U Poli Negri w Londynie (1929)

Studio filmowe w Elstree, obok Londynu, znów gości naszą rodaczkę – Tym razem jest gościem nasza chluba, nasza duma – Pola Negri.

                W stylowym przedpokoju garderoby wielkiej artystki czekamy chwilę na zjawienie się tej, której imię jaśniało na srebrnym ekranie obu półkuli. Ukazała się nam w ślubnej sukni z upiętym welonem na swych kruczo-czarnych włosach, w stroju w którym odegrać miała scenę w swym filmie „Z piekła przychodzi kobieta…”

                Twarzyczka okraszona miłym uśmiechem zdradziła od razu jej czar i urok, a w jedwabnym spojrzeniu oczu Poli Negri i melodyjnym dźwięku jej głosu, wyczuwa się delikatną nutę sentymentu polskiego, któremu mimo woli ulegamy. Patrzymy na artystkę roztaczającą między nami krasę i wdzięk młodości jakby na bóstwo, zstępujące z Parnasu.

Rozpoczynamy nasz wywiad z wielką artystką rozmową o Warszawie.

W Warszawie niestety już od 10 lat nie byłam – powiada Pola Negri – a tęsknię tak bardzo za tym miastem, gdzie rozpoczęłam moją karierę artystyczną, że przyrzekłam sobie, jak tylko skończę obecny film, pojechać do Warszawy by odświeżyć dawne chwile.

Mamy tyle talentów filmowych – ciągnęła dalej nasza rodaczka – że postanowiłam podczas moich odwiedzin zainteresować  się kilkoma młodymi artystkami i artystami i dać im „start” na arenie międzyświatowej, bo nie każdemu uśmiechnąć się  może tak łaskawie los, jak to miało miejsce w karierze naszego rodaka pana Jana Kucharskiego, realizatora filmu „Serce  Maharadży”, którego nawiasem mówiąc, uważam za artystę i reżysera o nieprzeciętnych zdolnościach. Jeśli już mówimy o  filmie Kucharskiego, to muszę zaznaczyć, że bohater tego filmu, również nasz rodak, którego spotkałam w Paryżu p.  Joshua Kean, jest jednym z młodych artystów polskich, który posiada nadzwyczajne warunki filmowe jako typ latyński mając  doskonałą twarz fotogeniczną i dużo życia. My Polacy jesteśmy narodem, którego muza w swych objęciach trzyma – dodała  z uśmiechem.

                Zapytaliśmy artystki o zdanie co do filmu mówionego.

Film mówiący – powiada Pola Negri – znajduje się obecnie w tym stadium w jakim znajdował się ‘film niemy’ przed 20-tu  laty, więc chwilowo – mimo, że moja próba głosowa doskonale wypadła i osobiście nie miałabym żadnych trudności  językowych, ponieważ władam sześcioma językami – nie jestem jego wielką zwolenniczką, ale spodziewać się należy że  udoskonalenia techniczne w najbliższej przyszłości taki zrobią postęp, że i ja moje zdanie zmienię.

                Natomiast – ciągnęła dalej wielka artystka – jestem bezwzględna zwolenniczką dźwiękowego filmu, a nawet w  moim obecnym filmie śpiewać będę piosenkę francuską. Szkoda – dodała nasz rodaczka – że w mówiących filmach  schodzi na drugi plan dotychczasowy międzynarodowy język filmowy – mimika, język, w którym można wszystkie uczucia  wyrazić, no i z każdym narodem się porozumieć.

Rodaczka nasza na zakończenie rozmowy poświęca parę słów literackim wieczorom, które postanowiła wprowadzić w czasie swego pobytu w Londynie.

Życzeniem moim jest – dodaje nasza Pola Negri – aby na wieczorkach u mnie, obok socjety angielskiej, znalazła się socjeta polska zamieszkała w Londynie i proszę również panów (bawił ze mną na wywiadzie korespondent londyński I.K.C), na moje przyjęcia artystyczno-literackie.

Kiedy opuściwszy studio, gdzie nasza Pola przygotowuje się do nowych sukcesów artystycznych, auto przywiozło nas znów na gwarne ulice Londynu, przed oczyma naszymi ukazał się widok barwnych reklam filmowych,  z zapowiedzią szlagieru sezonu – „The Woman from Moscow” with Pola Negri.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież