Tadeusz Wesołowski - Jestem amantem salonowym (1932)

Hallo, Teatr Narodowy? Proszę pana Wesołowskiego… Tadziu?... Serwus… Przyjdź proszę, do mnie wieczorkiem. Mam nowe płyty gramofonowe… Wiem, że jesteś muzykalny, przyjdź, będziemy „rumbać”…

Przyszedł…

- Dlaczego Tadziu nie nosisz brody? To przecież teraz takie modne wśród filmowej braci aktorskiej. Co drugi  artysta, to brodacz.

Tadzio zaśmiał się. I, gdybym był kobietą, powiedziałbym, że zaśmiał się „czarująco i słodko”.

Jerzy Pichelski - "Jestem zupełnie inny, niż na ekranie" (1938)

Polska pod obstrzałem „hollywoodzkich scout’ów’! Taka wiadomość rozniosła się w naszym światku filmowym z szybkością błyskawicy. Zaczęły chodzić wieści o zakonspirowanej bytności „łowców gwiazd” w Warszawie; powoływano się na to, że widziano ich już w Wiedniu i  Budapeszcie.

Następna wiadomość była jeszcze bardziej sensacyjna. Pichelski zaangażowany do Hollywood! Próbne zdjęcia pod pokładem „Normandie” płyną do USA. Krótką notatkę na ten temat, zamieściliśmy już w poprzednim numerze „Kina”, dziś możemy podzielić się z czytelnikami wiadomościami „z pierwszej ręki” tzn. od Pichelskiego.

Aleksander Żabczyński - "Nad piosenką trzeba popracować, głos ulega zmianom..." (1939)

Żabczyński już dość dawno nie odwiedzał naszej redakcji - skarży się redaktor "Kina" w 1939 roku. Widywaliśmy go tylko na odległość widowni, za rampą sceny albo na ekranach. Zdziwiliśmy się więc niemało, gdy spostrzegliśmy, że przez ten stosunkowo niedługi okres czasu zdążyły mu się wysrebrzyć włosy na skroniach. Przy jego młodej twarzy i szafirowych oczach, wygląda to kokieteryjnie i bardzo interesująco.

Sympatyczny aktor broni się przeciw naszym przypuszczeniom, że tę interesującą siwiznę na skroniach zawdzięcza zabiegom jakiejś finezyjnej kosmetyczki. Ale bez powodzenia „udaje starszego pana”, któremu z wieku i z urzędu przystoi „włos przyprószony siwizną”. Zapewnia, że to ślad intensywnej pracy w ciągu ubiegłego sezonu.

Wanda Bartówna - "A jednak jestem aktorką" (1939)

To nieomal „cudowne dziecko” – jeśli weźmiemy pod uwagę jej malutką ilość lat. Ileż lat poświecić musi aktor, ażeby stanąć mocno na „chyboczących się” deskach scenicznych, ileż zawodów, ile pracy towarzyszy zazwyczaj jego karierze. Bartówna bardzo szybko ominęła niebezpieczne, trudne do przebicia „wiry” i zajęła miejsce niepośrednie, grając z artystami takimi, jak Adwentowicz. – donosi „Kino” w 1939 roku.

Posłuchajmy co mówi o sobie i o swojej drodze do kariery – sama „gwiazdka”.

E-mail:

kontakt@stare-kino.pl

Licznik odwiedzin

80191