o babci. Znałam tylko kilka historii, które pamiętał on i Greg, a chciałam poznać ją lepiej. Tata podał mi jej imię i panieńskie nazwisko Florow-Bułhak. Po wpisaniu tych danych do wyszukiwarki wyskoczył mi artykuł na Wikipedii o Inie Benicie. Przesłałam zdjęcie tej strony mojemu tacie i spytałam: „Czy ta kobieta nie wygląda znajomo?”, a on na to: „Jak znalazłaś to zdjęcie mojej mamy?”. To był dla niego bardzo emocjonujący moment. Wczytałam się w artykuł, a tam wprost było napisane, że zginęła w kanałach ze swoim synem Tadeuszem Michałem. Była tam też podana jego data urodzenia. Wtedy zdałam sobie sprawę, że ta historia dotyczy mojej babci i mojego ojca. Od tego wszystko się zaczęło…

Alexandria Scudder z ojcem Thaddeusem Michaelem Scudderem
archiwum rodziny Scudderów

To musiało być surrealistyczne przeżycie – dowiedziałaś się, że Twój ojciec był uznawany za zmarłego jako dziecko.

Tak, to było bardzo dziwne. Zastanawiałam się, dlaczego tak o nim myślano i każde zadawane przeze mnie pytanie wywoływało szereg kolejnych pytań, na które należało znaleźć odpowiedź.

Twoja rodzina w ogóle nie znała pseudonimu „Ina Benita”?

Nie znaliśmy pseudonimu „Benita”, dopóki nie pokazała mi się strona na Wikipedii. Potem znalazłam różne blogi, na jednym z nich mój brat Greg napisał komentarz i tak ta historia się dalej potoczyła.

Przetrawienie tych wszystkich nowych informacji przez waszą rodzinę musiało być wyjątkowo trudne.

Na początku trudno było w to wszystko uwierzyć, ponieważ brzmiało to niesamowicie. Taka historia zdarza się raz w życiu i spotkała właśnie naszą rodzinę. Zanim pozwoliłam sobie na ekscytację, musiałam się upewnić, czy to wszystko co widzę, mogło być prawdą. Kiedy mój tata potwierdził, że to naprawdę jego mama i przypomniał mi opowiadane przez nią historie, stało się jasne, że to była ona. Poczułam się bardzo dumna z tego, że jestem jej wnuczką.

 

Pierwsze w życiu spotkanie braci Thaddeusa Michaela Scuddera i Ingo Pascha na lotnisku w Harrisburgu w Pensylwanii
fot. Michael Cromer

Inną stroną tej historii jest to, że Twój tata zyskał dwóch przyrodnich braci, synów swojego ojca Hansa Georga Pascha z pierwszego małżeństwa: Ingo i Borisa.

Greg chciał po prostu napisać pod artykułem, że Ina przeżyła wojnę, a jej potomkowie cały czas żyją. Nie wiedzieliśmy, że ludzie zaczęli odpowiadać na nasz komentarz i chcieli nas odnaleźć. Potem okazało się, że wśród komentarzy była też wiadomość od brata naszego taty, o którego istnieniu nie wiedzieliśmy. Mój tata dopiero w wieku 75 lat dowiedział się, że ma dwóch starszych braci, Ingo i Borisa.

Greg i Alexandria Scudderowie w kamienicy przy ul. Konopczyńskiego 5/7, gdzie w latach 1939–1941 mieszkała ich babcia
Ina Benita
archiwum rodziny Scudderów

Miałaś okazję zobaczyć swojego ojca i wujka razem, kiedy pan Ingo Pasch przyjechał do Ameryki. Jak wspominasz to spotkanie?

Kiedy tylko cała sytuacja wyszła na jaw, szybko zabraliśmy się za organizację spotkania mojego taty i wujka. Ingo przyjechał w odwiedziny do Stanów Zjednoczonych i zamieszkał u mojego taty w Pensylwanii. Pracowałam wtedy w Waszyngtonie, który był dwie godziny drogi od nich, więc przyjechali do mnie na jeden dzień. Zjedliśmy razem lunch i poszliśmy na wspólny spacer.

Jak się czujesz, wiedząc, że masz babcię-aktorkę i dwóch nowych wujków?

Uwielbiam to, naprawdę! Podoba mi się fakt posiadania dużej rodziny, nawet biorąc pod uwagę to, że dowiedziałam się o niej w wieku 28 lat. Wiem, że przed nami jest sporo czasu do nadrobienia, ale wszyscy są bardzo podekscytowani i już jesteśmy ze sobą bardzo zżyci.

W listopadzie 2019 roku przylecieliście z Gregiem do Polski, aby dowiedzieć się więcej na temat przedwojennych i wojennych losów waszej babci.

To było niesamowite. Już w pierwszych sekundach po wylądowaniu poczułam się jak w domu i wszyscy byli do mnie bardzo przyjaźnie nastawieni. Mieliśmy też bardzo dobrego przewodnika po Warszawie.

Które z odwiedzonych przez Ciebie miejsc zrobiło na Tobie największe wrażenie?

 Alexandria Scudder w studio „Dzień Dobry TVN”
archiwum rodziny Scudderów

Na pewno bardzo silnym doświadczeniem była dla mnie wizyta w więzieniu na Pawiaku.  Kiedy zobaczyłam nazwiska mojej babci i taty na liście więźniów, a także warunki, w jakich przyszło im wtedy żyć, to było dla mnie surrealistyczne przeżycie. Poczułam się onieśmielona tym, jak wiele Ina zrobiła, aby zachować mojego tatę przy życiu. Tylko dzięki jej poświęceniu jestem dziś na świecie. Bardzo podobało mi się też to, że mogłam przez ten tydzień zanurzyć się w polskiej kulturze. Jednego dnia po prostu wyszłam z mieszkania i spacerowałam po mieście. Wchodziłam do różnych sklepów, próbowałam pierogów i polskich zup, po prostu ciesząc się tym, gdzie jestem. 

Pojawiliście się też z Gregiem w Dzień Dobry TVN, aby opowiedzieć o niezwykłej historii Iny Benity.

Nie wiem, czy cokolwiek pamiętam z tego występu, bo byłam tak przejęta, że aż mnie zamroczyło. Chyba nie jestem w stanie wybrać jednego ulubionego momentu z całej wizyty w Polsce. Cała ta podróż była dla mnie wyjątkowa, zarówno te pozytywne miejsca, jak i negatywne, które przyszło nam oglądać. Cieszę się, że mogłam spotkać ludzi zafascynowanych historią Iny i dowiedzieć się od nich więcej o losach mojej babci.

Co było dla Ciebie najbardziej zaskakujące, kiedy spotykałaś się z osobami zafascynowanymi Iną Benitą?

Największą niespodzianką był dla mnie wiek ludzi, którzy byli najbardziej podeskcytowani jej historią. Są to główne osoby młode lub w średnim wieku. Ina robiła karierę wiele lat przed ich przyjściem na świat, a to właśnie oni najbardziej się nią fascynują. Moim zdaniem właśnie to czyni z niej prawdziwą ikonę. Nie była wielka tylko wtedy, kiedy była u szczytu kariery – ta sława przetrwała wiele lat po jej śmierci.

Alexandria Scudder z Marcinem Szczygielskim, autorem inspirowanej losami Iny Benity powieści Poczet królowych polskich
archiwum rodziny Scudderów

Masz jakiś pomysł na to, dlaczego młodzi ludzie tak bardzo interesują się Iną?

Była silną, niezależną kobietą o żelaznej woli, dzięki czemu o wiele lat wyprzedzała swoją epokę. Nie bała się przeciwstawiać mężczyznom, umiała robić to z gracją i elegancją. Może być postrzegana jako wzór dla innych kobiet, a zarazem przyciąga też uwagę mężczyzn. Myślę, że właśnie dzięki temu budzi zainteresowanie kolejnych pokoleń.

Które ze spotkań wywarło na Tobie największe wrażenie?

Najbardziej zachowało się w mojej pamięci spotkanie z Marcinem Szczygielskim. Nie wiedziałam, jak znaną jest osobą w Polsce, dowiedziałam się o tym już po spotkaniu. W żaden sposób nie okazał swojego ego, po prostu wspólnie dzieliliśmy się naszą fascynacją i miłością do Iny. Pokazał mi dużą kolekcję numerów przedwojennego „Kina”, a nawet podzielił się ze mną kilkoma egzemplarzami. To było dla mnie bezcenne! Bardzo miło spędziliśmy czas z nim i z Tomaszem Raczkiem.

W czasie swojego pobytu w Europie odwiedziliście też Rhumspringe, gdzie Ina Benita przebywała w latach 1945–1946 i gdzie zginął Twój dziadek Hans Pasch. Spotkaliście się też z panią Anną Reuter, która przez kilka miesięcy zajmowała się Twoim tatą. Mogłabyś opowiedzieć coś więcej o tym spotkaniu?

Spotkanie z nią było dla mnie wspaniałym doświadczeniem, ponieważ prawdopodobnie jest jedyną żyjącą osobą, oprócz mojego taty i wujka, która spędziła z moją babcią dużo czasu. Mimo swojego wieku cały czas ma bardzo silny umysł i ciało – potrzebowała tylko niewielkiej pomocy balkonika, żeby się poruszać. Zapytałam się jej, czy ma jakieś wspomnienia dotyczące mojego taty i pamiętała wiele zabawnych historii. Kiedy raz się nim zajmowała, pracowała przy przędzarce, a jej brat bawił się w tym czasie z moim tatą. Podpuszczał go dla żartu, aby włożył rękę w koło przędzarki. Wspomniała też, że ulubioną zabawką taty był konik na biegunach. Opowiadała o nim w sposób kompletny i nienaruszony upływem czasu. Malowała przed moimi oczami tak wyraźny obraz, że czułam się, jakbym bawiła się tam wtedy z moim tatą.

Alexandria i Greg Scudderowie w towarzystwie Anny Reuter i jej córki
archiwum Ingo Pascha

Pokazywałaś pani Reuter zdjęcia, jak Twój tata, a jej ukochany „Teddy” wygląda obecnie?

Tak, pokazałam jej kilka fotografii i powiedziała, że wygląda dokładnie jak ten mały chłopiec, którego zapamiętała. W sumie teraz ma tak samo mało włosów, jak wtedy, kiedy był małym dzieckiem (śmiech).

Czy pani Reuter opowiedziała Ci również coś więcej o Inie?

Większość jej wspomnień dotyczyło mojego taty, ponieważ zajmowała się nim, kiedy Iny nie było w domu. Zapamiętała ją jako piękną i poukładaną, choć nieco skrytą kobietę.

Mówiła Ci, dlaczego Ina postanowiła zniknąć z Rhumspringe?

Nie, myślę, że do dziś nie wie, dlaczego to zrobiła. Otrzymała od Iny pocztówkę ze zdjęciem, w której pisała, że za nią tęskni i prosiła, że żeby o niej nie zapomniała, ale już nigdy więcej się nie spotkały.

Wspomniałaś o różnych podobieństwach między Tobą a Iną Benitą. Nie myślałaś nigdy o tym, żeby pójść w ślady babci i zostać aktorką?

Alexandria Scudder w barze Woda Ognista z koktajlem „Ina Benita”
archiwum rodziny Scudderów

(śmiech). Zdecydowanie myślałam o tym. Może to głupio zabrzmi, ale jest we mnie coś, co sprawia, że myślę, że mogłabym być dobra w aktorstwie. Nigdy jednak nie rozwijałam się w tym kierunku. Nie wiem, czy to po prostu nastoletnie marzenie, czy może mam to gdzieś we krwi.

Czy chciałabyś jeszcze kiedyś przyjechać do Polski?

Oczywiście, że tak! Zrobię to, jak tylko będzie to możliwe i Polska pozwoli Amerykanom na przyjazd po pandemii. Chciałabym jak najszybciej wrócić do domu.

Czyli Polska stała się dla Ciebie domem?

Zdecydowanie! Nie wiem, co to jest, ale jest jakaś energia w tym kraju, która sprawia, że czuję się zupełnie jak w domu.

Masz już w Polsce grupę wielbicieli, którzy podziwiają Twoje podobieństwo do Iny i odziedziczoną po niej urodę.

Kiedy byliśmy w pobliżu więzienia na Pawiaku, jedna pani zaczęła do mnie coś mówić po polsku. Okazało się, że chciała mnie dotknąć i ze mną porozmawiać, ponieważ była zaskoczona moją obecnością i moim podobieństwem do babci. To było dla mnie bardzo przyjemne doświadczenie.

W 1937 roku Ina Benita pojawiła się na okładce magazynu „Kino” ubrana wyłącznie w pierścionek i papierosa, a dwa lata później otrzymała tytuł „królowej seksapilu stolicy” na Balu Mody w Hotelu Europejskim. Co sądzisz o tym, że Twoja babcia epatowała swoją seksualnością?

Alexandria Scudder przy zdjęciu Iny Benity w Hotelu Europejskim w Warszawie
archiwum rodziny Scudderów

Uwielbiam to! To bardzo inspirujące, że mogła sobie na coś takiego pozwolić. Była na tyle odważna, aby pokazać ramiona i zaprezentować swoją wrażliwość i kobiecość. Czuła się na tyle pewnie w swoim ciele, żeby się fizycznie i duchowo obnażyć – pozwolić innym zobaczyć jej piękno. Wyprzedzała swoją epokę i łamała wszelkie zasady.

Ina Benita zniknęła z Polski w czasie Powstania Warszawskiego i przez wiele lat nikt nie wpadł na trop jej powojennych losów. Zastanawiasz się czasem, dlaczego zatarła za sobą ślady i zaczęła zupełnie nowe życie?

Sporo się nad tym zastanawiałam, ale nie chciałabym snuć przypuszczeń. Myślę, że chodziło o coś zbyt skomplikowanego, abym w pełni to zrozumiała. Wiele elementów tej historii cały czas czeka na wyjaśnienie. Ina straciła w czasie wojny wszystko, co kochała. Miała wspaniałą karierę, kochającego ojca, ukochany kraj, a wojna jej to wszystko zabrała. Myślę, że straciła też wtedy kawałek swojej duszy. Kiedy ten kawałek zniknął, postanowiła wypełnić go miłością do rodziny, najpierw dzieci, a potem wnuków. Zamknęła pewien rozdział swojego życia, aby szczęśliwie spędzić resztę życia w zupełnie innej roli.

Działalność Iny Benity w czasie wojny nie została do końca wyjaśniona. Wiadomo, że była powiązana z wywiadem ZWZ-AK, ale jednocześnie po wojnie oskarżano ją o kolaborację. Co sądzisz na ten temat?

Te plotki budzą moje ogromne zdziwienie. Wychowałam się ze świadomością, że naziści byli wrogiem i zawsze czułam ogromne współczucie dla wszystkich ofiar ich zbrodniczego reżimu. Te wartości na pewno zostały przekazane mojemu tacie przez moją babcię, a następnie przekazane mi. Nie wierzę w to, aby w jakikolwiek sposób wspierała ideologię, która niszczyła ludzkość. Im więcej się o niej dowiadujemy, tym bardziej widać, że starała się nieść pomoc słabszym od siebie. Pomagała swoim przyjaciołom z teatru, więźniom obozów, nawet tym, których osobiście nie znała. Ryzykowała własne życie, aby pomóc innym.

Alexandria Scudder z portretem Iny Benity w magazynie „Kino”
archiwum rodziny Scudderów

Jak mogłabyś podsumować skomplikowane dzieje swojej babci Iny Benity?

Myślę, że jej życie było podyktowane siłami natury. Była jedyna w swoim rodzaju. Każdy, kogo spotykała, na kogo patrzyła i do kogo się uśmiechała, zapamiętywał ją już na zawsze. Nie była kimś, o kim można było tak po prostu zapomnieć. Wzbudzała w ludziach pożądanie i zainteresowanie, a jednocześnie dawała innym siłę.

Jakie masz plany na kolejną wizytę w Polsce?

Na pewno tym razem będę chciała zostać w Polsce dłużej, najlepiej na cały miesiąc. Chciałabym raz jeszcze zobaczyć te wszystkie miejsca, które już odwiedziłam, aby lepiej je zapamiętać. Chciałabym znów zobaczyć Pawiak, przejrzeć archiwalia i przeżyć to wszystko jeszcze raz, bo za pierwszym razem byłam w szoku i część informacji zapewne mi uleciało. Tak więc chciałabym znów to wszystko zrobić, a także spotkać się raz jeszcze z moimi nowymi przyjaciółmi. Chciałabym też zobaczyć inne polskie miasta, nie tylko Warszawę.

 


Zdjęcie wprowadzające: Ina Benita w filmie Ludzie Wisły z 1938 roku. Prawa do zdjęcia: domena publiczna / Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji / NAC.

 

Like
5