Mieczysława Ćwiklińska - Panie i Panowie, baczność! Ćwikła idzie!

Mieczysława Ćwiklińska, a właściwie Mieczysława Trapszo, urodziła się w wybitnej rodzinie artystycznej 1 stycznia 1879 roku w Lublinie. Jej rodzicami byli wspaniali i podziwiani mistrzowie scen polskich – Marceli Trapszo (najprawdopodobniej nie był jej biologicznym ojcem) i Aleksandra Trapszo z Ficzkowskich. Matka była aktorką i śpiewaczką, a ojciec aktorem i reżyserem, przez wiele lat pełnił również funkcję dyrektora teatru.

Gdy mała dorosła do wieku szkolnego, rodzice, znając doskonale trudy swojego zawodu, wysłali córkę na osiem lat do Poznania na pensję Anastazji Warnkówny, aby się wykształciła wedle własnej woli na nauczycielkę. Jednak panna Warnkówna, miłośniczka literatury i sztuki, często prowadzała swoje uczennice na spektakle teatralne i zadbała o to, aby właśnie młoda Trapszówna wręczyła kwiaty Helenie Modrzejewskiej, gdy ta występowała gościnnie w Poznaniu.

To był pierwszy występ sceniczny, tak kochanej i uwielbianej w niedalekiej przyszłości Ćwikły. Sama Mieczysława Ćwiklińska uważała, że gra aktorska Modrzejewskiej to jedno z najpiękniejszych wspomnień z jej dzieciństwa. W trakcie pobytu na pensji przyszła aktorka usilnie walczyła ze swoją wadą wymowy, by w końcu nauczyć się wyraźnie mówić literę „ł”.

Zakończywszy naukę na pensji, młodziutka, bo ledwie siedemnastoletnia Mieczysława w 1896 roku wstąpiła w związek małżeński z dziennikarzem i malarzem Zygmuntem Bartkiewiczem (później również pisarzem), którego poznała jeszcze będąc na pensji panny Warnkówny. Zamieszkali w Łodzi. Jednak małżeństwo nie było udane i po kilku miesiącach młodzi się rozstali. Formalny rozwód otrzymali dopiero w 1911 roku. 

Po rozpadzie małżeństwa Mieczysława podjęła pracę w domu mód, ale w pewnym momencie ambicja artystyczna zwyciężyła. Poprosiła więc ojca o obiektywną ocenę jej umiejętności aktorskich i przedstawiła szereg monologów oraz wybrane sceny ze znanych sztuk teatralnych. Marceli Trapszo uważnie przyjrzał się przygotowaniu zawodowemu córki i postanowił dać jej szansę w rozwinięciu umiejętności aktorskich. Zaopiekował się debiutantką i pozwolił jej wystąpić w swoim Teatrze Ludowym, gdzie zagrała pod pseudonimem Gryf rolę Helenki w Grubych rybach Michała Bałuckiego, 2 grudnia 1900 roku w przedstawieniu popołudniowym.

Gdy Mieczysława wystąpiła 8 grudnia w roli Zofii w komedii Zrzędność i przekora Aleksandra Fredry, A. Kościelecki napisał: „Świadomi tego, że panna Gryf pochodzi z rodziny aktorskiej, nie bardzo się dziwili animuszowi debiutantki, natomiast z przyjemnością słuchali miłego i szczerego śmiechu…, dobrej wymowy i patrzyli na miły uśmiech, zręczną figurkę młodej debiutantki, z której każda scena miałaby pociechę” („Kurier Warszawski” 1900).

Zachwycony młodą Trapszówną Ludwik Śliwiński, który był dyrektorem dwóch warszawskich scen – teatrzyku Nowości i Teatru Nowego – zaproponował Mieczysławie angaż u siebie. Pani Miecia się zgodziła, ale postanowiła porzucić przypadkowy pseudonim Gryf i zdecydowała się przyjąć nazwisko panieńskie swojej babki, Anny Trapszowej z Ćwiklińskich, ponieważ było zbyt wielu Trapszów, świetnych aktorów, na scenach polskich.

I tak MIECZYSŁAWA ĆWIKLIŃSKA pojawiła się 5 stycznia 1901 roku na afiszu teatru Nowości w sztuce Jejmość burmistrz, komedii Aleksandra Fredry, która nosiła pierwotnie tytuł Gwałtu. Główną rolę w tej sztuce zagrała Aleksandra Trapszo.

Ćwiklińska, choć nie zawsze otrzymywała pozytywne recenzje, nie poddawała się, a z czasem Śliwiński zaczął rozszerzać jej repertuar i powierzał jej małe role w operetkach. Ćwiczyła swój sopran nie tylko w kraju, ale i w Paryżu u znanego mistrza Giulianiego. I tak od 1908 roku, obok fars i krotochwili, rozpoczęła karierę operetkową.

Artystka występowała coraz częściej w partiach operetkowych, a za namową Felicji Kaszowskiej zaczęła się starać o angaż w Niemczech. Próby głosu wypadły pomyślnie i dyrektor drezdeńskiego Central Theater zaangażował ją w 1911 roku do roli Angèle Didier z Hrabiego Luksemburga. Lokalni krytycy drezdeńscy przyjęli młodą gwiazdę z sympatią, ale nie z zachwytem, zauważając jej braki głosowe. Po kilku miesiącach opera rozpoczęła gościnne występy w Berlinie, gdzie Ćwiklińska również zebrała pozytywne opinie jeżeli chodzi o grę aktorską i mniej pochlebne dotyczące jej głosu. Współpraca w zespole też nie układał się zbyt dobrze, więc Mieczysława postanowiła wyjechać do Paryża, aby dalej kształcić swój głos. Została uczennicą największego tenora Europy – Jana Reszke.

W tym czasie otrzymała upragniony rozwód. Konsystorz ewangelicko-augsburski rozwiązał małżeństwo Mieczysławy Ćwiklińskiej i Zygmunta Bartkiewicza „z winy żony