„Manewry miłosne”. Pałac dla każdego

Marcin Leszczyński

Jest w Otwocku budynek, który mimo swego piękna do miasta nigdy nie pasował. Ani do przedwojennego uzdrowiska z drewnianą willową zabudową, ani do PRL-owskiej betonowej wioski.

Jego istnienie wzbudza zaskoczenie w osobach odwiedzających Otwock. A gdyby tak zapytać mieszkańców, co to za budynek, odpowiedzi zapewne byłyby równie zaskakujące. Obecnie szkoła, a dawniej Dom Uzdrowiskowy, Gimnazjum Koedukacyjne, kasyno, a nawet kasyno oficerskie.

Tyle że w Otwocku nigdy żadnego wojska nie było… A właśnie że było! I to nie byle jakie, bo 1 Pułk Huzarów Skowarskich. Budynek był tłem dla przygód porucznika Nika Quanti w komedii z 1935 roku Manewry miłości. Jednak historia gmachu daleka jest od komediowych perypetii bohaterów i lekkiej formy przedwojennego kina.

W roku 1926 nowojorska firma Ulen & Co. udzieliła pożyczki sześciu polskim miastom na rozwój infrastruktury. Otwockowi przyznano pożyczkę w wysokości miliona trzystu pięćdziesięciu tysięcy złotych. Podczas gdy inne miasta inwestowały w budynki użyteczności publicznej, rozwój sieci dróg i kanalizacji w podwarszawskim uzdrowisku zapadła decyzja o budowie kasyna. Legalnie działająca „jaskinia hazardu” miała posłużyć do spłacenia długu, a następnie być źródłem dochodów na kolejne inwestycje: halę targową, kanalizację, ratusz itp.

Kasyno miało być antidotum na ciemną stronę miasta, które od dawna słynęło z nielegalnych gier. Prawie każde sanatorium czy pensjonat miały na tyłach salkę, w której kuracjusze trwonili majątek. Tak to już jest, że tam gdzie, są pieniądze i hazard, zaczynają się pojawiać oszuści i szulerzy. Hazardziści zaciągający długi i szemrani panowie (z rewolwerami wypychającymi wewnętrzną kieszeń marynarki) od ściągania owych długów. O Otwocku można było często przeczytać w gazetach. Poza artykułami o otwarciu kolejnego nowoczesnego sanatorium wśród sosnowych lasów były też doniesienia o kolejnych morderstwach, wielkich przegranych, fałszowaniu pieniędzy, a nawet dystrybucji kokainy.

Budowę gmachu rozpoczęto w 1927 roku według projektu zdolnego architekta Władysława Horodeckiego. Przyszłe kasyno zachwycało formą. Kolumnowa fasada i majestatyczne schody od strony ulicy Parkowej (obecnie Filipowicza) oraz tarasy od strony zadbanego Parku Miejskiego. Styl pałacowy w klasycystycznej formie z rozsądnie wkomponowanymi barokowymi detalami zachwyca do dziś.

Niestety, seria katastrof zniweczyła plany włodarzy miasta. W roku 1929 nastąpiły wielki kryzys i inflacja. Koszty budowy wzrosły do blisko dwóch milionów złotych, a prace się przeciągały. W roku 1932 dzierżawcą niewykończonego kasyna został Gustaw Poisel. Pobrał on dziesięć tysięcy złotych wadium od przyszłych pracowników kasyna po czym zdefraudował pieniądze i zamknął się sam w budynku. Ostatecznie został aresztowany i skazany. Gazety ponownie rozpisywały się o aferze z kasynem w tle. Zarzucały władzom miasta, „że jaskinia taka w odległości kilkudziesięciu minut jazdy od stolicy pochłonie zbyt wiele ofiar – z tem się nie liczono. Miasto się natomiast wzbogaci, i to łatwym sposobem”. Spory wkład w tak nieprzychylne oceny mieli zapewne właściciele sopockich kasyn i hoteli. W latach trzydziestych to Sopot miał status „nadbałtyckiego Monte Carlo”. Ostatecznie władze nie przyznały koncesji na prowadzenie gier hazardowych w Otwocku. Cezary Jellenta, pisarz i krytyk literacki leczący się w Otwocku, cieszył się: „Ruletki nie będzie. Tej skutki to przecież różne wyczyny kryminalne, a także panowanie «dziewczynek». Uzdrowisko wzbogaciłoby się o niejednego kieszonkowego sportsmena i niejednego specyficznego klienta”.

Gmach otrzymał status Domu Uzdrowiskowego. Mieściły się tam restauracja, sala balowa, sala gier niehazardownych, kino i teatr oraz pokoje do wynajęcia. Wielkie otwarcie nastąpiło w czerwcu 1933 roku. Zagrał zespół jazzowy, zorganizowano wybory miss oraz pokaz samochodów Polski FIAT. Wieczorem odbył się pokaz sztucznych ogni. Niedoszłe kasyno przyciągało wielu bywalców. Stało się centrum otwockiego życia towarzyskiego. Organizowano w nim bale i rauty. Jednak dalej nie przynosiło zysku. Przeciwnie, miasto tonęło w długach.

Szum wokół kasyna sprawił, że zauważyli je filmowcy. Latem 1935 roku do Otwocka przyjechała ekipa filmowa w celu nakręcenia scen do filmu Manewry miłosne, komedii w reżyserii Konrada Toma i Jana Nowiny-Przybylskiego. O zbudowanie w studiu Falangi odpowiedniej scenografii do filmowego kasyna huzarów skowarskich, która odpowiadałaby wnętrzom Domu Uzdrowiskowego, zadbał duet scenografów Jacek Rotmil i Stefan Norris. Natomiast dzięki talentowi operatorskiemu Alberta Wywerki gmach stał się jeszcze bardziej majestatyczny, co widać już w pierwszych minutach filmu. Parę kochanków zagrali Tola Mankiewiczówna i Aleksander Żabczyński. Aktorzy na długo zapamiętali wnętrza kasyna za sprawą sceny, w której tańczą walca. Z powodów technicznych pięciominutowa scena była nagrywana trzydzieści dwie godziny bez przerwy. Na ekranie kasyno ukazuje się widzowi w pełnej okazałości w dwunastej minucie filmu. Jest to scena, w której przed schody podjeżdża kolumna aut z gośćmi zaproszonymi na bal. To tutaj porucznik Niko poznaje baronową Kolmar. Podczas kręcenia zdjęć w Otwocku Toli Mankiewiczównie towarzyszył partner, adwokat Tadeusz Raabe. Obydwoje wraz z filmowym partnerem Toli zostali uwiecznieni na zdjęciu na schodach kasyna. Tola i Tadeusz stoją razem a obok nich nonszalancko przykucnął Żabczyński. Premiera filmu odbyła się 23 grudnia 1935 roku, dwa dni po cichym ślubie Toli i Tadeusza. Manewry miłosne były jednym z niewielu filmów, w których zagrała Loda Halama, wówczas primabalerina Teatru Wielkiego w Warszawie. Film odniósł sukces.

Jakiś czas potem do Rady Miasta zgłosiły się władze Miejskiego Gimnazjum Koedukacyjnego w Otwocku z propozycją przejęcia budynku. Ale i ten pomysł upadł. 

Stan obecny budynku, zdjęcie ze strony otoGmina.pl

Budynek był dzierżawiony przez wielu mniej lub bardziej wypłacalnych przedsiębiorców. Jednak gmach ciągle generował straty. Można się pokusić o stwierdzenie, że Otwock przed bankructwem uratowała wojna. Podczas okupacji funkcjonowały tu Soldatenheim – dom żołnierza oraz Narodowa Służba Kobiet. Po wojnie wyposażenie budynku rozgrabiono. Następnie przez jakiś czas NKWD przesłuchiwało tu żołnierzy podziemia. W roku  1946 do budynku wprowadziło się Gimnazjum Koedukacyjne, z czasem przekształcone w Liceum Ogólnokształcące im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, które funkcjonuje w tym miejscu do dziś. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.