„Bez przerwy śmieję się” (1936)

Michał Pieńkowski
30 listopada 2019

Autor plakatu:
Romuald Kamil Witkowski

Jadwiga Smosarska była bez wątpienia jedną z najulubieńszych aktorek lat 30-tych, jednak w odróżnieniu od innych ekranowych ulubienic publiczności bardzo rzadko śpiewała. Zdarzało się wprawdzie, że podśpiewywała w filmie, towarzysząc właściwemu wykonawcy tej czy innej piosenki (np. Eugeniuszowi BodoCzy Lucyna to dziewczyna? lub Lucynie Szczepańskiej w Dwóch Joasiach), jednak bardzo długo wzbraniała się przed samodzielnym śpiewaniem.

Po raz pierwszy i jedyny zdecydowała się na to już pod koniec swojej kariery filmowej, w 1936 roku w filmie Jadzia, gdzie zaśpiewała (i to aż dwukrotnie!) piosenkę Bez przerwy śmieję się.

 

 

 

 

Mnie gdy ktoś dokuczy czasem,
To powiadam: „Trudno, pech,
Przeczekamy kiepską passę”,
Lecz na twarzy – zawsze śmiech!
To jest moja filozofia,
Którą wciąż wprowadzam w czyn.
Czy wesoło mi, czy smutno mi,
Nie uznaję łzawych min. 
I jak pan widzi, niech co chce dzieje się,
Mnie nic nie wzrusza, ja bez przerwy śmieję się.
Ktoś inny płacze, że łzy aż leją się,
A moje oczy – proszę bardzo, śmieją się!
We mnie już jest taka dusza,
Która niczem się nie wzrusza,
Nie potrafię, jestem taka,
Ani szlochać, ani płakać.
I jak pan widzi, niech co chce dzieje się
Mnie nic nie wzrusza, ja bez przerwy śmieję się!

 

Autorem tekstu tej piosenki był współscenarzysta filmu, Emanuel Schlechter, autor wielu filmowych przebojów, z których niektóre już znalazły się w naszej rubryce, a do wielu innych z pewnością jeszcze nie raz wrócimy.

W przeciwieństwie to pozostałych piosenek z filmu Jadzia (znane Jak drogie są wspomnienia i tytułowa Jadzia) Bez przerwy śmieję się nie stała się wielkim przebojem. Ukazała się jednak na płytach gramofonowych, ale co ciekawe, z nieco zmienionym tekstem:

 

Wstałem z łóżka lewą nogą
I potknąłem się o próg,
Potem kot przeleciał drogę,
Potem ktoś mi lustro stłukł.
I to wszystko było w piątek,
Trzynastego – jak na złość!
Jak na jeden dzień, na jeden dzień,
To chyba całkiem dość!

 

W latach 30-tch bardzo często zdarzało się, że mężczyźni śpiewali „kobiece” piosenki. Piosenkarzy było wówczas dużo więcej niż piosenkarek, i nawet jeśli w kabarecie czy w filmie piosenkę zaśpiewała jakaś kobieta, na płytach zwykle nagrywał ją mężczyzna. Prowadziło to wielokrotnie do sytuacji, w których piosenkarz śpiewał np. „Wróć do mnie znów o mój daleki”, „Gdyś niewierny mi”, „O mój wymarzony, o mój wytęskniony, czy ktoś kocha cię jak ja? Lecz ja jestem biedna…”. Było to jednak zjawisko tak częste, że nikt nie zwracał na to większej uwagi. Poza płyty najczęściej służyły wtedy bardziej do zabawy i do tańca, niż do słuchania w domowym zaciszu. Tekst piosenki był mało istotny, najważniejsze było, aby została nagrana w porywającym, tanecznym rytmie.

Nagranie w wykonaniu Adama Astona i orkiestry tanecznej Henryka Warsa dostępne jest w Internecie. Każdy może się przekonać, że już od pierwszych taktów orkiestra „daje czadu” i bierze górę nad wokalistą.

W tym przypadku jednak tekst został dopasowany do wykonawcy i „kobiece” słowa

 

Nie potrafię, jestem taka,
Ani szlochać, ani płakać

 

Zostały zamienione na neutralne:

 

Nie potrafię, trudna rada,
Ani szlochać, ani biadać.

 

Piosenka Bez przerwy śmieję się w wykonaniu Adama Astona

Niestety, piosenka ta nie została nagrana na płytach przez jej pierwszą wykonawczynię, Jadwigę Smosarską. Największe gwiazdy bardzo rzadko dokonywały wówczas nagrań płytowych, ale to już inny temat, do którego wrócimy w jednym z kolejnych artykułów.

Like
3