Perskie Oko. Rewia karnawałowa CONFETTI (1928)

„Teatr i życie wytworne”
R.II, 1928, nr 5

„Teatr i życie wytworne” R. II, 1928, nr 5

Dużo u nas było prób dorównania, jako ideałom, wielkim rewiom zagranicznym. Ze wszystkich tych wysiłków dotychczasowych, obecna rewia w Perskim Oku, zdaje się być temu ideałowi najbliższą.

Rewa Confetti jest barwna, wesoła i roztańczona, jak karnawał, którego liczne scenki nam przedstawia. Trudno wyróżnić numery dobre, gdyż, szczerze mówiąc, niema złych (świadczyły o tym najlepiej huczne oklaski i wesoły nastrój, jakie przez cały czas trwania spektaklu, panowały na sali) wymienić wszystkie jest dla braku miejsca niemożliwe ograniczymy się przeto do wymienienia kilku, a więc: Niech pan nie buja, świetnie wykonany przez p.p. Bodo, Rolanda i Olszę. Ci „trzej blagierzy” tak doskonale blagują, że numer ten wysunął się bodaj na czoło programu. Olsza zawsze dobry w rotach charakterystycznych, dał tym razem wręcz świetną sylwetkę anglika „szalejącego” podczas karnawału w Londynie. W numerze tym wyrazy uznania należą się równie dobrej p. Nowickiej. Dalej p. Walter kapitalny „Pitraszkiewicz z Zegrza” poszukujący swego „redutowego ideału” za kulisami teatru, i p. Bukojemska w doskonałych piosenkach karnawałowych, i p. Kościeszanka, i „dziecinna” p. Karlińska, i p. Herten w przepięknych strojach i wszyscy inni. „Gibkie” Halamki – te tyle już nasłuchały się komplementów, że wystarczy napisać, że były… jak Halamy, (dobry towar sam…). Dyrekcja muzyczna p. Górzyńskiego bez zarzutu.

Piękna muzyka, dobre skecze, ładny taniec i efektowne dekoracje, oto czynniki, które składają się na całość niepospolicie dobrej rewii Confetti, będącej chlubnym świadectwem dla kier. art. p. Andrzeja Własta, który rewię tę tak dobrze zorganizował i ładnie wystawił.

„Tygodnik Illustrowany” 4.02.1928, nr 5 (3559)

Na jedną noc
muzyka: Jerzy Petersburski
słowa: Andrzej Włast

 

W Wenecji, u pałacu bram
Gdzie wielki Doża mieszkał sam
Gondole chwiały się wśród fal
Gitar śpiew płynął w dal

Dziewczęta w płaszczach czarnych szły
Wielkiego władcy spełnić sny
A tłum z wybrzeży
I gondolierzy
Śpiewali w cieniu mgły
 
Tę jedną noc ofiaruj mi
I ciało spal w płomieniach krwi
Zapomnieć chcę wszystko to, co jutro da
Tę jedną noc i więcej nic
 
Za maską lśni biel twoich lic
Czyś damą lub dziewką
Weź mnie w swoją moc
Tę tylko jedną daj karnawałową noc
 
W objęciach Doży całe drżąc
Szły niewolnice nocnych żądz
Padały kornie do nóg
Aż w tę noc grzech je zmógł
 
Nad ranem zaś, pachołków huf
Do domu je odwoził znów
I minstrelowie
Trubadurowie
Słali im dźwięk tych słów
 

 

Na jedną noc; śpiewa Loda Rogińska
(muzyka: Jerzy Petersburski, słowa: Andrzej Włast)