Polska Kronika Filmowa

Jarosław Górski
1 grudnia 2022 roku

„Film” 1947, nr 12

Kiedy w maju 1943 roku komuniści ze Związku Patriotów Polskich formują Dywizję Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, wiedzą, że nowa formacja po wejściu na ziemie polskie u boku Armii Czerwonej, może spotkać się z wrogością Polaków. Dopiero co Niemcy ujawnili zbrodnię katyńską, w kraju przecież pamięta się sowietom agresję 17 września 1939 roku, niechęć polskiego społeczeństwa do komunistów jest powszechna. Dlatego jednocześnie z jednostkami bojowymi powstają komórki propagandowe, prasowe, literackie, a także Oddział Foto-Filmowy, 16 lipca 1943 roku osobistym rozkazem Berlinga przekształcony w Czołówkę Filmową.

Czołówkę tworzą wybitni filmowcy-komuniści, którzy po klęsce wrześniowej znaleźli się pod okupacją sowiecką i natychmiast podjęli współpracę z nową władzą. Są to twórcy związani z przedwojennym komunizującym Stowarzyszeniem Miłośników Filmu Artystycznego „Start”: Aleksander Ford, reżyser, twórca m.in. rewelacyjnego Legionu ulicy z 1932 roku, operator Stanisław Wohl i Jerzy Bossak, krytyk i teoretyk filmu. Dołączają do nich operatorzy, bracia Władysław i Adolf Forbertowie, reżyser Ludwik Perski, a także kilku oddelegowanych filmowców radzieckich, którym na potrzeby nowego zatrudnienia wyszukano pospiesznie polskie pochodzenie.

 

„Film” 1947, nr 12

Na początku grudnia 1944 roku w Lublinie z zasobów kadrowych Czołówki (teraz już I Armii Wojska Polskiego) tworzy się redakcja Polskiej Kroniki Filmowej, na której czele staje Bossak. Jej celem jest produkowanie cyklicznych odcinków filmowego magazynu aktualności, który mógłby być pokazywany jako wstęp do filmów kinowych, lub też samodzielnie. Bossak i jego współpracownicy wiedzą doskonale, jaka jest propagandowa siła takiego medium. Podobną formułę wypróbowali już filmowcy przedwojennej Polskiej Agencji Telegraficznej i sowieckiej „Sojuzkinokroniki”. W końcu nawet w okupowanych polskich miastach znienawidzone niemieckie kroniki filmowe wyświetlane na wolnym powietrzu gromadziły tłumy widzów. Kino ma moc hipnotyzującą masy, film, jak mówił Lenin, jest najważniejszą ze sztuk, a kto ma dostęp do produkcji filmowej, ma władzę nad zbiorową wyobraźnią.

Pierwszy odcinek Polskiej Kroniki Filmowej, wyprodukowany w grudniu 1944 roku, do publiczności trafia na początku 1945. Jego twórcy, żarliwi komuniści i internacjonaliści wiedzą: żadnej nachalnej propagandy komunistycznej, nawet słowo „komunizm” nie może paść z ekranu ani razu. Eufemizmem nazywającym nowy ustrój jest „demokracja”. Nowa władza przedstawiana jest tutaj jako po prostu polska a pierwszy materiał opowiada o wizycie w Lublinie posła Wolnej Francji. Publiczność ma wiedzieć, że to tu, w Lublinie mieści się prawdziwy polski rząd, uznany przez rządy innych, walczących z hitleryzmem wolnych narodów, prowadzący własną, suwerenną politykę zagraniczną. Kolejny filmik: Arcydzieła Matejki uratowane ukazujący wydobycie z ukrycia Bitwy pod GrunwaldemKazań Skargi. Przesłanie jasne: rząd lubelski jest prawdziwie narodowy, szanuje polskie symbole, jest spadkobiercą polskiej tradycji narodowowyzwoleńczej. Radziecki profesor pomagający w konserwacji obrazów ma przekonać widzów, że nowy sojusznik nie tylko nie zagraża naszej narodowej tożsamości, ale wręcz ją wspiera. Później relacja z sądu nad folksdojczem z natchnioną przemową prokuratora domagającego się w imieniu nowej władzy zemsty nad zdrajcą. I sprawozdanie z pobytu na wyzwolonej Pradze dziennikarzy amerykańskich, angielskich i francuskich znów pokazujące uznanie przez cały świat, także zachodni, nowej polskiej władzy. I w końcu felieton o dziewczętach oddających krew dla rannych polskich żołnierzy.

kadr z filmu

Formuła sprawdza się i kolejne odcinki Kroniki ukazują się z coraz większą regularnością, co 1-2 tygodnie. Kina w wyzwalanych miastach mają obowiązek pokazywać Kronikę przed każdym seansem, wojskowe samochody z projektorami i ekranami docierają do kolejnych wyzwalanych miasteczek i wsi spotykając się z ogromnym zainteresowaniem nawet wrogo do nowej władzy nastawionych mieszkańców. Zespół PKF rozrasta się i w połowie 1945 roku liczy już kilkadziesiąt osób. Do końca tego roku wyprodukuje 41 wydań Kroniki, od października mówiących także o wydarzeniach zagranicznych.

Redaktorzy, autorzy komentarzy, Bossak i Perski znają oczekiwania i obawy polskiego odbiorcy i doskonale się do nich dopasowują. Wiedzą, że dopóki nowa władza jeszcze nie zakorzeniła się w kraju, należy przede wszystkim skojarzyć ją z aspiracjami narodowymi Polaków. Zdjęcia członków rządu ilustrowane są muzyką Chopina i Moniuszki, widz może oglądać Bieruta razem z członkami rządu śpiewającego Rotę. Skoro katolicka większość kraju boi się ateizacji Polski, pokazuje się prezydenta Bieruta łamiącego się opłatkiem z żołnierzami w szpitalu, lub wicepremiera Janusza pod baldachimem procesji Bożego Ciała. Im więcej białych orłów, biało-czerwonych flag, strojów i tańców ludowych i udekorowanych kwiatami polskich mundurów, tym lepiej.

Samochód Polskiej Kroniki Filmowej na Rynku Starego Miasta w Warszawie, wrzesień 1946 / Karol Pecherski / Agencja FORUM
źródło: Interia.pl

Sławi się przyjaźń polsko-radziecką, ale unikając marksistowskiej retoryki, mówi się za to o racji stanu i gwarancjach dla naszej niepodległości i polskości Ziem Odzyskanych. Sowieci zawsze pokazywani są w pozytywnym kontekście, to albo maszerujący żołnierze składający ofiarę krwi w walkach o wolność kolejnych wyzwalanych polskich ziem, albo pochylający się nad planami inżynierowie i robotnicy bezinteresownie pomagający w odbudowie zrujnowanego przez okupanta przemysłu czy transportu.

Operatorzy i montażyści Kroniki (bracia Forbertowie, Wohl, Wacław Kazimierczak i inni) są fachowcami ze szkoły Eisensteina, wiedzą, że kamera nie kopiuje obiektywnego stanu rzeczy, ale jest posłuszna woli twórcy. Kiedy więc pokazują sądzonych folksdojczów, to albo w planie dalekim, przygarbionych, albo w zbliżeniu ukazującym twarz we wstrętnym grymasie. Bohaterowie pozytywni: polscy czy radzieccy robotnicy, żołnierze, przemawiający członkowie rządu ukazywani są w planie amerykańskim lub bliskim, kamerą z dołu, co nadaje im wygląd szlachetny i wzniosły. Tłumy manifestantów deklarujących poparcie dla nowych władz lub potępiających „reakcję londyńską” pokazywane są szerokim obiektywem z przebitkami na pojedyncze, szlachetne twarze.

„Film” 1947, nr 12

W pierwszym roku istnienia Kroniki jej lektorzy, na początku sam Bossak, później wybitni aktorzy Władysław Hańcza i Jerzy Pichelski tworzą nastrój entuzjazmu dla nowej Polski. Radości z wyzwolenia, odbudowy, pierwszego warszawskiego tramwaju i pierwszej sprawnej maszyny w Stalowej Woli, zawodów sportowych na odgruzowanym stadionie i rozpoczęcia roku szkolnego. Radości z powrotu żołnierzy z frontu i więźniów z obozu. Wskazani są też wyraźnie ci, którym tę radość zawdzięczamy: Armia Radziecka, Wojsko Polskie i nowe władze.

Na razie wrogiem jest hitleryzm, Niemcom Kroniki nie szczędzą słów pogardy i potępienia. Ale coraz częściej z ust lektorów słychać zbitkę pojęciową: „siły niemieckiego faszyzmu i rodzimej reakcji”. Kto nie jest zwolennikiem nowego porządku, jest wrogiem polskiej niepodległości. To jeszcze nieśmiała zapowiedź seansów nienawiści, w których będą uczestniczyli widzowie kroniki w następnych latach.

 


Zdjęcie wprowadzające: ekipa Polskiej Kroniki Filmowej (1947 rok) / PAP Archiwalny / PAP

Like
1
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments