Jan Kiepura w anegdocie

Wielki śpiewak Jan Kiepura prosi do telefonu swego brata – Władysława, również tenora, który występował pod pseudonimem Władysław Ladis. Ten, dla żartu mówi:
– Hallo! Tu największy tenor Polski!
Chwila ciszy w słuchawce, wreszcie głos Kiepury:
– Do licha, połączyłem się sam ze sobą!

********

Kiepura nie należał do osób przesadnie skromnych. Kiedyś powiedział dziennikarzowi:
– Mówią, że jestem zarozumiały. Muszę stanowczo zaprzeczyć tej krzywdzącej mnie opinii. Bywają czasem chwile, kiedy ogarnia mnie wątpliwość, czy rzeczywiście jestem najlepszym śpiewakiem na świecie.

********

Kiepura opowiada:
– Mój pudel jest istotnie nadzwyczajny. Proszę sobie wyobrazić, że podczas pobytu we Florencji, gdzie śpiewałem w teatrze Pergola, Reks dostawał ode mnie co rano dziesięć soldów. Z pieniądzem w pysku biegł do sklepiku i wracał z bułką, którą później zjadał. Pewnego razu wraca bez bułki. Nazajutrz to samo. Następnego ranka ta sama historia. Zacząłem go śledzić. I wyobraźcie sobie, co wyszło na jaw. Mój Reks zakopywał otrzymane pieniądze w ogródku hotelowym. Uzbierawszy dwa liry, pobiegł do rzeźnika i kupił sobie dziesięć deka kiełbasy bolońskiej.

********

Kiedy po skończonym koncercie w rezydencji polskiego dyplomaty w Wiedniu, na którym zgromadziła się śmietanka ówczesnego wiedeńskiego towarzystwa, wiekowa księżna Starhemberg, czołowa działaczka społeczna i pierwsza dama Wiednia, uraczyła Kiepurę największym, według niej komplementem, że zapewne zostanie drugim Caruso, nasz rodak odpowiedział:
– Co?! Co?! Drugim Caruso? Ja? O, przepraszam! Nie drugim Caruso, ale pierwszym Kiepurą!

********

Gdy architekt Pniewski przedstawił Kiepurze projekt krynickiej Patrii, wywiązał się między nimi następujący dialog (zwracali się do siebie per mistrzu):
– Mistrzu, to nadzwyczajne! Mistrz zbyt łaskawy! Ależ, mistrzu…
Wysokość honorarium nie była ustalona. Kiepura rozłożył przed Pniewskim wachlarz banknotów:
– Mistrzu, myślę, że ta suma usatysfakcjonuje pana.
Pniewski przeliczył wzrokiem banknoty i powiedział:
– Mistrzu, za ten „wachlarzyk” mogę panu zaśpiewać arię z Toski.

********

Marta Eggerth wspominała, że Janek powiedział kiedyś, że nie może zostać jego żoną z trzech powodów: nie jest Polką, farbuje włosy i jest aktorką.
Odpowiedziała:
– Polką mogę przy tobie zostać, włosy farbuję, ale mogę wrócić do naturalnych, a aktorką jestem i będę.
Wkrótce wzięliśmy ślub.

********

Rozmowa Jana Kiepury z dziennikarzem w czasie pierwszej po wojnie wizyty w Polsce tak brzmiała:
– Plotka uśmierciła pana przed kilku laty. Miał pan opuścić grono żywych w wyniku nieudanej operacji wyrostka robaczkowego. Czy to prawda?
– Jeśli pan nie wierzy w duchy, to chyba nieprawda.
– Najbardziej absurdalne pytanie, jakie panu postawił dziennikarz?
– To, które padło przed chwilą.

********

Kiepura na ogół nie miał kłopotów z przekonywaniem o swej wyjątkowości tych, od których zależały jego losy. Na początku swej kariery wtargnął nieproszony do gabinetu dyrektora wiedeńskiej Staatsoper Franza Schalka i od drzwi zaśpiewał wysokie C. Dyrektor zaniemówił, a Kiepura wyszedł z jego pokoju z podpisanym kontraktem.

********

Pewnego dnia do pokoju Kiepury w Kaltenleutgeben (miejscowość wypoczynkowa pod Wiedniem) wszedł redaktor Władysław Eugeniusz Baron, korespondent wiedeński pism polskich. Kiepura przywitał go następującymi słowami, nie ukrywając wesołości:
– Panie kochany… powiem panu jedno… przed Kiepurą nie było Kiepury. Po Kiepurze nie będzie Kiepury…

********

Pewnej wiosennej nocy 1931 roku Kiepura znalazł się na granicy francusko-włoskiej w Ventimiglia. Jadąc z San Remo skierował się do Nicei, w jakiejś pilnej sprawie,  więc nie zdążył otrzymać francuskiej wizy. Strażnik graniczny ujrzawszy jego paszport, powiedział:
– Jeżeli pan jest sławnym śpiewakiem, to niech pan zaśpiewa. Przekonamy się, czy mówi pan prawdę.
I Kiepura, o pierwszej w nocy, zaśpiewał. Strażnik znieruchomiał z podziwu i zawołał:
– Taki śpiewak z bożej łaski może sobie jechać, gdzie mu się podoba! I niech pan jak najczęściej przemyca swój cudowny głos!


Zdjęcie wprowadzające: pocztówka z lat 30. / Photo Neuhauser, St. Moritz.

 

 

Like
2