Franciszek Brodniewicz - profesjonalny dżentelmen.

Franciszek Brodniewicz. Aktor – amant z urokiem prawdziwego przedwojennego dżentelmena. Przystojny, elegancki, pełen miłości do kina, a jednocześnie bardzo sumiennie podchodzący do pracy nad każdą ze swych ról, wymyka się standardowemu kanonowi ówczesnego aktora – amanta, do których zaliczani byli bez wątpienia Eugeniusz Bodo, Aleksander Żabczyński czy Adam Brodzisz.

Za każdym razem, kiedy pojawiał się na ekranie, choćby grał postać najbardziej niewdzięczną - było w nim coś takiego, co nie pozwalało całkowicie potępiać jego bohatera. Czy byłby to zdradzający kochanek, przebiegły uwodziciel albo beztroski bawidamek - Franciszek Brodniewicz kreował te postacie w sposób wyjątkowy. Nie był amantem o klasycznej urodzie. Był tajemniczy i czarujący. Te cechy również oddawał swoim postaciom w filmie...

Z Kwilcza na deski teatru

Franciszek Brodniewicz przyszedł na świat 29 listopada 1892 roku w Kwilczu, dość dużej, pięknie położonej, malowniczej wsi w Wielkopolsce. Kwilcz po dziś dzień może pochwalić się pięknymi plenerami oraz klasycystycznym kościołem z XVIII w., Pałacem Kwileckich, otoczonym parkiem krajobrazowym oraz znajdującym się w pobliżu dworem Rozbitek z jedną z największych w Polsce alei platanowych. W Kwilczu pamiętają o Brodniewiczu. Na stronie internetowej gminy Kwilcz z dumą prezentowany jest biogram aktora jako jednej z wybitnych osobistości wywodzących się z ziemi kwileckiej.

Do gimnazjum Franciszek uczęszczał w Poznaniu. Jego przygoda z teatrem rozpoczęła się, kiedy miał 20 lat. Zaczął wówczas występować w epizodycznych rolach w poznańskim Teatrze Polskim, z którym był związany aż do wybuchu I wojny światowej. Przez szereg kolejnych lat jego praca związana była ściśle z karierą teatralną w różnych miejscach na terenie całego kraju. Po wojnie, w sezonie 1920–21 grał w Teatrze Miejskim w Bydgoszczy. Następnie w latach 1922–23 występował w warszawskim Teatrze Rozmaitości, po czym znów wrócił do Bydgoszczy, aby grać na tamtejszej scenie przez dwa sezony. W kolejnych latach teatralnej kariery Brodniewicz występował m.in. w Teatrze Nowym z Poznaniu (1925–27), następnie przez trzy lata w Teatrze Miejskim w Łodzi, w sezonie 1930/31 można było oglądać go we Lwowie, po czym w latach 1931–33 powrócił do Łodzi. Poza wymienionymi scenami, artysta często i chętnie występował również w mniejszych miastach, na scenach prowincjonalnych teatrów. Jednak dopiero przenosiny do Warszawy okazały się dla aktora przełomowe, ugruntowując jego pozycję w teatrze i pozwalając mu wypłynąć na szersze wody. Od 1933 roku występował w Teatrze Kameralnym, potem w Teatrze 8:30 (1934) oraz w latach 1933–1937 w Teatrze Polskim. Występy w stolicy, ostatecznie otworzyły przed Franciszkiem drzwi do kariery filmowej. W późniejszych latach Brodniewicz nie związał się na stałe z żadnym teatrem, poświęcając się w większości pracy dla X Muzy.

Wśród wielu występów scenicznych Brodniewicza do tych, które przyniosły mu największą popularność i uznanie zaliczyć można m.in. kreacje sceniczne: Franka w Aszantce, Pana Młodego w Weselu, Zbyszka w Moralności pani Dulskiej, tytułową rolę w Fircyku w zalotach czy też występy w operetce Szarotka oraz w Szczęściu na poddaszu, oba u boku Janiny Brochwiczówny.

Pewnego rodzaju paradoksem pozostaje fakt, iż choć Franciszek Brodniewicz większość zawodowego życia poświęcił teatrowi, to sławę i popularność zawdzięczał przede wszystkim kreacjom filmowym. 

Od Dymitra Samozwańca do Egipskiej pszenicy

Pierwsza przygoda Brodniewicza z kinematografią rozpoczęła się dość wcześnie w 1921 roku, kiedy mieszkał w Bydgoszczy. Wcielił się wówczas w tytułową postać w dramacie historycznym Dymitr Samozwaniec, kręconym przez tamtejszą wytwórnię Polonia-Film. Jednak wbrew obiecującemu początkowi, obraz ten realizowany prostymi środkami filmowymi nie przyniósł ani wytwórni ani aktorowi oczekiwanego sukcesu. Na kolejną szansę zaistnienia w świecie filmu przyszło mu czekać aż 12 lat (!). Aktorski los Brodniewicza odmienił się w 1932 roku za sprawą sztuki Egipska pszenica, z którą aktor, wraz z partnerką sceniczną – sławną Marią Gorczyńską, objechał niemal cały kraj. Duet sceniczny wzbudził wielką sympatię publiczności, dając wreszcie aktorowi szansę zaistnienia w przemyśle filmowym. 

W swoim „prawdziwym” debiucie kinowym Brodniewicz zagrał już jako dojrzały 41-letni mężczyzna. Jak głosi legenda, aktora wypatrzyły na deskach łódzkiego teatru Maria Hirszbein i Marta Flanz szukające właśnie nowej, „nieopatrzonej” męskiej twarzy do filmu, którego Marta Flanz była scenarzystką i współreżyserką. To właśnie dzięki nim w dramacie Prokurator Alicja Horn (1933) na podstawie powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza w reżyserii Michała Waszyńskiego, artysta wcielił się w rolę uwikłanego w ciemne interesy Jana Winklera, który wzbudza gorące uczucie w tytułowej bohaterce. Udzielając wywiadu, podczas kręcenia zdjęć do filmu, Brodniewicz wypowiadał się z wrodzoną skromnością, ale i lekką nutką niepokoju „Mam trochę tremy. Wprawdzie film interesuje mnie bardzo – jest dla mnie nową, niezwykłą przygodą, ale nie wiem, czy dobrze «wyjdę» na ekranie. Dotąd występowałem tylko w teatrze”. Na ekranie partnerowała mu wielka już i niekwestionowana gwiazda, kochana przez publiczność – Jadwiga Smosarska, która zresztą nie kryła sympatii dla swego ekranowego towarzysza „Brodniewicz ma to wszystko, czego przeważnie naszym amantom brak: męskość, wzrost i postawa. Do tego głos ciepły i dźwięczny”. Trudno wyobrazić sobie lepszy debiut niż taki z trzema wielkimi nazwiskami ówczesnych czasów: Dołęga-Mostowicz/Waszyński/Smosarska. To musiało się udać! Nic więc dziwnego, że rola Winklera okazała się dla Brodniewicza przełomowa, zyskując mu szerszy rozgłos i uznanie. Jak można było przeczytać w przedwojennym tygodniku ilustrowanym „Kino”: „W żadnym z swych poprzednich filmów Jadwiga Smosarska nie wyglądała tak uroczo i nie stworzyła tak świetnej kreacji. Myślę, że po tym filmie Smosarska porzuci raz na zawsze role panienek z polskiego dworu. Godnym jej partnerem jest męski Franciszek Brodniewicz, o charakterystycznej, ciekawej twarzy. Aktor kulturalny, o dźwięcznym, pozbawionym teatralnego patosu głosie”.

Gwiazda kina z niebywałą pokorą do życia i skromnością

Jak opisywał artystę Stanisław Janicki, Brodniewicz był typem amanta dojrzałego – statecznego, ustabilizowanego, ale jednocześnie wrażliwego, co zjednało mu wierne grono publiczności, zwłaszcza jej żeńskiej części. Jego filmowe emploi – mężczyzny o ugruntowanej pozycji społecznej i zawodowej – ukształtowało się ostatecznie po roli bon vivanta, zapatrzonego w siebie mecenasa Roberta Rostalskiego w Dwóch Joasiach, gdzie po raz kolejny zagrał u boku wielbionej przez publikę Smosarskiej. Także jego kolejne role w komedii Papa się żeni (1936) znów w reżyserii Waszyńskiego czy w zrealizowanym przez Mieczysława Krawicza filmie o moralizatorskim wydźwięku Moi rodzice rozwodzą się (1938) potwierdzały jego tradycyjny wizerunek na ekranie. Uwielbienie publiczności jednak ostatecznie utrwaliło się za sprawą roli Waldemara Michorowskiego w drugiej powojennej ekranizacji Trędowatej (1936), a następnie jej kontynuacji w postaci – w Ordynacie Michorowskim (1937). Doceniano także jego role w filmach o tematyce wojennej. „Wicekról ekranów polskich nadaje się wybornie do filmów wojennych ze względu na piękną postawę i marsowy wyraz twarzy”. W Ślubach ułańskich (1934) „jest Brodniewicz majorem. Każdy przyzna, że reprezentuje godnie nasz korpus oficerski”.

Brodniewicza chętnie angażowano zarówno do komedii (pomimo, iż w odróżnieniu od innych współczesnych aktorów-amantów m.in. Eugeniusza Bodo i Aleksandra Żabczyńskiego, nie śpiewał na ekranie), jak i dramatów takich jak: Wrzos (1938) z przejmującą rolą zblazowanego życiem Andrzeja Sanickiego, który nie docenia dobra zakochanej w nim kobiety, Doktór Murek (1939), gdzie na podkreślenie zasługuje jego złożona, tytułowa rola czy kreację niesłusznie oskarżonego o romans z mężatką hrabiego Łańskiego w U kresu drogi (1939).

Co warte podkreślenia, Brodniewicz był chętnie angażowanym artystą. Do wybuchu wojny, przez zaledwie 6 lat kariery filmowej, zagrał w blisko dwudziestu filmach, przy czym najczęściej obsadzano go w głównych rolach.

Co wiemy o Brodniewiczu prywatnie? Z pewnością jest to jedna z najbardziej tajemniczych, a przez to fascynujących postaci filmowych doby dwudziestolecia. Spośród wszystkich wywiadów z aktorem do których można dotrzeć, przebija niesamowita skromność i powaga dla zawodu aktora. Brodniewicz daje się poznać jako człowiek pracowity i pełen poświęcenia dla pracy zawodowej. Na pytania żądnych sensacji dziennikarzy, odpowiadał dość lakonicznie. Wiadomo, że do jego ulubionych sportów należał tenis, jazda konna i automobilizm. Niechętnie mówił o swoim życiu prywatnym, stronił od dziennikarzy. Ewident