Bogusław Samborski o filmie (1930)

Pomimo niechlubnej działalności artystycznej w czasie okupacji hitlerowskiej (wystąpił w antypolskim filmie oraz namówiony przez Igo Syma współtworzył teatry jawne), Bogusław Samborski jest jednym z najbardziej charakterystycznych aktorów polskich dwudziestolecia międzywojennego. Na rolę amantów nie miał szans. Masywna postura, gruby głos i złowieszczy wyraz twarzy plasował go jedynie jako kandydata do ról czarnych charakterów, a te grał po mistrzowsku. Pod tym względem był wyjątkiem w ówczesnej rodzimej kinematografii.

Zula Pogorzelska wraca do zdrowia i do pracy (1934)

W odległym zakątku Warszawy, w odległej dzielnicy willowej, znajduje się jednopiętrowy, jasnoszary domek, otoczony dookoła ogródkiem.

To rezydencja Zuli Pogorzelskiej. Dzwonię do furtki i po kilku sekundach przekraczam wrota „paradis’u”. Inaczej bowiem trudno jest nazwać to urocze mieszkanko.

Już na sam widok gustownie urządzonego, nowoczesnego hallu, orientuję się, że pani domu musi być wzorową gospodynią i czynną „robotnicą”.

Reri opowiada o sobie (1934)

Jest czarująca. Opowiada o sobie z takim wdziękiem z taką prostotą i naturalnością, że nie sposób jej nie polubić.

                Siedzimy w ogródku kawiarnianym. Reri i ja. Dopiero poznałyśmy się - pisała w 1934 roku, reporterka "Kino i rewia dla wszystkich"- a panuje między nami nastrój jakbyśmy się znały od całego szeregu lat.

                - Czy uwierzy mi pani – mówi z uśmiechem Reri – że na całym świecie nie spotkałam takich miłych i serdecznych ludzi jak w Polsce. Polacy są czarujący i szalenie dobrzy. Bardzo ich pokochałam.

Loda Halama tęskni za pracą filmową (1934)

Jak doniosło „Kino dla wszystkich” w numerze 12 z 1934 roku: Loda Halama wyjechała ubiegłego tygodnia na dwu miesięczne tournee artystyczne po „kraju kwitnącej wiśni” – Japonii. Elita artystek europejskich zwerbowana przez impresario japońskiego, zebrała się w Warszawie i stąd wyruszyła po laury do Tokyo, stolicy gejsz i haszyszu.

                Trudno co prawda było Lodzie pożegnać się z Polską i z licznym gronem przyjaciół, z którymi tak zżyła się podczas nakręcania polskiego filmu Universalu pt. „Kocha, lubi, szanuje…” Jednego żałowała Loda najbardziej: że nie będzie mogła uczestniczyć na uroczystości prapremiery warszawskiej w kinie „Światowid”.