Myszka Mickey wśród gwiazd (1934)

W 1934 roku, duże poruszenie wywołała wprowadzona rok wcześniej w Stanach Zjednoczonych, technika łączenia filmu fabularnego z produkcjami animowanymi. Oczywiście prym wiodła wytwórnia Walta Disneya, która na tę próbę wystawiła swoją sztandarową postać.

„Kino i Rewia dla Wszystkich” donosiło: Myszka Mickey wkroczyła w nową erę swojego życia.  Ta najsławniejsza aktorka świata, stworzona piórkiem i tuszem, występowała dotąd wraz z sobie podobnymi tworami. Obecnie zaczyna się w jej życiu nowy okres. Dzięki tajemniczym metodom kamery filmowej, sympatyczna myszka zeszła z ekranu i zawarła znajomość z żywymi ludźmi.

Kompozytor współtworzy polski film (1931)

Muzyka była ilustracją fabuły od początku istnienia kina.

Przed nowym zadaniem zaś, postawił kompozytorów film „mówiony”, w którym publicyści nadawali autorom muzyki miano współtwórców filmu.

Józef Fryd, pisał w 1931 roku na łamach „Kina”, iż „publiczność pogodziła się z faktem, że ekran musi mówić. Już jesteśmy po ‘wielkiej rewolucji’. Film polski – jak zwykle – trwa pod tym względem w zacofaniu. Właściwie nic się nie zmieniło: produkujemy filmy nieme, a później dorabia się, czyli synchronizuje muzykę. Pomijam powody tego zacofania. Wiadomo zresztą: brak narzędzi technicznych, no i, powiedzmy szczerze – wielu reżyserów naszych nie nauczyło się jeszcze realizować filmów niemych, a co dopiero – film mówiony! Nowe trudności, nowa technika, specjalny montaż itd.

Koniec wojny o patenty (1931)

Na początku lat trzydziestych XX wieku, kiedy rynek filmowy niemal codziennie przynosił sensacyjne informacje dotyczące swego rozwoju, prasa bardzo chętnie relacjonowała wydarzenia zza kulis. Uzgodnienia międzynarodowe w tej kwestii miały znaczenie największe, ponieważ to właśnie wymiana produkcji pomiędzy krajami o różnej historii i kulturze, miała znaczący wpływ na różnorodność inwencji twórców. Dodatkowo, możliwość „podglądnięcia” postępów zagranicznych wytwórni stanowiła nierzadko cenną wskazówkę. Szczególne znaczenie miało to w przypadku rywalizacji rynków kinematograficznych w Stanach Zjednoczonych i w Europie.

W 1931 roku, periodyk „Kino” ogłosił decydujący przełom w tych relacjach, informując, że wojna o patenty właśnie dobiegła końca. Stało się tak, wskutek „układu paryskiego” z lipca 1930 roku.

Jaką drogą powinien kroczyć film polski?

Na początku lat trzydziestych, kiedy już w Polsce na dobre rozpoczął się konflikt pomiędzy kinem niemym a tzw. „talkiesami”, prasa chętnie poruszała temat owych poróżnień. Z jednej strony dyskusje dotyczyły tematu filmów. Reżyserzy od początku istnienia kina, zaczęli sięgać coraz chętniej po literaturę klasyczną, aby z reguły opisywać dziejowe wydarzenia historyczne. Z drugiej, chodziło o wątpliwości związane z wprowadzeniem dźwięku. Więcej bodźców dla odbiorcy, mogło spowodować niewłaściwą interpretację zamysłu twórców. Rozgorzała zatem debata na temat faktycznej roli filmu i drodze, jaką powinno się prowadzić tę formę sztuki. Wtedy problem był dość poważny. W miesięczniku „Kino” z 1931 roku o opinię poproszono reżysera Henryka Szaro: