Jadwiga Smosarska - "Po prostu Jadzia, ale jak to brzmi".

Jadwiga Smosarska, nazywana przez wszystkich zdrobniale Jadzią, urodziła się 23 września 1898 roku w Warszawie przy ulicy Mazowieckiej. Jej debiut sceniczny pod pseudonimem Sarska miał miejsce w Teatrze Letnim 16 sierpnia 1918 roku i okazał się sporym sukcesem. Chwilę później podjęła studia w Warszawskiej Szkole Dramatycznej, którą ukończyła w 1920 roku. Do wybuchu II wojny światowej występowała na deskach kilku teatrów: Rozmaitości, Polskiego, Małego, Letniego, Nowego oraz Wielkiego.

26 lutego 1935 roku została żoną inżyniera dróg i mostów, Zygmunta Protassewicza. Wspólnie zamieszkali w okazałej czternastopokojowej willi przy ulicy Naruszewicza 15 na warszawskim Wierzbnie.

Jadwiga brała czynny udział w jej projektowaniu i wyposażaniu. Zygmunt prowadził natomiast swoje biuro w skromnej kamienicy przy ulicy Wiejskiej 17.

Największą popularność i „nieśmiertelność” przyniosły Smosarskiej jej role filmowe. Zadebiutowała w 1919 roku, jeszcze w kinie niemym. Do 1939 roku wystąpiła w 26 produkcjach. Była dokonała zarówno w komediach, jak i dramatach. Do najbardziej znanych produkcji należą: „Czy Lucyna to dziewczyna”, „Jadzia” i „Barbara Radziwiłłówna”. Krytycy nie szczędzili jej pochwał, a publiczność szybko ją pokochała.

Cały ten piękny świat Jadwigi Smosarskiej zmienił się nie do poznania rankiem 1 września 1939 roku. Wojna, która tak długo wisiała w powietrzu, stała się faktem. Protassewiczowie byli wtedy na krótkim wypoczynku na wsi. Gdy na Polskę spadły pierwsze bomby, nie było już możliwości powrotu do Warszawy. Jadwiga wraz z mężem zdecydowała się wyjechać na Litwę do rodziny. Stamtąd oboje planowali udać się do Wielkiej Brytanii lub Francji, ale konsulaty bardzo długo zwlekały z wydaniem wiz. Z Kowna na Litwie aktorka wysłała wówczas telegram, datowany na 22 września 1939 roku:

Prosimy wyjednanie telegraficznej instrukcji dla poselstwa francuskiego w Kownie o udzielenie wizy pobytowej dla mnie i męża Smosarska-Protassewicz.

Dramatyczny apel nie przyniósł jednak skutku. Dopiero w konsulacie USA życzliwy dyplomata doradził, aby impresario, który miał w 1939 roku organizować tournée Jadzi po USA, potwierdził te ustalenia telegraficznie.

Jak donosi kanadyjski dziennik „Związkowiec” tak się też stało. Pan Jerzy Starczewski, przedstawiciel Polskich Producentów Filmowych w New Yorku, otrzymał z Kowna wiadomość, że znana artystka filmowa, Jadwiga Smosarska, której filmy z powodzeniem wyświetlane były w Stanach Zjednoczonych, po przebyciu kilku tygodni w bombardowanej Warszawie, następnie umknęła w stronę Wilna i uniknąwszy nadchodzącej od Wschodu armii sowieckiej schroniła się na Litwie, gdzie w stolicy doznała serdecznej pomocy opieki ze strony poselstwa Stanów Zjednoczonych. Pan Starczewski wysłał pani Smosarskiej niezwłocznie zaproszenie do Stanów Zjednoczonych, tak że nie długo zobaczymy naszą słynna artystkę wśród nas.

Na tej podstawie Protassewiczom wydano wizy do Stanów Zjednoczonych. Po załatwieniu formalności oboje udali się pociągiem do Rygi, stamtąd do Sztokholmu, by ostatecznie w Bergen wsiąść na statek. Czekała tam niewielka jednostka towarowo-pasażerska, zbudowana w 1919 roku w Hog Island w Pensylwanii o nazwie s/s „Scanyork”. Statek należał do amerykańskiej spółki Moore & McCormack Company, która kilkukrotnie w 1939 roku posyłała swoje jednostki do ogarniętej wojną Europy po uchodźców. „Scanyork” nie był przystosowany do zabierania tak wielkiej liczby pasażerów. Protassewiczowe musieli się więc zadowolić miejscem w ładowni. Spali na rozstawionych w pomieszczeniu leżakach pokładowych. Do Nowego Jorku dotarli ostatecznie 14 listopada 1939 roku. Nie uszło to uwadze miejscowej prasy, która zamieściła nawet zdjęcie Jadzi i krótką wzmiankę o polskiej gwieździe filmowej, która uciekła przed nazistami.

Początkowo małżonkowie zamieszkali w niewielkim mieszkaniu na Brooklynie. Bardzo szybko zmienili jednak ten adres na dużo większe mieszkanie przy 125 Washington Place, na Manhattanie, gdzie mieszkali aż do początku lat 50. Niewielka kamieniczka znajdowała się tuż obok najstarszego polskiego kościoła w Nowym Jorku. Jadwiga powoli organizowała swoje życie w nowym miejscu. Zaczęła udzielać się w środowiskach polonijnych, poznawać napływającą do Ameryki wielką falę emigrantów z ogarniętego wojną kraju. Często chorowała. Mimo to w 1944 roku wróciła na scenę. Pojawiała się wtedy w Polskim Teatrze Artystów w sztuce „Pierwsza lepsza” i zebrała doskonałe recenzje. Zaprzyjaźniła się wtedy z prowadzącym „Tygodnik Polski” Janem Lechoniem, wybitnym poetą, jednym z założycieli grupy Skamander, z którym zaczęła wymieniać serdeczną korespondencję.

Smosarska, żyjąc w Ameryce odseparowana od ojczyzny, nigdy nie zapomniała o przyjaciołach, znajomych, a czasem nawet zupełnie nieznanych jej osobach, które stawiały czoła ciężkiej powojennej rzeczywistości w Polsce. W kraju brakowało dosłownie wszystkiego. Spowodowało to, że Jadzia odkryła w sobie nowy zaskakujący talent – doskonale orientowała się w sieci najrozmaitszych nowojorskich secondhandów, w których wynajdowała wszystko, co mogło się komuś w Polsce przydać. Paczki z tymi rzeczami wysyłała do Polski w ilościach niemal hurtowych.

O Jadwidze Smosarskiej znajomi zawsze mówili jedno – najszczerzej serdeczna.

Niestety, Smosarska nie miała tego szczęścia, by zostać w Ameryce aktorką. Po występach (polegających jednak głównie na odczytach lub recytacjach) w czasie wojny, oraz roli Julii w komedii Aleksandra Fredry „Pierwsza lepsza”, wystawionej w 1944 roku w Polskim Teatrze Artystów, jej kariera sceniczna stanęła w martwym punkcie. Od 1946 roku do 1949 występowała jeszcze jako Anna w dwuosobowej sztuce „Świt, noc i dzień” objeżdżając rozmaite ośrodki polonijne. Po zakończeniu tournée już nigdy nie wróciła na scenę.

Bardzo ważny dla Protassewiczów był koniec 1947 roku. Po długim oczekiwaniu 8 grudnia nadano im amerykańskie obywatelstwo. Dało to pewne wrażenie stabilizacji i poczucie, że nowa ojczyzna jest już czymś pewnym. Wpłynęło to także na polepszenie ich sytuacji materialnej. Zygmunt otrzymał posadę w Western Electric, firmie wprowadzającej na rynek nowe rozwiązania telekomunikacyjne. Oboje mogli teraz pozwolić sobie na wypady za miasto. Jadzia miała nawet swoją ulubioną farmę w miasteczku Moriches, na Long Island, należącą do Josepha Wellsa. Zaszywała się tam tak często, jak tylko pozwalały na to środki.(…)

Około 1951 roku Protassewiczowie przenieśli się do stanu Connecticut, gdzie Zygmunt otrzymał posadę w fabryce maszyn precyzyjnych w pobliżu Middlebury.

Po objęciu stanowiska wiceprezesa mąż Jadwigi Smosarskiej zaczął zarabiać na tyle dobrze, że gdy właściciel domu, który wynajmowali, zdecydował się go sprzedać, postanowili nie wynajmować kolejnego, a w końcu kupić coś własnego. Wybór padł na piękny czteroakrowy kawałek ziemi w niedalekim Middlebury. Wkrótce na miejscu pojawili się robotnicy, którzy powoli spełniali marzenie Protassewiczów o własnym kącie w Ameryce. Latem 1952 roku okolicznym sąsiadom ukazała się piękna willa składająca się z trzech sypialni, pokoju stołowego, salonu, kuchni i dwóch łazienek.

Plany o wprowadzeniu się do nowego domu wczesną wiosną okazały się niemożliwe do zrealizowania. Budowa pochłaniała coraz więcej pieniędzy, dlatego Zygmunt samodzielnie wykonywał część prac. Swoje zadania na budowie otrzymała także gwiazda filmowa – Jadwiga Smosarska. Protassewiczowie zamieszkali jednak w swoim domu jeszcze przed ostatecznym zakończeniem robót, w czerwcu 1952 roku (…)

Dom Protassewiczów, był spełnieniem emigracyjnych marzeń. Stał się jednak również przyczyną kłopotów finansowych małżeństwa. Oboje znani byli jako filantropi. Ich los na emigracji nie należał do najgorszych, ponieważ Zygmunt dobrze zarabiał. Wspierali więc jak mogli organizacje polonijne i rodaków w kraju. Budowa domu pochłaniała jednak lwią część domowego budżetu. Jadwiga nigdy nie pracowała. Coraz częściej więc Protassewiczowie, proszeni o pomoc, musieli jej odmawiać. Oboje byli ludźmi bardzo taktownymi, stąd taka sytuacja często wpędzała ich w poczucie winy.

Niedługo po wprowadzeniu się do nowego domu Jadwiga zaczęła chorować. Odkąd została zwykłą gospodynią domową, nie mogła znaleźć dla siebie zajęcia, które pozwoliłoby jej się skupić na czymś innym. Stale pisała o swoich kłopotach zdrowotnych, których część zdawała się być przesadzona. Nie zawsze wierzyła w opinie swoich lekarzy.

Tego stanu rzeczy nie ułatwiały także wiadomości z kraju. Łaskawa dla niej początkowo prasa Polski Ludowej zaczęła ją dotkliwie kąsać: – Przedwojenna polska „królowa ekranu” nie wskórała za oceanem ani nawet tyle, co Modzelewska i Nakoneczna – pisano w „Przekroju”. O jej niefortunnych próbach zwrócenia na siebie uwagi Hollywood krążą nawet wesołe anegdotki. Ostatnio pani Jadzia mieszka w Waterbury, Connecticut, gdzie w fabryce pracuje jej mąż, Zygmunt Protassewicz, niewątpliwe najlepszy baryton wśród inżynierów i najzdolniejszy inżynier wśród barytonów.

Mimo tych przeciwności, Jadzia prowadziła prawdziwy dom otwarty. Przez jej gościnny salon stale przewijali się nie tylko polonijni znajomi, ale także polscy artyści, którzy pojawiali się w Ameryce na tournée.(…) Pomimo że Zygmunt musiał przeznaczać znaczną cześć swojej wypłaty na kredyty hipoteczne, starał się, aby jego ukochana żona żyła komfortowo. Chociaż w ten sposób mógł jej podarować kawałek takiego życia, jakie pamiętała jeszcze z Warszawy. Raz na jakiś czas pozwalał więc sobie na kupno kosztownego prezentu. Czasem były to niewielkie podarunki, jak chociażby pięknie oprawiony tomik poezji, czasem coś tak spektakularnego jak egzotyczna wycieczka na Bermudy. Zygmunt nie szczędził pieniędzy na ten wyjazd. Kiedy w 1957 roku wraz z żoną wsiadali na wycieczkowiec „Queen of Bermuda”, mieli wykupioną wygodną kabinę z oknem w pierwszej klasie.

Zarządzająca domowym budżetem Jadzia na prezenty patrzyła jednak wyjątkowo nieprzychylnym okiem. Oczywiście uwielbiała je dostawać, ale konfrontując ich cenę z finansową rzeczywistością zawsze uważała je za zbędny wydatek.

Jadwiga Smosarska bardzo tęskniła za Polską, za Warszawą. Gdy była już na emeryturze, postanowiła wraz z mężem wrócić do kraju na stałe. Protassewiczowie kupili wtedy spore mieszkanie w wieżowcu przy ulicy Dworkowej, niedaleko swojej przedwojennej willi, którą Jadwiga ofiarowała na przedszkole w 1948 roku. Na czas jego urządzenia zamieszkali w Radości. Nim oboje zdążyli się jednak wprowadzić do nowego mieszkania, Jadzia zmarła 1 listopada 1971 roku. Została pochowana w Alei Zasłużonych na warszawskich Starych Powązkach. W pogrzebie uczestniczyły olbrzymie tłumy mieszkańców stolicy.

Grzegorz Rogowski

 

Cały artykuł dostępny jest w nr 1-3(2018) kwartalnika „Stare Kino”.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież