Aleksander Żabczyński - "Nad piosenką trzeba popracować, głos ulega zmianom..." (1939)

Żabczyński już dość dawno nie odwiedzał naszej redakcji - skarży się redaktor "Kina" w 1939 roku. Widywaliśmy go tylko na odległość widowni, za rampą sceny albo na ekranach. Zdziwiliśmy się więc niemało, gdy spostrzegliśmy, że przez ten stosunkowo niedługi okres czasu zdążyły mu się wysrebrzyć włosy na skroniach. Przy jego młodej twarzy i szafirowych oczach, wygląda to kokieteryjnie i bardzo interesująco.

Sympatyczny aktor broni się przeciw naszym przypuszczeniom, że tę interesującą siwiznę na skroniach zawdzięcza zabiegom jakiejś finezyjnej kosmetyczki. Ale bez powodzenia „udaje starszego pana”, któremu z wieku i z urzędu przystoi „włos przyprószony siwizną”. Zapewnia, że to ślad intensywnej pracy w ciągu ubiegłego sezonu.

To prawda, że nasi artyści pracują nie na żarty. Graja przecież w teatrze, w „antraktach”, między poszczególnymi sztukami kręcą filmy – a jeszcze próby!

- Jestem obecnie bardzo przemęczony. Nie jestem wprost w stanie myśleć o jakichkolwiek planach, choćby na najbliższą przyszłość. Marzę tylko o porządnym wypoczynku.

Istotnie, Żabczyński dosłownie nie schodził ze sceny w ciągu tego roku: „Jean”, „Madame Seans Gene”, „Pensjonat we dworze”. Jednocześnie kręci „Sportowca mimo woli” i „Złotą Maskę”.

Przyjemnie rozmawia się z tym kulturalnym artystą. Poruszamy ciekawe tematy, związane zarówno ze sztuka teatralna jak i z Filmią.

- Jaki jest stosunek pana do pracy w teatrze i w filmie? Czy na scenie, stosować pan musi inne środki ekspresji niż przed obiektywem?

- Inaczej, oczywiście, uzewnętrznia aktor swe przeżycia w filmie, niż w sztuce teatralnej. Na scenie ma czas wygrać się i wypowiedzieć należycie, podczas gdy przed obiektywem pracuje się w sposób bardziej nerwowy. Gdyby mnie spytano, co bardziej odpowiada mi jako aktorowi – dramat czy komedia – niezależnie od tego, czy mowa o teatrze czy o filmie – odpowiedziałbym bez namysłu, że bezwzględnie dramat.

- A co by się stało z pana przemiłą piosenką, gdyby się pan przerzucił na dramat?

- Cóż – nie zostawiłbym piosenki odłogiem – Trzeba nad nią popracować, głos ulega zmianom – trzeba go ustawiać… To wymaga dużo starania i czasu…

Oto, jak wygląda z bliska praca aktora, który zdaje sobie sprawę ze swoich możliwości i ma prawdziwe ambicje artystyczne.

Widocznie, nie przesadzał Żabczyński w rozmowie z nami, skarżąc się na przemęczenie, bo właśnie dowiadujemy się, że zrzekła się w ostatniej niemal chwili dobrej roli w filmie – z powodu zmęczenia.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież