Pierwszy Bal Filmu Polskiego w 1938 roku

Bal Filmu Polskiego

„Ilustrowana Republika” 23 stycznia 1938, nr 22

Dnia 27 stycznia odbędzie się w dolnych salonach warszawskiej Adrii reprezentacyjny bal filmu polskiego, organizowany przy współudziale Związku Dziennikarzy Publicystów Filmowych. Bal zapowiada się jako jedna z najpiękniejszych imprez karnawałowych. Spotkają się na niej wszyscy artyści, reżyserzy, scenarzyści, producenci, dziennikarze itd.

 

 

Bal gwiazd i gwiazdorów

H.L.
„Kino” 6 lutego 1938, nr 6

Zofia i Adolf Dymszowie
źródło: NAC

To było coś naprawdę imponującego! Prawdziwy „zjazd gwiazd“. Przypomniało mi się aż… słynne „planetarium” z tegorocznej wystawy paryskiej. Tylko, że tu nie było, oczywiście, Dużej ani nawet Małej Niedźwiedzicy ani Bliźniąt, ani Ryb, ani Koziorożca. Innych postaci zodiaku wolę nie wymienić, bo doszło by do rzeczy aż nazbyt drastycznych. Pozwolę sobie więc jedynie z dziedziny „ciał niebieskich” dodać, że była tam… nie jedna Venus.

Chociaż… a propos „ciał niebieskich jeszcze może i to, że było moc… toalet niebieskich i to w najmodniejszym obecnie odcieniu „blue Wallis“ (właśnie „blue” nie „bleu“, bo jak już się podaje angielskie imię, to niechże i przymiotnik będzie angielski – wbrew przyjętemu zwyczajowi).

Na razie na pierwszym reprezentacyjnym Balu Filmu Polskiego, zorganizowanym przez Stowarzyszenie Realizatorów i Techników Filmowych oraz Związek Dziennikarzy i Publicystów Filmowych, one same królowały urodą i elegancją.

Jadwiga Smosarska
źródło: NAC

Aby było bez obrazy, w porządku alfabetycznym wymienimy gwiazdy i gwiazdki filmu polskiego, opisując w miarę siły ludzkiego słowa również ich toalety. A więc były tam: Elżbieta Barszczewska (poetyczna grecka tunika z białego „chiffon”), Maria Bogda (piękna toaleta z morelowej cieniowanej żorżety), Janina Brochwiczówna (błękitna toaleta, haftowana strassami), Hanna Brzezińska w dystyngowanej czerni; tejże barwy toalety miały na sobie Helena Buczyńska i Jadwiga Bukojemska, Mieczysława Ćwiklińska wyglądała czarująco w toalecie z błękitnego adamaszku, ozdobionej brylantowymi gwiazdami, Irena Eichlerówna (toaleta z różowej lamy, szafirowy płaszcz z rękawami, ozdoby ze złotych kwiatów, peleryna z czterech niebieskich lisów), Helena Grossówna, której rzeźbione kształty opinała piękna toaleta z „crêpe-satin” barwy jutrzenki, Nina Grudzińska (we wspaniałej toalecie z „chantilly ciré”), Alina Halska (wykwintna czarna suknia, przybrana kwiatami), Hanka Jaraczówna (przemiła sukienka z perłowego „crêpe-satin”), Elżbieta Kryńska (toaleta z czarnej tafty, naszywana aksamitem), Hanka Lebedowiczówna (piękny poemacik z błękitnego tiulu), Karolina Lubieńska (niezmiernie pomysłowa toaleta „mimozowa” z czarnego tiulu i takaż peleryna z wyhaftowanymi mimozami, u pasa żywe mimozy, dookoła szyi złoty sznur). Tola Mankiewiczówna (toaleta z czarnego „velours chiffon”), Zofia Nakoneczna (toaleta z czerwonego tiulu, przechodząca w barwę czerwonego wina), Nora Ney (toaleta z granatowego „crêpe-satin” z fioletowym przybraniem), Loda Niemirzanka (toaleta z niebieskiej lamy, płaszcz z błękitnego tiulu), Zofia Niwińska (toaleta z czarnej tafty w kolorowe pasy), Baśka Orwid (biała toaleta z jedwabnego rypsu), Kazimiera Skalska (toaleta z popielatej koronki), Jadwiga Smosarska wyglądała zachwycająco w białej toalecie z wstęgami ze szmaragdowego weluru na ramionach i imponującym sortie z białych lisów, Lidia Wysocka (toaleta z seledynowej lamy), Janina Wilczówna (toaleta z czarnego „velours-chiffon”, rękawy i plecy z czarnego tiulu), Tamara Wiszniewska (toaleta z czarnego „crêpe-satin”, ozdobiona u szyi różami ze srebrnej lamy, srebrny lis), Maria Żabczyńska (toaleta z „chiffon” barwy „blue Wallis”, szal z brukselskiej koronki), Alina Żeliska (toaleta czarna, sortie z różowej lamy).

Witold Zacharewicz
źródło: NAC

Nie trudno natomiast dać opis strojów „gwiazdorów” bo wszyscy byli we frakach. Wymieńmy ich również w porządku alfabetycznym: Adam Brodzisz, Witold Conti, Mieczysław Cybulski, Stanisław Daniłłowicz, Adolf Dymsza. Tadeusz Kański, Kazimierz Krukowski, Juliusz Krzewiński, Włodzimierz Łoziński, Jerzy Marr, Józef Orwid, Jerzy Pichelski, Leszek Pośpiełowski, Zbyszek Rakowiecki, Stanisław Sielański, Marian Wyrzykowski, Witold Zacharewicz, Michał ZniczAleksander Żabczyński.

Z reżyserów filmowych: Leonard Buczkowski, Juliusz Gardan, Józef Lejtes, Henryk Szaro, Leon Trystan, Michał Waszyński.

Gdy dodamy, że bal zaszczyciły swoją obecnością najwyższe władze filmowe z nacz. Relidzyńskim (z małżonką i córką) na czele, oraz wiele osób z korpusu dyplomatycznego, widzimy, że pierwszy Bal Filmu Polskiego zgromadził w Adrii doprawdy cała elitę polskiej kinematografii i nareszcie dorównał słynnym imprezom zagranicznym, jak berliński Film-preseball i.t.p. P. Adam Galis dokonał transmisji radiowej z balu.

Zabawa była znakomita, a ponieważ dochód z balu przeznaczono na zapoczątkowanie funduszu na Samolot Filmu Polskiego dla Armii – było to więc najbardziej harmonijne (połączenie przyjemnego ze zbożnym w myśl starodawnej zasady „utile cum dulci”.

 

 

Bal Filmu Polskiego

Maria Kuźmich-Ziach
„Srebrny ekran” marzec 1938

Widoczni m.in.: Jacek Kotnik, Józef Orwid, Michał Waszyński, Adam Brodzisz, Maria Bogda i Stefan Norris
źródło: NAC

Gdy mamy już za sobą wszystkie bale, możemy je porównać i następnie orzec, który z nich należy zaliczyć do najbardziej udanych i najlepiej zorganizowanych. Każdy komitet nazywał swój bal rewelacją karnawału, natomiast sprawozdawca, który był zaproszony na tą lub inną imprezę karnawałową, chcąc się okazać kurtuazyjnym nazywał dany bal „gwoździem”. Lecz przecież pisząc sprawozdanie z balu nie chodzi o to „aby mniej lub więcej powszechnie powtarzane przymiotniki wyliczać”…

Pisząc sprawozdanie z pierwszego reprezentacyjnego Balu Filmu Polskiego jestem w tym szczęśliwym położeniu, że nie potrzebuję wszystkich tych banalnych zwrotów używać, gdyż z radością należy podkreślić, że nasi aktorzy filmowi organizują swoje życie poza atelier filmowym w bardzo miłej atmosferze, jak to się objawiło na balu, który przeszedł pod znakiem wesołej i beztroskiej zabawy.

Obserwując przybywanie „gwiazd”, powitania, ożywione rozmowy oraz tworzące się grupy bliżej ze sobą żyjących artystek i artystów – mimo woli konstatowało się, że bal ten urządzony w repre­zentacyjnych salonach Adrii – żywo przypomina urządzane podobne bale za granicą. Ośrodki życia filmowego tak w Europie zachodniej, jak i w Ameryce pozostają jeszcze dla nas jednak niedoścignionym wzorem.

Zofia Nakoneczna i Karolina Lubieńska
źródło: NAC

I na tym balu dało się zauważyć bardzo poważne luki w naszym świecie filmowym, bo chociaż bal ten został zorganizowany staraniem Realizatorów i Techników oraz Związku Dziennikarzy i Publicystów Filmowych, to jednak prasa filmowa była tak, jakby nieobecna.

Początkowo były projekty urządzenia kiosków czasopism filmowych, później już tylko zbiorowego plakatu, natomiast na samym balu nie było nic, co by oficjalnie dawało dowód ścisłej łączności prasy filmowej z aktorami.

Tak „gwiazdy”, jak i ich wielbiciele, którzy przybyli, aby swych ulubieńców zobaczyć – chętnie by się poznali z tymi, którzy znają bliżej ludzi ekranu. Prasa zagraniczna jest łącznikiem między publicznością, a aktorami filmowymi i prawie zawsze aktorzy i prasa występują razem.

„Kino” 6.02.1938, nr 6

U nas na tym pierwszym balu dała się zauważyć próżnia, którą pragnął zapełnić miesięcznik filmowy „Srebrny Ekran”, wydając karnecik, który zewnętrznie przypominał miniaturkę normalnego numeru.

Dotychczas balów, czy też rautów urządzanych w lokalach rozrywkowych, gdzie by artyści teatralni i filmowi wraz z publicznością bawili się – nie urządzano w Warszawie.

Nie mamy też odrębnej organizacji aktorów filmowych, gdyż w Polsce przeważnie artyści teatralni są stale angażowani do filmów, z nielicznymi naturalnie wyjątkami i dotychczas rozgraniczenia między pracą w teatrze, a pracą w atelier filmowym – nie zaznacza się. Mamy też z tego powodu bardzo nieliczną grupę aktorów, którzy grają tylko w filmie i tylko grze filmowej poświęcają swój czas i zainteresowanie.

Na tym pierwszym balu nasi dobrzy znajomi z ekranu bawili się jak zwykli inni ludzie. Ci którzy tyle razy grali bawiących się na balach – bawili się tego dnia naprawdę.

Bo cóż za przyjemność bawić się poza obiektywem, nie myśląc o tym, że każdy krok musi wypaść ściśle wg scenariusza, ściśle wg wymagań reżysera i wybrednej publiczności, która później będzie każdy metr taśmy oceniać krytycznym okiem.

Jadwiga Smosarska (z prawej) z mężem inż. Zygmuntem Protassewiczem oraz aktorka Irena Eichlerówna
źródło: NAC

Była to naprawdę najmilsza parada „gwiazd”, taka naturalna i sympatyczna. Obok „gwiazd” pierwszej wielkości – bawiły się i nowowschodzące talenty.

Królewskie tryumfy zbierała na balu bezwzględnie Mieczysława Ćwiklińska, wzbudzając taki sam podziw i entuzjazm, jak przy wyświetlaniu każdego jej filmu. Czarodziejski uśmiech nie znikał z jej ust, wesołość płynęła z głębi jej pogodnego usposobienia, a sympatia wszystkich była wyraźna już od pierwszej chwili, gdy tylko zjawiła się na sali powitana długotrwałymi oklaskami.

Jadwiga Smosarska wdzięcznie rozbawiona czarowała wszystkich młodzieńczym wyglądem. Jej słodki uśmiech ujmował swą indywidualnością, swym niemal wiosennym fluidem. Jest ona najwierniejszym, najsystematyczniejszym aktorem filmowym, bowiem nie dzieli swego czasu pomiędzy teatr, a film, gdyż film i teatr nie mogą w zasadzie być połączone. Duch teatru jest sprzeczny z duchem kinematografu i to co w teatrze jest konieczne, to w filmie prawdziwego kinomana razi i razić będzie zawsze, pomimo, że z chwilą udźwiękowienia filmów, stał się on na pozór zbliżony i zidentyfikowany z teatrem.

„Kino” 6.02.1938, nr 6

Że wszyscy bawili się beztrosko świadczy podsłuchana rozmowa: Tola Mankiewiczówna, którą podziwialiśmy niejednokrotnie bawiącą się wg scenariusza, zwierzała się swemu towarzystwu, że na balu była, gdy miała lat szesnaście i obecnie, żałując mocno, iż nie wiedziała o tak przyjemnym spędzaniu czasu – w rezultacie postanowiła chodzić na bale, bo chociaż ubrana „na dorosłą” może się bawić, jak podlotek.

„Gwiazdorzy” nasi przybyli na bal poważni, marsowi niemal i sztywni. Dopiero pokrzepieni alkoholem stali się bardziej swobodni.

Sielański gdy pił piwo – w niczym nie przypominał tego, który nas tak bawi na taśmie filmowej, lecz gdy wypił szlachetniejszy trunek – udzielał nawet autografów i był prawdziwym Sielańskim z filmu. Cybulski przez cały wieczór nie wychodził ze swej roli lirycznego amanta. Żabczyński z ujmującym uśmiechem krążył między stolikami odwiedzając kolegów i sympatyków.

Obserwując innych aktorów można było zauważyć, że pod koniec balu królewskie małżeństwo Mody 1938 r. (Bogda – Brodzisz), bawiło się każde sobie, a na humor Brodzisza wpłynął należycie obsłużony bufet.

Świt nocy styczniowej zastał wszystkich w doskonałych humorach, rozbawionych, roztańczonych…  Udany bal!

 

 

Bal Filmu Polskiego w Warszawie

H.L.
„Światowid” 5 lutego 1938, nr 6

„Kino” 6.02.1938, nr 6

Bale prasy filmowej szeroko słyną po świecie. Są zazwyczaj najwspanialszym „gwiazdozbiorem” filmowym. Na tym terenie bowiem „gwiazdy filmowe” mają sposobność towarzyskiego zetknięcia się z prasą, tą prasą, która podpatruje najintymniejsze tajniki ich życia i niekiedy ostro krytykuje ich kreacje, ale za to też jest podstawą ich sławy, jako źródło reklamy i rozgłosu.

W taką noc precz zadawnione kwasy i wzajemne uprzedzenia! Jesteśmy razem i bawimy się wspólnie. Zapomniane troski i urazy. Kwitnie przyjaźń – zawieszenie broni.

U nas odbył się świeżo dopiero pierwszy taki reprezentacyjny bal Filmu Polskiego. Nie był to bowiem ściśle bal prasy filmowej. Organizował go Związek Dziennikarzy i Publicystów Filmowych do spółki ze Stowarzyszeniom Realizatorów i Techników filmowych. Przyświecał temu balowi zbożny cel. Część czystego zysku przeznaczono bowiem na zapoczątkowanie funduszu p.n. Samolot Filmu Polskiego dla Armii. Więc ubawiono się wspaniale i dokonano zarazem pożytecznego czynu patriotycznego.

Stawili się na balu wszyscy coś wspólnego z filmem mający, a także władza, dyplomacja (ambasady: niemiecka i japońska, poselstwa: węgierskie, szwajcarskie i czeskosłowackie), wreszcie wiele osób ze sfer towarzyskich, jak również moc żądnych ujrzenia z bliska czołowych „gwiazd” filmu polskiego.

„Kino” 6.02.1938, nr 6

Trzeba było niemałego „protokołu dyplomatycznego”, by owe wszystkie „gwiazdy” odpowiednio porozsadzać. Za najbardziej honorową lożę w Adrii (gdzie bal się odbywał) uważa się dużą środkową lożę naprzeciw orkiestry. Zasiadła tam wiele lat nam „panująca”, promieniejąca pełnią blasku „królowa ekranu polskiego” Jadwiga Smosarska; tego wieczoru wyglądała piękniej bodaj, niż kiedykolwiek w śnieżno-białej szacie, sple­cionej w ramionach szmaragdowymi kokardami z aksamitu. We włosach miała kamelie, a na sobie żakiecik z białych lisów. Siedziała z mężem inż. Protassewiczem oraz z koleżanką – Ireną Eichlerówną, przystrojoną różową lamą, ozdobioną złotymi liśćmi, na tym szafirowy płaszcz z rękawami i pelerynka z czterech niebieskich lisów.

Na lewo – stół nacz. Józefa Relidzyńskiego, siedzącego z małżonką, znaną artystką teatralną i filmową p. Wandą Jaroszewską oraz z córką uroczą p. Joasią, która świeżo na balu Mody zdobyła cenny laur wicekrólowej urody. Następną lożę zajmuje znakomita artystka sceny i ekranu Mieczysława Ćwiklińska w pięknej toalecie z błękitnego adamaszku usianego gwiazdami i ozdobionego kilkoma gwiazdkami brylantowymi – typowa toaleta dla „gwiazdy”. Towarzyszy jej mąż — znany wydawca p. Marian Steinsberg. Poniżej: zachwycająca jasnowłosa Loda Niemirzanka, spowita w srebrną lamę pod płaszczem z błękitnego tiulu, przewiązanym paseczkiem z łososiowego aksamitu. Wraz z nią – jej małżonek p. Kauzik, dyr. Zw. Wydawców R. P. oraz świetny komik Michał Znicz z żoną, Janiną Morską, także artystką. Nieco dalej na lewo u góry w jednej loży Elżbieta Barszczewska w pomysłowej greckiej tunice i M. Wyrzykowski, dalej zaś Adam Brodzisz i Maria Bogda „królowa Mody” na rok 1938, w toalecie z morelowej żorżety, a jeszcze dalej – niezrównany Adolf Dymsza ze swoją uroczą małżonką (w pięknej toalecie z białego „crêpe-marocain”, pod sortie z czarnych dżetów).

„Światowid” 5.02.1938, nr 6

Na prawo od loży środkowej widzimy sympatycznego artystę Aleksandra Żabczyńskiego z małżonką, równie cenioną artystką, pięknie przystrojoną w toaletę z „chiffon” modnej barwy „blue Wallis” pod szalem z prawdziwej brukselskiej koronki. Następną lożę zajmuje Karolina Lubieńska, której pomysłowa, toaleta jest oparta całkowicie na motywie mimozy. Jest to poemat z czarnego tiulu, przetykanego wyhaftowanymi „ziarnkami” mimozy. U pasa kiść żywej mimozy, całość spięta złotym sznurkiem. W tej loży dostrzegamy też Zofię Nakoneczną w prześlicznej toalecie z różowego tiulu, przechodzącego stopniowo w kolor czerwonego wina. Towarzyszy jej mąż – dyr. Dobija. Poniżej w loży ambasady japońskiej wśród grona Japończyków, dostrzegamy uroczą tancerkę i wschodzącą gwiazdę filmową Hankę Lebiedowiczówną w ślicznej sukience z błękitnego tiulu i dragomana ambasady japońskiej p. Miszkiewicza. Nieco dalej jeszcze na lewo – loża literacko-artystyczna. Jest tu Nora Ney w toalecie z granatowego „crêpe-mate”, przybranej fioletowym tiulem, jest też Lidia Wysocka w seledynowej lamie, prezes Zw. Zaw. Literatów J. N. Miller, oraz znany scenarzysta Anatol Stern z małżonką Alicją, przybraną w różową lamę, zdobioną lila tiulem.

„Kino” 6.02.1938, nr 6

Opodal czarująca i zawsze uśmiechnięta Helena Grossówna, „królowa uśmiechu” i „królowa karnawału”, której klasyczne kształty przyobleka piękna toaleta z bladoróżowego„crêpe-satin”. Tuż jej małżonek p. Gierszal oraz świetny komik Stanisław Sielański. Poniżej – wschodząca gwiazda filmowa i teatralna, urocza Roma Glan w czarującej toalecie z „peau d’ange” koloru „bleu Wallis” w towarzystwie męża, znanego i cenionego adwokata oraz zawsze wytwornej i dystyngowanej p. sędziny Ireny Malużkowiczowej, laureatki trzech balów Mody. Również z mężem – adw. mec. Skoczyńskim przybyła ceniona gwiazda operetkowa Janina Brochwiczówna, której tak pięknie do twarzy w toalecie z niebieskiego tiulu, haftowanego niebieskimi strassami o spodzie z „crêpe-satin”. Wreszcie, trzecia pani adwokatowa – żona mec. Raabego – to druga słynna gwia­zda operetkowa i filmowa Tola Mankiewiczówna w eleganckiej toalecie z czarnego „chiffon velours” .

„Kino” 6.02.1938, nr 6

Tuż obok znakomita tancerka z Wielkiej Rewii Lunia Nestorówna w pięknej fantazyjnej toalecie z białego „chiffton”, jej koleżanka – tancerka akrobatyczna z tegoż teatru – Malina Michalska w ładnej sukience w srebrnej lamy, połączonej z białym „crêpe-satin” i druga również akrobatyczna tancerka – Bożena Alesso w wytwornej sukni z błękitnej żorżety. Bardzo podobała się oryginalna toaleta Niny Grudzińskiej. Ogólną uwagę nieustannie zwraca loża dwóch przemiłych i ślicznych artystek fil­mowych: Baśki Orwid (toaleta z białego jedwabnego rypsu), której towarzyszą: brat – Jerzy Marr i reż. Leo­nard Buczkowski, oraz Tamary Wiszniewskiej (toaleta z czarnego „crêpe-satin”, spięta, różą ze srebrnej lamy, na ramionach srebrny lis), której towarzyszy małżonek – dyr. Wł. Mikosz. Sympatyczna artystka Zofia Niwińska przybyła w stylowej czarnej krynolinie w kolorowe pasy, z mężem – artystą teatralnym i filmowym Jerzymi Pichelskim. Specjalnie podobały się także toalety: Janiny Wilczówny (przepiękna kreacja z czarnego „velours chiffon”, ramiona i plecy z czarnego tiulu), Heleny Kitajewiczówny (z czarnego „crêpe-satin”), Kazimiery Skalskiej (z popielatej koronki), Elżbiety Kryńskiej (czarna, tafta naszywana aksamitem). Hanny Brzezińskiej (gustowna czarna toaleta), Aliny Żeliskiej (czarna toaleta, sortie ze złotej lamy) i w. in., których wyliczyć już niepodobna.                                                                  

 

Like
1