"Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków" (1937)

Na gali wręczenia Oscarów 23 lutego 1939 roku, dziewięcioletnia wówczas Shirley Temple wywołała na scenę Walta Disneya, aby wręczyć reżyserowi specjalną statuetkę za animację „Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków”. Nagroda była wyróżnieniem za pionierską produkcję, która wkradła się w serca milionów widzów na całym świecie.

Niesamowity sukces bajki, która powstawała niemal przez 3 lata, angażując w pracę ponad 60-ciu reżyserów, wykroczył daleko poza granice Stanów Zjednoczonych. Każdy kraj, chciał mieć swoją Śnieżkę. Jej historia wzruszała każdego.

Walt Disney od początku do końca „dopieszczał” swoje dzieło. Osobiście wybrał 8 utworów do ścieżki dźwiękowej i nadzorował powstawanie obcojęzycznych wersji animacji.

A historię ową, opartą na baśni braci Grimm, wszyscy dziś dobrze znamy… Zła macocha, zapatrzona w swoją urodę, dopytuje codziennie swe ‘magiczne zwierciadło’, „kto jest najpiękniejszy na świecie…” Kiedy wreszcie dowiaduje się, że to jej pasierbica Śnieżka jest piękniejsza od niej, nakazuje nadwornemu leśniczemu wyprowadzić królewnę do lasu i tam ją zabić. Jednak ten, nie potrafi wykonać polecenia, przestrzega Śnieżkę i odpędza jak najdalej od złej Królowej. Załamana dziewczyna błąka się po lesie, aż wreszcie napotyka maleńką chatkę…

Domek należy do siedmiu krasnoludków, którzy całymi dniami pracują ciężko na kopalni. Królewna pod ich nieobecność robi generalny porządek w ich domu, z czego najpierw karzełki nie są zadowolone, jednak wkrótce zaprzyjaźniają się z piękną dziewczyną. Jak to zwykle w bajkach bywa, musi pojawić się też przystojny Królewicz…

Animacja z 1938 roku jest nie tylko długometrażową pionierską produkcją Walta Disneya, ale także pierwszą bajką w polskim kinie. Nic dziwnego, iż do dubbingowania jej zaangażowano największe gwiazdy.

Królewicz nie miał zbytnio rozbudowanej roli. W zasadzie tylko śpiewał i to zadanie powierzono Aleksandrowi Żabczyńskiemu, który sprostał mu wspaniale. O ile w kwestii śpiewu, sprawa jest oczywista, tak już jedyna partia mówiona nie jest tak bezdyskusyjna. Kiedy przy studni młodzieniec woła zakłopotaną Śnieżkę, wyraźnie słychać głos Eugeniusza Bodo. Aktor w bardzo charakterystyczny sposób fonetycznie „kończył” zgłoski. Nie ma żadnych udokumentowanych dowodów na to, że panowie Żabczyński i Bodo współpracowali razem przy tej produkcji, ale zdajemy się na wprawne ucho miłośników talentu obu amantów. Zresztą, czemuż by sobie nie wspomóc pracy, skoro właśnie wtedy obaj pracowali nad filmem „Królowa Przedmieścia”, gdzie Aleksander Żabczyński grał główną rolę męską, a Eugeniusz Bodo film ten reżyserował.

Pięknym, polskim głosem Królewny Śnieżki była Maria Modzelewska, złą macochą – Leokadia Pancewiczowa, a wiedźmą Seweryna Broniszówna. W leśniczego wcielił się sam Stefan Jaracz, a głosem ‘magicznego zwierciadła’ był Aleksander Fogiel – po latach niezapomniany sołtys z trylogii Sylwestra Chęcińskiego o potyczkach Kargula i Pawlaka.

W późniejszych latach powojennych, polska wersja dubbingowa była wielokrotnie modyfikowana. W latach 40-tych, głosów bohaterom użyczali m.in. Adolf Dymsza i Jadwiga Smosarska. W 2009 roku, dograno kolejną ścieżkę… jednak w pamięci starszych pokoleń Królewicz zawsze już będzie śpiewał głosem Aleksandra Żabczyńskiego a Śnieżka pozostanie Maria Modzelewska.

Zresztą, wszystkim tym, którzy nie znają tamtej wersji dźwiękowej, polecamy szczerze obejrzeć. Jest, na nasze szczęście, ogólnodostępna w sieci.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież