Wszystkie psy Eugeniusza Bodo

Mirela Tomczyk

Najsłynniejszym psem Eugeniusza Bodo był potężny dog arlekin, który wabił się Sambo. Nie był on jednak pierwszym ani jedynym psem Bodka. Chociaż… 

Wszystko zaczęło się, gdy mały Bohdan Eugène Junod wraz z rodzicami, Théodorem i Jadwigą, zamieszkali na stałe w Łodzi. Kinoteatr Urania prowadzony przez Théodore’a przynosił zyski, a Jadwiga Junod zarządzała sympatyczną kawiarenką Masque przy Teatrze Polskim. Rodzina Junodów wreszcie zapuściła korzenie i zyskała z czasem szacunek mieszkańców Łodzi.

Bodo miał około 10 lat, gdy Uranię z rodzicami odwiedził 7-letni Ludwik Starski, dla którego cały spektakl był na tyle niezwykłym przeżyciem, że namówił kolegów z podwórka, aby spróbowali przedostać się do wnętrza iluzjonu na kolejne przedstawienie. Bez dorosłych nie mieli szans, ale jednak nie poddawali się i codziennie przychodzili pod Uranię w nadziei na cud. I taki cud się zdarzył.

Eugeniusz Bodo - pracoholik, któremu gotowała mama

Nie znoszę się fotografować, to dla mnie największa męka, bo ja jestem na to zbyt niecierpliwy – żalił się Eugeniusz Bodo dziennikarce „ Kina dla Wszystkich”. Było to w 1933 roku, czyli wtedy gdy aktor święcił swe największe sukcesy. Z dziesięciu polskich filmów, wysłanych do Niemiec, przyjęte zostały tylko dwa i są one mojej produkcji: „Jego ekscelencja subiekt” i „Głos pustyni”! kiedy Bodek wziął sią za tworzenie filmów, był bezkonkurencyjny. Znał swoją wartość i nie miał zamiaru jej w żaden sposób pomniejszać.

Rzeczywiście, miał powody do dumy. Jego pracoholizm owocował niemałymi osiągnięciami. Ze wszelkich wspomnień o aktorze, najczęściej powtarza sie to jedno - był profesjonalistą. Nigdy nie przychodził na plan zdjęciowy bez przygotowania, a jeśli zabierał sie do reżyserowania filmu, musiał mieć wszystko dopracowane w najmniejszym szczególe. Chciał wyprzedzić swoich mistrzów i miał świadomość tego, że może to zrobić. Inspiracje czerpał od zachodnich gwiazd. Na pytanie o ulubionych artystów, odpowiadał: Sylvia Sidney, Lionel Barrymore i mały bohater „Czempa” – Jackie Cooper.

Hattie McDaniel - najsłynniejsza niania Ameryki.

Jeśli czegoś nie wypada, to nie wypada! – grzmiała niania Mammy w melodramacie wszechczasów „Przeminęło z wiatrem” (1939). Za rolę surowej, ale wielce empatycznej niani - niewolnicy z amerykańskiego Południa, aktorka otrzymała Oscara w 1940 roku. Była tym samym pierwszą Afro-amerykanką, która zdobyła statuetkę. Życie Hattie McDaniel ani wcześniej ani później,nie było łatwe. Aktorka zmagała sie z wieloma kłopotami w życiu osobistymi oraz powszechnym wówczas problemem segregacji rasowej, który występował nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale ponieważ Hattie tam właśnie żyła i pracowała - spotykała sie z nim na codzień. 

Helena Grossówna - najpiękniejszy uśmiech przedwojennego polskiego filmu.

Coś niezwykle intrygującego było w jej uśmiechu, w jej mowie i wreszcie w niej samej... Śliczna, zgrabna, zadziorna i może nieco infantylna - tym właśnie zaskarbiła sobie serca przedwojennych widzów oraz te nasze dzisiejsze. Patrząc na Helenę Grossównę mamy wrażenie, że wyprzedzała swoją epokę - nie tylko urodą, ale przede wszystkim swobodą grania.

Postacie, które kreowała były jednakowo sympatyczne, ale każda z nich - jakże inna... Kim była? Jak potoczyły sie jej losy po wojnie? I wreszcie jakie miejsce zajmuje Helene Grossówna w polskiej kinematografii?