"Przybłęda" (1933)

Dzisiaj pamiętamy Przybłędę przede wszystkim dzięki świetnej kreacji artystycznej Iny Benity i burzy jej niesfornych włosów. Ale nie była ona jedyną, wówczas, gwiazdą Przybłędy. Gazety równie szeroko rozpisywały się o utalentowanym aktorze Zbigniewie Staniewiczu, który był wtedy związany z Jagą Borytą, również aktorką tego filmu.

Uwagę dziennikarzy zwrócił debiutujący w tym filmie również, Feliks Żukowski: Niebanalna męska uroda, miły i głęboki głos, doskonała gra artysty, który przeszedł szkołę teatru Adwentowicza, uczynią zeń z pewnością ulubieńca publiczności. Jego kreacja to człowiek z krwi i kości, mocny, namiętny, umiejący silnie kochać i silnie nienawidzić.

Kulisy filmu, są dużo bardziej ciekawe niż scenariusz, który nie zachwyca skomplikowaną czy logiczną fabułą, choć pewien recenzent „Kina dla wszystkich”, po obejrzeniu próbnych zdjęć, napisał: Takich właśnie filmów, a nie bzdur, na które patrzeć się nie można, i które irytują widza, zamiast go przyciągać do kina, - nam potrzeba. A także: Jak się dowiadujemy już w końcu tego miesiąca „Przybłęda” wejdzie na czołowe ekrany warszawskie, aby swą żywe i arcyciekawą akcją przepięknymi zdjęciami i mistrzowskiem  wykonaniem, olśnić i zachwycić każdego.