RECENZJA: Marek Teler „Zagadka Iny Benity. AK-torzy kontra kolaboranci”

Anna Mieszkowska
9 czerwca 2021 roku

Wydawnictwo Bellona, 2021

Na tę książkę czekali wszyscy. Czytelnicy młodszego pokolenia, których zaintrygował tajemniczy los przedwojennej aktorki o niezwykłych doświadczeniach w czasie drugiej wojny. Oraz starsze pokolenie historyków teatru, którzy uwierzyli w legendę, że Ina Benita zginęła w kanałach powstańczej Warszawy.

Świadków kariery gwiazdy teatru i filmu już nie ma. Ale zostali synowie, wnuki w Stanach Zjednoczonych, którzy nic o przedwojennej popularności swojej matki i babki nie wiedzieli. O tym, co się wydarzyło w życiu Iny Benity można i trzeba przeczytać w wydanej teraz książce Marka Telera. Publikacja nie jest tylko biografią aktorki. To jest znakomicie udokumentowana historia pokolenia aktorów, którym wspaniałe kariery przerwała wojna. Nic w tej opowieści nie jest jednoznaczne. Poza wyborem moralnym: dobra lub zła. I konsekwencjach takiego a nie innego wyboru, którego dokonywali bohaterowie książki w czasach najtrudniejszych.

„Historia Iny Benity pokazuje, że w czasie wojny świat rządzi się innymi prawami”, wspomina Marek Teler. I dodaje „nic nie jest czarne albo białe”. Autor wymienia i opisuje na przykładzie kilku teatrów jawnych ich premiery i twórców. Ale nie to jest ważne, w jakim repertuarze, i jak aktorzy grali, i czy się podobali publiczności, jakie mieli recenzje. Okazuje się, że historie zespołów tych kilku teatrów oplotła sieć innych wydarzeń, wynikających z czasu w jakim przyszło żyć tamtemu pokoleniu. Dzięki skrupulatności i rzetelnej kwerendzie autora książki poznajemy inny świat zza teatralnej (wojennej!) kurtyny. Poznajemy motywy współpracy aktorów z teatrami jawnymi. Ale i ich decyzje o współpracy z okupantem lub konspiracją akowską. Poznajemy artystów, ale i złodziei, morderców, szantażystów, sadystów i nie były to role teatralne a życiowe!

Autor nie oszczędza czytelników. Pisze wprost o najokrutniejszych wydarzeniach w okupacyjnej Warszawie (i nie tylko!), których bohaterami byli artyści teatrów jawnych. Idziemy za autorem tropem oskarżeń słusznych i niesprawiedliwych. Czytamy o faktach tak nieprawdopodobnych, których nie wymyślił żaden scenarzysta filmu sensacyjnego, tylko podyktowało życie! Główną, tytułową bohaterką lektury jest Ina Benita (1912–1984), kobieta o wielu nazwiskach i różnych życiorysach. Przez pryzmat jej życia zawodowego i prywatnego poznajemy losy innych artystów. Celowo nie wymieniam ich nazwisk, aby zachęcić do przeczytania tej opowieści. Wiem, że powstaje film na kanwie historii Iny Benity.

Po kilkudziesięciu latach od dramatycznych wydarzeń powracają dzięki tej książce zapomniani aktorzy i reżyserzy. Żyją ich bliscy, dla których nierzadko są to wspomnienia trudne. Autor nie osądza swoich bohaterów. Stara się być obiektywny. Imponująca jest część archiwalno-bibliograficzna publikacji. Poruszające są odkryte niedawno dokumenty i fotografie. Nawet te, które autor komentuje: „prawda dokumentu nie zawsze jest prawdą prawdziwą”.

 


Zdjęcie wprowadzające: Zbigniew Rakowiecki, Ina Benita i Kazimierz Junosza-Stępowski w sztuce Łatwiej przejść wielbłądowi w Teatrze Komedia w 1942 roku. Fotograf: Z. Bakuła-Mularski. Prawa do zdjęcia: domena publiczna / Wydawnictwo Prasowe Kraków-Warszawa / zasoby NAC.

 

Like
3