„Bestia” (1917) – ocalona Warszawa Poli Negri

 Grzegorz Rogowski

Jaka była tamta Warszawa, stolica kraju, który jeszcze nie istniał, ale miał coraz realniejsze szanse na odzyskanie niepodległości? Sprowadzona przez rosyjskiego zaborcę do miasta niemal prowincjonalnego na początku XX wieku zaczęła rozkwitać. Warszawę 1916 roku znamy z wielu zdjęć, ale tylko z jednego filmu – była to Bestia wytwórni Sfinks z udziałem najsławniejszej polskiej aktorki – Poli Negri.

O dziwo, spacer śladami tego filmu jest wciąż możliwy. Wojna nie zabrała wielu pięknych miejsc będących tłem dla płomiennego trójkąta miłosnego, prowadzącego głównych bohaterów w objęcia straszliwej życiowej tragedii.        

Film miał premierę 5 stycznia 1917 roku. Jego produkcja przypadała jednak na koniec roku 1916 i nie była wbrew pozorom łatwa. Aparat filmowy był urządzeniem tak fascynującym dla gapiów, że otaczali nierzadko ekipę ścisłym tłumem, a zatroskana wrzawą policja nakazywała jak najszybsze przerwanie zdjęć!

Pierwszym znaczącym plenerem w filmie było ujęcie wiejskiej chaty, w której mieszkała, wraz z rodzicami, główna bohaterka filmu Pola Baschnikeff. Ta część obrazu dzieje się na wsi. Czy była to jednak rzeczywiście wieś? Otóż nie! Z uwagi na koszty i czas realizacji filmu nie organizowano tzw. ekspedycji filmowych by nakręcić potrzebne plenery. Tych wiejskich wbrew pozorom w Warszawie wcale nie brakowało. Drewniane chaty stały w tamtym czasie nawet w ścisłym centrum stolicy. Powstały, gdy wokół nie było jeszcze miasta, a zaczęły znikać, gdy ich właścicieli stać było na wybudowanie, nowych, wielkomiejskich kamienic. Stąd widoczna na ujęciu chata, to tak naprawdę jeden z wielu przykładów najdawniejszej, drewnianej zabudowy stolicy.

Po sprzeczce z rodzicami Pola z ukochanym Dmitrim trafia do jego przyjaciół w hotelu. Już jednak dość tandetnie powieszony nad wejściem napis „Hotel” zdrada nam, że budynek ten wcale nie jest prowincjonalnym zajazdem, a czymś zupełnie innym. Charakterystyczne ozdobne wykończenie otworów okiennych bezsprzecznie naprowadza na budynek Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, wybudowany w 1892 roku według projektu Stefana Szyllera przy ulicy Oboźnej i Dynasy. Obok znajdował się tor kolarski, a także rotunda do wystawiania panoram.

Wielką ciekawostką jest na pewno to, że sklep, w którym Pola zaczyna pracę, po dotarciu do miasta, z pewnością nie był wybudowaną w atelier dekoracją. Zdradza to chociażby nikłe i niedobre światło w pomieszczeniu. Musiał być to więc jeden z wielu warszawskich sklepów z kapeluszami i sukniami z początku XX wieku. W filmie jest jeszcze jedno wnętrze, które nie było zbudowane w studiu, a rzeczywiście znajdowało się w Warszawie – to weranda Café de Paris. W filmie zagrało ją przeszklone pomieszczenie na pierwszym piętrze istniejącej do dziś kamienicy Jasieńczyka-Jabłońskiego z 1910 roku przy placu Zbawiciela. Przez okno doskonale widoczny jest charakterystyczny wspornik podtrzymujący wykusz na kolejnych piętrach.

Majaczy tam również tablica „Cukiernia belgijska” znajdująca się w sąsiedniej kamienicy przy ul. 6-go sierpnia 24. Należała do mistrza cukierniczego Józefa Domańskiego. Co jednak bardzo ciekawe, aby nakręcić wnętrze filmowej Café de Paris ekipa  nie oddaliła się wcale od atelier. Zeszła jedynie kilka pięter w dół. A to dlatego, że właśnie na szczycie tej samej kamienicy, pod oszklonym dachem, znajdowało się studio wytwórni Sfinks. Wejście do kawiarni zagrał już jednak całkiem inny budynek, a konkretnie gmach Towarzystwa Ogrodniczego, zwanego potocznie pałacykiem Bacciarellego. Budynek ten powstał w wyniku przebudowy pawilonu ogrodowego wzniesionego około 1780 roku na willę mieszkalną. Mieścił się przy ul. Bagatela 5. Niestety, nie przetrwał wojny. Dziś w jego miejscu znajduje się pusta przestrzeń ogrodu ambasady Szwecji.

Bardzo ładnie prezentuje się natomiast wielkomiejski plener, przedstawiający moment przyjścia nowego, zamożnego kochanka Poli do jej mieszkania. Widać na nim, że ulica nie jest jeszcze w pełni zabudowana. Ujęcie zawiera jednak dwie bardzo nowoczesne i wielopiętrowe kamienice. Stoją one w niezmienionej formie do dziś przy ul. Flory pod numerami 1 i 3. Zmieniło się jedynie ich otoczenie. Warszawski bruk z początku wieku, ustąpił miejsca prostemu i bardziej eleganckiemu asfaltowi. 

Finałowe sceny rozgrywają się przed frontem Teatru Polskiego przy ul. Karasia 2, wybudowanym w 1913 roku z inicjatywy Arnolda Szyfmana. Był to teatr zorganizowany według najnowocześniejszych ówczesnych wzorców. Jego projektantem był Czesław Przybylski. Właśnie przed jego głównym wejściem porzucony i zazdrosny o Polę Dmitri strzela do niej z pistoletu zadając śmiertelną ranę. Niewiele dziś się zmieniło w tym tragicznym miejscu rozwiązania konfliktu głównych bohaterów Bestii. Teatr przetrwał wojnę, podobnie zresztą jak kilka okolicznych kamienic.

A nam dziś pozostaje obejrzeć ten jedyny zachowany film z polskiego okresu kariery Poli Negri i przejść się tą piękną Warszawą roku 1916, zachwycając się jej skromnym i ukrytym detalem oraz wyjątkową historią. Jest to możliwe dzięki staraniom Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego, która w roku 2017 poddała restauracji cyfrowej jedyną zachowaną kopię filmu Bestia na taśmie 35 mm. Pierwszy pokaz filmu w Polsce planowany jest na kwiecień 2018 roku w stołecznym kinie Iluzjon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.