Jakie plany i marzenia mają gwiazdy na 1931 rok?

Nawet wielcy artyści mają plany i marzenia. Niektórzy na pierwszym miejscu stawiają karierę, inni zaś życie prywatne. Koniec roku to dla wielu czas podsumowań, podczas gdy w styczniu kreślą się w głowach nowe perspektywy i kumuluje siła do działania.

Dla artystów estradowych i filmowych, nadchodzący 1931 rok mógł wiele obiecywać. Kino dźwiękowe rosło w siłę i każdy aktor widział się choć w jednej ważnej roli filmu „mówionego”. Chętnie także opowiadali o tym, czego pragną dla siebie w przyszłości. Poproszeni przez periodyk „Kino”, o krótkie streszczenie swoich planów, odpisywali…

Aleksander Żabczyński chciał „zagrać odpowiednia rolę”, Witold Conti marzył o głosie na miarę Tito Schip’y, Nora Ney śniła o sławie Poli Negri, Baśka Orwid szczerze przyznała, że chciałaby dostać już rozwód, a szczęściem dla Eugeniusza Bodo byłoby wreszcie osiągniecie samozadowolenia…

Eugeniusz Bodo - "W Iraku będę na dworze królewskim". (1934)

Jakie wrażenie wywarła na Panu publiczność Tel-Awijska?

- Doskonale. Na sali było, że się tak wyrażę, bardzo „familijnie”. Strasznie miły nastrój. Czułem się jak w Warszawie. Wyraźnie dawał się odczuć serdeczny stosunek publiczności do mnie, jako reprezentanta Polski. Musiałem ex catedra, tzn. ze sceny, odpowiadać na pytania „co słychać w Warszawie”? A i tu, w Hajfie, na pierwszym występie gawędziłem z publicznością, jak ze starym, dobrym znajomym.

Będzie Pan śpiewał po hebrajsku? Czy uczył się Pan tego języka?

- Niestety nie zdążyłem. A szkoda. Bardzo melodyjny język. Zapoznałem się tylko z treścią piosenki, którą mam wykonać. Jeżeli wierzyć gazetom Tel-awijskim, mam wcale niezły akcent. Zresztą przekona się o tem Pan sam niebawem. Pozatem znam kilka słów hebrajskich. Potrafię bez zająknięcia powiedzieć „proszę o herbatę”. Zupełnie wystarczy, aby być uprzejmym;  trochę za mało by się najeść do syta.

Mieczysław Cybulski - "Nie gram w teatrze, bo mnie na to nie stać" (1931).

Mówiono o nim, że jest jak jasnowłosy paź i święty cherubin. Był zapalonym automobilistą i swojego czasu lubianym amantem polskiego filmu.

Prasa tak opisywała Mieczysława Cybulskiego w 1931 roku: „Nieskazitelnie rzeźbiony profil, jasna, naturalnie falująca bujna czupryna i wielkie, niebieskie oczy o bajecznie długich rzęsach, jakby oczy pazia zakochanego w królowej, albo smętnego cherubina – predestynują go do ról młodocianych amantów.”

Sam aktor miał świadomość swojej młodzieńczej urody i liczył się z tym, że reżyserzy proponują mu role, właśnie ze względu na fizjonomię. Jak każdy artysta, Cybulski marzył o wielkiej roli, w której mógłby pokazać swoje umiejętności w pełni.

Mae West - "cnota bywa nagradzana, nie ma jednak wartości kasowej." (1933)

Na cztery lata, przed bezbłędną parodią w wykonaniu Eugeniusza Bodo w filmie „Piętro wyżej” (1937), Mae West opowiada czym jest sex appeal i poniższą rozmową dowodzi, że piękne kobiety, także potrafią być nad wyraz inteligentne. Muza paryskich scen i bogini amerykańskich żołnierzy, którzy jej imieniem podpisywali bomby skierowane na niemiecki cel… W wywiadzie dla „Kina dla wszystkich” z 1933 roku, wielka dama sceny przedwojennej: