"Pan Tadeusz" (1928)

           Aby przetrwać zarówno wersję ekranową jak i literacką „Pana Tadeusza”, należy posiadać ogromną siłę skupienia, a do tego dobrze czuć się w interpretacji wierszy trzynastozgłoskowych, od którego nawet filmowcy nie odstąpili…

Jako, że w latach dwudziestych XX wieku, twórcy kinematografii niemej w Polsce, chętnie sięgali po ważne, patriotyczne dzieła literackie, można było przewidzieć, iż wielka epopeja narodowa Adama Mickiewicza nie umknie ich uwadze.

Tak więc w 1928 roku, powstał „Pana Tadeusz” w reżyserii Ryszarda Ordyńskiego, którego zresztą widzimy na ekranie w roli oficera armii generała Dąbrowskiego.

Szczęśliwie dla nas – film, który przez dziesiątki lat był uznany za zaginiony (po wojnie odnaleziono fragmenty niekompletnej taśmy), odnalazł się w 2006 roku, w części znacznej, bo fabuła mogła zostać scalona w 120 minuty filmu. Jest to ogromny sukces i daje nadzieję na kolejne znaleziska filmów, o których dziś tylko czytamy w kronikach filmowych.

Premiera „Pan Tadeusza” w 1928 roku, miała zapoczątkować obchody 10-ciolecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Było to ogromne wydarzenie. Na projekcję zaproszono wysokiej rangi oficjeli z Józefem Piłsudskim na czele. Niestety marszałkowi dzieło nie przypadło do gustu, ale docenił efektywne sceny batalistyczne z udziałem 1 Pułku Szwoleżerów oraz 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich.

Na szczególna uwagę zasługuje głównie plener. Sceny do filmu kręcono w rodzinnych stronach Adama Mickiewicza m.in. w majątku Czombrów nieopodal Świtezi.

No i oczywiście obsada, a w niej nazwiska wkrótce ważne dla polskiej kinematografii m.in. Leon Łuszczewski jako Tadeusz Soplica, Mariusz Maszyński jako Hrabia, Jerzy Marr jako Stanisław Potocki, Stefan Jaracz w roli Napoleona Bonaparte, Jerzy Leszczyński jako Stanisław August Poniatowski, Helena Sulima jako Telimena i wreszcie Zosia, w którą wcieliła się Zofia Zajączkowska o anielskiej urodzie, która oprócz tego filmu, wszak zagrała jeszcze tylko w „Trędowatej” (1926), ale warto o niej wspomnieć choćby przez wzgląd na cudowna kreację w „Panu Tadeuszu”.

Nie należy tez nie wspomnieć o wspaniałej muzyce autorstwa Tadeusza Woźniaka, do wersji zrekonstruowanej.

Oczywiście, w tym miejscu, ogromne ukłony dla pracowników projektu „Nitrofilm”, zainicjowanego przez Filmotekę Narodową – swoją pracą przynosicie nam nieopisane emocje! Dziękujemy za to w imieniu własnym oraz wszystkich miłośników starego kina!

Dla wytrwałych, film „Pan Tadeusz” jest godny polecenia. Bez fajerwerków, co prawda, ale jednak to bezsprzecznie elementarz polskiej klasyki filmowej. Jesteśmy przekonani, że uroki cudownych plenerów, zaczarują Was i chętnie do filmu będziecie wracać.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież