Listy Ireny Kuleszyny, siostry ciotecznej Eugeniusza Bodo, do Stanisława Janickiego

27 kwietnia 2020 roku

 

Stanisław Janicki, który prowadził najdłużej emitowany program w dziejach telewizji publicznej, „W starym kinie”, w jednej ze swoich audycji zaapelował do widzów, aby przesyłali mu swoje osobiste wspomnienia i informacje o aktorach, jeżeli wiedzą coś na temat ich wojennych i powojennych losów.

Arch. Stanisława Janickiego

Na ten apel odpowiedziała m.in. Irena Kuleszyna, która opiekowała się schorowaną matką Eugeniusza Bodo, Jadwigą Dylewską, do jej śmierci. Te kilka zdań pozwoliło nam poznać okoliczności śmierci Jadwigi Junod z domu Dylewska i losy jej majątku. Niestety, Zbór Kalwiński został podczas wojny zbombardowany i żadne dokumenty oraz majątek ruchomy Bodka się nie zachowały.

Ale te listy odkrywają przed nami jeszcze inne tajemnice rodzinne Junodów. Irena Kulesza pisze o drugim mężu Jadwigi, choć, jak przyznaje Stanisław Janicki, to postać bardzo tajemnicza.

Otóż, Stanisław Janicki rozmawiał wielokrotnie po wojnie z panią Barbarą P., która wówczas mieszkała pod Grójcem, ale przez kilka lat mieszkała z Eugeniuszem Bodo i jego matką na ul. Marszałkowskiej tuż przed wojną. Pani Barbara była córką przyjaciół Bodka jeszcze z czasów łódzkich i dlatego, na prośbę jej rodziców, postanowił ją wesprzeć. Zaproponował jej pomoc w znalezieniu pracy w Warszawie i zaoferował jej jeden z pokoi swojego wielkiego mieszkania.

Jak wiadomo, Jadwiga Dylewska, z powodu swojego stanu zdrowia praktycznie nie opuszczała mieszkania i obie panie się zaprzyjaźniły. Pani Barbara stanowczo twierdziła, że nigdy nikt przy niej nie poruszył tematu drugiego męża. Usłyszała tę informację dopiero od pana Janickiego i była nią zaskoczona. Według pani Barbary, Jadwiga Junod nie wyszła po raz drugi za mąż.

Ale jak wiadomo, nasza wiedza o bohaterach przedwojennego kina się zmienia z dnia na dzień. I kto wie, czego się dowiemy za jakiś czas?

 

 

Oba listy publikujemy za zgodą Stanisława Janickiego, któremu dziękujemy za możliwość zapoznania się z tymi ważnymi dokumentami.

 


25 I 72

Sz. Panie

W związku z Pana apelem, odnośnie danych o Eugeniuszu Bodo, w związku z mającą się odbyć audycją „W starym kinie”, uprzejmie informuję, że jestem w posiadaniu kilku zdjęć Brata razem z Matką, a moją Ciotką, również z Ojcem jako mały chłopiec.

Gdyby Pana to interesowało, chętnie udostępnię je Panu, jak również niektóre – prawdopodobnie tylko mnie znane – dane o Bracie.

Ja niestety, ze względu na zły stan zdrowia do Warszawy przyjechać nie mogę, ale jestem zawsze w domu.

Adres mój: Irena Kuleszyna, Wołomin, Górki Mironowskie, obecnie ulica Radzymińska 4 (dom p. Kulińskiej) I piętro.

 

Kreślę się z poważaniem
Irena Kuleszyna
Siostra cioteczna Eugeniusza Bodo
Bogdana Eugeniusza Junod

 


6 III 72 r.

Sz. Panie

Bogdan Junod, s. Teodora i Jadwigi Anny z Dylewskich ur. w 1899 r.

Ponieważ urodził się i przebywał, do czasu podjęcia występów w Warszawie, poza stolicą, z tych czasów nie mam wiadomości. Posiadam jedynie 2 fotografie: jak miał około 1 roku z Ojcem i sam na zdjęciu około 2 lat.

W 1924 r. Matka Jego z moją Ciotką po powrocie z zagranicy, mieszkała jakiś czas u mojej Matki na ul. ks. Skorupki (obecnie Sadowa), gdzie zmarł Jej drugi Mąż śp. Myczkowski i od tego czasu bardziej zacieśniły się więzy rodzinne. Potem wyprowadzili się na Zielną, później Warecką, a następnie na Marszałkowską.

Z tego okresu pamiętam, że Bodek był małomówny, bardzo kochał Matkę, był raczej domatorem, lubił domowe roboty, między innymi wyszywał z koralików makatki, którymi zawieszał ściany. Kochał psy. Miałam zdjęcie Ciotki z Bodkiem i psem, który występował w filmach.

Jedna ze stron listu Ireny Kuleszyny
Arch. Stanisława Janickiego

W czasie okupacji znajdował się we Lwowie. Miałam dużo zdjęć z Jego tam pobytu, ale oddałam p. Krukowskiemu Kazimierzowi, sądziłam bowiem, że wykorzysta je przy pisaniu o teatrzykach, w których razem występowali.

Zdjęcia były z występów we Lwowie i Odessie z orkiestrą Warsa.

Ciotka ciężko chorowała, nie opuszczała łóżka, w tym czasie prawie u Niej mieszkałam, a Bodek przez Ambasadę Szwajcarską w W-wie, ul. Smolna, jako obywatel szwajcarski kontaktował się z Ciotką za moim pośrednictwem, przysyłał paczki i pieniądze.

Na Jego prośbę chodziłam do Getta W-skiego, gdzie mieszkała żona p. Warsa z dziećmi i za moim pośrednictwem otrzymali dokumenty, które pozwoliły Im wyjechać za granicę i połączyć się z Mężem i Ojcem.

Ciotka zmarła 16 I 1944 r. zapisując wszystkie nieruchomości Jej i Bodka Zborowi Kalwińskiemu na Żytniej. W 1943 r. zostałam wezwana do Gestapo gdzie, „bardzo przepraszali, że przez pomyłkę Eugeniusz Bodo został rozstrzelany”, ale „żebym się nie martwiła, bo po wojnie może się okazać, że On żyje”. Z duszą na ramieniu wróciłam do domu.

Odpowiedź PCK
Arch. rodzinne państwa Kuleszów

Po zakończeniu działań wojennych, zaczęłam Go szukać przez P.C.K. i 17 VIII 1958 r. otrzymałam pismo z wiadomością, że „Eugeniusz vel Bogdan Junod vel Bodo s. Teodora, ur. w r. 1899, zmarł 7 X 1943 w obozie na terenie Związku Radzieckiego”. I tak skończyło się życie.

Poza tym już nic nie wiem.

Posiadam jeszcze kilka zdjęć Jego i Jego Matki oraz kilka fotosów i to wszystko.

Jedynie co mogłam dla Niego zrobić, to upamiętniając Go, dając w formie symbolu, napis na pomniku na Powązkach na grobie rodzinnym.

Gdybym mogła chodzić, to zawiozłabym Panu te wszystkie zdjęcia, ale niestety nie dam rady, bo do stacji mam około 3 km, a jedna moja noga nie chce chodzić, a ponad to dwa zdjęcia miałam wklejone do albumu rodzinnego, trzeba by więc zrobić odbitki.

Jeżeli to co napisałam zainteresowała Pana i się na coś przyda, będę bardzo rada.

Z wielką przyjemnością oglądam audycje Pana, a każda wzmianka o Bodo, filmie z moich młodych lat szczerze mnie wzrusza i jestem za nie Panu wdzięczna i zobowiązana.

Irena Kuleszyna

Proszę wybaczyć trochę może nieczytelne pismo, ale jestem wzruszona i ręce się trzęsą.

IK.

[pisownia oryginalna]

 

Like
5