Bodo w piżamie

Olga Gaertner
(opracowanie)

 

Humor w genach
Hanna Zborowska
Wydawnictwo Kowalska/Stiasny, 2002

Robiłam wszystko, aby Aniela nie zorientowała się, że piszę pamiętnik. Niestety. Przed nią nic się nie da ukryć. Znalazła mój rękopis i przeczytała. Od deski do deski.

– Co to jest? – zapytała.

– To jest moje życie! Dzieciństwo, szkoła, lata międzywojenne, przeżycia wojenne i okupacyjne, Powstanie, i tak dalej… Można powiedzieć, że to ja na tle dziejów, albo dzieje na moim tle, jak wolisz.

Tymi słowami rozpoczyna się dla nas podróż przez życie Hanny Zborowskiej z Kobuszewskich. Autorka szybko wyjaśnia czytelnikowi, że ona i Aniela to jedna i ta sama osoba. Pomimo tego obie stanowią swe duchowe przeciwieństwo. Ona – same wady, Hanna – same zalety. Lektura książki Humor w genach to niezwykle wciągająca i inspirująca lekcja historii.

Autorka, siostra Jana Kobuszewskiego i matka Wiktora Zborowskiego, artystka-malarka, pracownik PAN napisała wspomnienia, w których pojawia się również nazwisko Eugeniusza Bodo.

W jakich okolicznościach? Otóż, Hanna Zborowska wspomina tutaj pewną lekcję matematyki w szkole Leonii Rudzkiej, którą to lekcję prowadził jeszcze w 1934 roku sam dyrektor o nazwisku Rychłowski. W opisie sylwetki psora czytamy, iż był to człowiek naprawdę uroczy, który nie miał w sobie nic z wyniosłości. Miał słuszną posturę i odpowiednią tuszę, lecz twarz rumianą i wesołą. Z wykształcenia matematyk, lecz w duszy artysta. Na lekcjach zatem, zamiast uczyć matematyki deklamował. Wyraźnie pociągała go scena, muzyka i sztuki piękne.

„Kino” 4.04.1937, nr 14

Pewnego dnia koleżanka Irka opowiedziała w klasie o swoim spotkaniu z uwielbianym artystą sceny i filmu polskiego Eugeniuszem Bodo.

Irka poszła do domu aktora, zadzwoniła do drzwi [wówczas Eugeniusz Bodo mieszkał przy ulicy Wareckiej 9 w Warszawie – przyp. red.]. Bodo osobiście je otworzył będąc w samej pidżamie. Sam nie był tym strojem skrępowany. Machnął podpis w pamiętniku dziewczyny, po czym zatrzasnął jej drzwi przed nosem. Tyle go Irka widziała!

Dyrektor Rychłowski zdawał się nie wzruszyć tą opowieścią. Co tam Bodo w pidżamie! – odparł – Nawet Euklides w krynolinie, jadący na rowerze z pochodnią w dłoni, nie rozświetlił mroków twego umysłu, Irko!

Lekturę wspomnień Hanny Zborowskiej z Kobuszewskich serdecznie polecamy.

 

 


Zdjęcie wprowadzające: Eugeniusz Bodo w filmie Amerykańska awantura. Prawa do zdjęcia: domena publiczna / zasoby FINA.

Like